Jan Miszczak: Co może strzelić do głowy

1 godzina temu
Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

Prezydenta Karola Nawrockiego znów nawiedził nowy kontrowersyjny pomysł, który tym razem dotyczy rozpoczęcia dyskusji o dostępie Polaków do broni palnej. Powiedział o tym w miejscu najbardziej do tego odpowiednim, bo podczas otwarcia strzelnicy w Bogutach-Piankach, gdzie sam też oddał kilka strzałów. W tym przypadku można zatem śmiało powiedzieć, iż głowie państwa pomysł ten po prostu strzelił do głowy.

Natychmiast pojawiły się komentarze, iż myśl o zwiększonym dostępie Polaków do broni palnej zrodziła się prawdopodobnie po wizytach prezydenta w USA, gdzie prawo do posiadania broni zapisane jest w konstytucji, a ponadto stanowi historyczny atrybut w tamtejszym życiu społecznym. Tyle tylko, iż pomysł prezydenta Nawrockiego nawiązuje bardziej do obrazków westernowych, niż do obecnej amerykańskiej rzeczywistości, gdzie w ostatnich latach temat ten coraz częściej powraca i to z reguły głównie wtedy, gdy dochodzi tam do kolejnych tragedii przy użyciu broni palnej, zwłaszcza do makabrycznych strzelanin w szkołach.

Zostawmy jednak USA i zajmijmy się własnym podwórkiem. Okazuje się, iż prezydent Nawrocki dba o Polaków, a nie o siebie, gdyż sam ma już dostęp do osobistej broni. – Jak zaczęła mnie ścigać Federacja Rosyjska i grożono mi regularnie śmiercią, to po przejściu wymaganych procedur uzyskałem pozwolenie na broń – wyznał jeszcze podczas swej kampanii wyborczej, czym z pewnością mocno wystraszył wroga, zapewniając sobie i nam bezpieczeństwo.

Pozwolenie ma także Ziobro, który – jak sam przyznał – dysponuje całym arsenałem rozmaitych jednostek broni. A mimo to polski szeryf musiał jednak wiać z kraju. Ale co tam Ziobro! Ponoć prezes Kaczyński też miewał przy sobie spluwę, o czym swego czasu opowiadał premier Donald Tusk.

– Spotkaliśmy się w windzie, w sejmie w 1991 r. Nosił pan przy sobie krótką broń, popatrzył na mnie i powiedział: „Dla mnie zabić ciebie, to jak splunąć” – wypomniał mu Tusk, ale Kaczyński stanowczo zaprzeczył i ja mu wierzę, bo jeżeli choćby kojarzy mi się z jakąkolwiek z bronią, to najwyżej z procą.

Nie ma natomiast pozwolenia były minister obrony narodowej w byłym rządzie PiS Antoni Macierewicz. I prawdopodobnie dlatego podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej na Placu Piłsudskiego w Warszawie musiał użyć pistoletu na farbę olejną. A gdyby tak przy jego obecnym stanie emocjonalnym miał prawdziwy rewolwer? Strach pomyśleć! Najlepszy dowód, iż Kaczyński na wszelki wypadek znów schował kolegę do szafy.

Pomysł prezydenta Nawrockiego, aby więcej rodaków mogło dysponować bronią, na szczęście nie zyskał dużego odzewu, ani choćby małego aplauzu. I bardzo dobrze. Czy wyobrażacie sobie sytuację, gdyby przy tej potężnej nienawiści opozycyjnych polityków do rządzących, obrzucaniem ich inwektywami, a nade wszystko chroniczną walkę prezydenta z rządem premiera Tuska dać im oraz ich opętańcom broń do ręki? Wprawdzie Nawrocki ma giwerę, ale on walczy głównie wetami, które i tak już wystarczająco zabijają gospodarkę i praworządność, zagrażając bezpieczeństwu państwa. Jest to bowiem perfidna metoda mająca na celu jak najbardziej osłabiać rząd tylko po to, by opozycja mogła wygrać przyszłoroczne wybory, a on został królem.

Na szczęście mamy wielu rozsądnych rodaków, którzy dobrze wiedzą, iż różnica między rządzącymi a opozycją jest teraz mniej więcej taka, jak – najdelikatniej mówiąc – między męskimi reprezentacjami Polski w siatkówce i w piłce nożnej.

Idź do oryginalnego materiału