Janowska chce do Rozwoju Plus. Morawiecki zbiera ludzi po pęknięciu PiS

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Janowska chce do Rozwoju Plus. Morawiecki zbiera ludzi po pęknięciu PiS


Małgorzata Janowska, była posłanka PiS, 13 sierpnia według Onetu i Wprost potwierdziła chęć dołączenia do stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. To kolejny sygnał, iż po rozłamie na prawicy trwa zbieranie ludzi poza dotychczasowym aparatem Jarosława Kaczyńskiego.

Janowska wraca do gry przez Rozwój Plus

Małgorzata Janowska chce przystąpić do Rozwoju Plus, stowarzyszenia kierowanego przez Mateusza Morawieckiego. Informację podały Onet i Wprost, a była posłanka PiS miała potwierdzić taki zamiar. Dla samej Janowskiej byłby to powrót do polityki ogólnokrajowej po okresie odsunięcia od Sejmu i pracy w samorządowej instytucji w Bełchatowie.

Janowska była posłanką VIII i IX kadencji. W 2023 r. nie znalazła się na liście PiS do Sejmu, a potem bez powodzenia startowała do Senatu z komitetu Polska Jest Jedna. Ten epizod jest ważny, bo pokazuje, iż Rozwój Plus staje się przystanią dla polityków i działaczy, którzy nie mieszczą się już w twardej logice Nowogrodzkiej, ale przez cały czas szukają miejsca po prawej stronie sceny.

To nie jest wielki transfer liczony mandatami. Janowska nie zasiada dziś w parlamencie. Politycznie liczy się jednak sam kierunek ruchu. Morawiecki buduje zaplecze, które ma pokazać, iż jego projekt nie jest chwilową demonstracją siły wobec Jarosława Kaczyńskiego. Ma być strukturą zdolną przyjmować kolejnych ludzi, także tych z regionów.

Prawica po rozpadzie dawnej dyscypliny

Rozwój Plus powstał jako środowisko skupione wokół byłego premiera i gwałtownie weszło w konflikt z kierownictwem PiS. Według relacji PAP przywoływanej przez media Morawiecki mówił niedawno, iż jego stowarzyszenie liczy 40 posłów, jednego senatora i trzech europosłów. W praktyce oznacza to, iż po prawej stronie nie mamy już tylko sporu personalnego. Mamy spór o przywództwo, pieniądze, listy wyborcze i program na czas rządów Koalicji Obywatelskiej.

Dziennik Narodowy opisywał już, iż Morawiecki przyciąga senatora PiS i próbuje poszerzać własne zaplecze bez formalnego palenia wszystkich mostów. Taka taktyka jest zrozumiała. Prawica nie może pozwolić sobie na luksus wiecznej wojny domowej, gdy rząd Donalda Tuska prowadzi politykę rozbrajania instytucji, chaosu kompetencyjnego i miękkiej uległości wobec Brukseli.

Z drugiej strony, prawica nie wygra samą nostalgią za dawną jednością. o ile Rozwój Plus ma być czymś więcej niż wehikułem byłego premiera, musi odpowiedzieć na pytanie o wiarygodność. Czy będzie realnym projektem dla Polski, czy tylko obozem ludzi, którzy stracili miejsce przy dawnym stole? To pytanie wraca przy każdym nazwisku.

Bełchatów, energetyka i stara rana

Kariera Janowskiej była mocno związana z Bełchatowem i energetyką. Media przypominają jej spór o gminę Kleszczów, powrót do klubu PiS po wcześniejszym odejściu oraz pracę w Elektrowni Bełchatów. To lokalne tło ma znaczenie, bo pokazuje typ polityka, którego Morawiecki może chcieć przyciągać: rozpoznawalnego w regionie, z doświadczeniem w sporach gospodarczych, ale obciążonego własną historią konfliktów.

Rzeczpospolita opisywała program Rozwoju Plus jako dziesięć filarów dotyczących m.in. bezpieczeństwa, migracji, podatków, energetyki i polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Na papierze brzmi to jak odpowiedź na realne problemy Polski: drożyznę energii, dyktat Zielonego Ładu, presję migracyjną i potrzebę twardej suwerenności. Papier jednak nie wygrywa wyborów. Ludzie i zaufanie decydują więcej.

Dlatego przypadek Janowskiej jest testem dla Morawieckiego. jeżeli były premier chce budować obóz narodowo-konserwatywnej sprawczości, musi uważać, by nie stworzyć jedynie poczekalni dla politycznych rozbitków. Polska prawica potrzebuje dziś programu, dyscypliny i zdolności odbicia państwa z rąk obozu Tuska. Potrzebuje też jasnego porządku moralnego: służba Polsce ma stać przed ambicją frakcji.

Stawka większa niż jedno nazwisko

Dołączenie Janowskiej, jeżeli zostanie sfinalizowane, nie przesądzi o sile Rozwoju Plus. Pokaże jednak, iż proces zasysania ludzi z obrzeży PiS trwa. Dla wyborców prawicy najważniejsze jest dziś co innego: czy z tego pęknięcia powstanie skuteczna alternatywa dla słabego rządu, czy kolejna kłótnia, która ucieszy wyłącznie liberalne elity.

Prawica ma obowiązek rozmawiać o jedności, ale nie może udawać, iż wszystko jest po staremu. Stare metody już pękły. Teraz liczy się, kto potrafi zbudować siłę zdolną bronić polskiej suwerenności, portfeli rodzin i bezpieczeństwa państwa.

Źródło: Onet, Wprost, Rzeczpospolita, PAP.

Idź do oryginalnego materiału