Jan Hoffman deklaruje, iż nie będzie kadrowej rewolucji w magistracie i i miejskich jednostkach, ale będzie „merytoryczna weryfikacja”

4 godzin temu

Doświadczeni pracownicy Miasta nie muszą obawiać się o swoje miejsca pracy – zapewnia Jan Hoffman. Bezpartyjny kandydat na prezydenta zapewnił, iż w przypadku objęcia przez niego urzędu Prezydenta Miasta Krakowa nie będzie „kadrowej rewolucji obejmującej uczciwie pracujących i doświadczonych pracowników”. Ale zapowiedział też „merytoryczną weryfikację osób zajmujących stanowiska z politycznej nominacji”, w szczególności członków zarządów i kierownictwa miejskich spółek oraz jednostek.

– Miasto potrzebuje wiedzy, doświadczenia i ludzi, którzy od lat profesjonalnie wykonują swoje obowiązki, dlatego rzetelnie pracujące osoby nie stracą pracy tylko dlatego, iż zmieni się prezydent Krakowa – zadeklarował Jan Hoffman. Jak zaznaczył, jego deklaracja obejmuje pracowników Urzędu Miasta Krakowa, jednostek organizacyjnych miasta oraz miejskich spółek. – O ocenie pracownika powinny decydować przede wszystkim kompetencje, doświadczenie, jakość wykonywanej pracy i działanie w interesie mieszkańców, a nie sympatie polityczne czy to, za kadencji którego prezydenta dana osoba została zatrudniona – argumentował kandydat na prezydenta.

Jan Hoffman zapowiedział, iż innej ocenie podlegać będą osoby zajmujące najważniejsze stanowiska kierownicze, zwłaszcza te obsadzane w wyniku decyzji politycznych. – Polityczna nominacja nie może być gwarancją utrzymania stanowiska. Zarządy i kierownictwo miejskich spółek oraz jednostek muszą być przygotowane na merytoryczną ocenę swojej pracy, kompetencji, sposobu gospodarowania publicznymi pieniędzmi i efektów działania – mówił Jan Hoffman.

Jako przykład sytuacji wymagającej takiej oceny kandydat na prezydenta przypomniał sprawę wynagrodzeń członków zarządów czterech krakowskich spółek miejskich. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, iż w Wodociągach Miasta Krakowa, Arenie Kraków, Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej oraz Centrum Giełdowym Balicka stałe wynagrodzenia członków zarządów zostały ustalone przez organ właścicielski w wysokości wyższej niż wynikająca z limitów określonych w ustawie. Według NIK łączna kwota zawyżenia wyniosła 981 tys. zł. Jan Hoffman już w sierpnia domagał się zwrotu zakwestionowanych przez NIK kwot na konta miejskich spółek i wskazywał koniec sierpnia jako termin, w którym sprawa powinna zostać rozwiązana. Zapowiedział także, iż w przypadku braku zwrotu pieniędzy nie widzi możliwości dalszej współpracy z osobami, które pobrały wynagrodzenia zakwestionowane przez kontrolerów.

Idź do oryginalnego materiału