Choć mrozy i opady śniegu przyszły do Polski w okolicy świąt Bożego Narodzenia, zima zagościła w naszym kraju na dopiero w styczniu. Jak zwykle w takich sytuacjach się zdarza, niskim temperaturom od razu zaczęły towarzyszyć powtarzane w mediach tradycyjnych i społecznościowych komentarze obwieszczające koniec globalnego ocieplenia, a choćby zwiastujące fantastyczne scenariusze niechybnie nadciągającej epoki lodowej. W niniejszym artykule przyjrzymy się więc styczniowej pogodzie w kontekście klimatycznym, i spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy tegoroczne mrozy naprawdę są zjawiskiem niezwykłym, który przy ocieplającym się klimacie nie powinno się zdarzać.
Ilustracja 1: Zimowa aura w Warszawie, styczeń 2026. Zdjęcie: A. KardaśZanim jednak przejdziemy do analizy i jej wyników, kilka słów o jej ograniczeniach. Ponieważ w kontekście globalnego ocieplenia najczęściej mówi się temperaturze, i ponieważ zimowa pogoda jest często pretekstem do negowania wzrostu temperatury — zarówno lokalnie jak i globalnie — w artykule skupimy się na warunkach termicznych. Temat opadów śniegu i wielkości pokrywy śnieżnej, choć też ważny, zostawimy na późniejsze podsumowanie całej zimy.
Kolejną rzeczą, na jaką trzeba zwrócić uwagę, jest to iż w wielu miejscach będziemy używać wyników pomiarów uśrednionych zarówno w czasie, jak i przestrzeni. Styczeń jednak składał się, w dużym uproszczeniu, z dwóch dłuższych fal mrozów w środku miesiąca i trzeciego bardzo zimnego epizodu na jego koniec, z których ostatnie dwa dotknęły głównie wschodnią część kraju (Il.2, panel ostatni).
Ilustracja 2: Uśredniona dla powierzchni Polski temperatura maksymalna i minimalna kolejnych dni stycznia w latach 1950-2026. Wizualizacja oparta jest o dane z reanalizy ERA5-Land, liniami przerywanymi pokazano analogiczne wyliczenia oparte o dane pomiarowe stacji synoptycznych IMGW. Źródłami pochodzenia danych są: Copernicus Climate Change Service (C3S)(2019), w szczególności Muñoz Sabater, J. (2019): ERA5-Land hourly data from 1950 to present. Copernicus Climate Change Service (C3S) Climate Data Store (CDS). DOI: 10.24381/cds.e2161bac, dostęp 29.01.2026 (Komisja Europejska ani ECMWF nie odpowiadają za sposób wykorzystania danych) oraz Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy (dane zostały opracowane).Warto też mieć w pamięci, iż osobista percepcja tego jak bardzo mroźny był styczeń na tle ostatnich lat czy dekad zależeć będzie od tego, czy rozmawiamy z mieszkańcem Suwałk, czy Wrocławia (Il.3).
Ilustracja 3: Średnia temperatura stycznia 2026 według reanalizy ERA5-Land. Źródłem pochodzenia danych jest Copernicus Climate Change Service (C3S)(2019), w szczególności Muñoz Sabater, J. (2019): ERA5-Land hourly data from 1950 to present. Copernicus Climate Change Service (C3S) Climate Data Store (CDS). DOI: 10.24381/cds.e2161bac, dostęp 29.01.2026 (Komisja Europejska ani ECMWF nie odpowiadają za sposób wykorzystania danych)
Czy temperatury odnotowane w Polsce w styczniu 2026 są w naszym klimacie niezwykłe?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wiedzieć jakich temperatur możemy się w naszym klimacie spodziewać – nie tylko w kategoriach jej średnich wartości, ale również typowej zmienności.
Okazuje się bowiem, iż zmienność temperatury w Europie Środkowej jest największa właśnie zimą, i zmienność ta gwarantuje nam występowanie dużej amplitudy wahań uśrednionych temperatur miesięcznych obserwowanych w poszczególnych latach. Oczywiście, nie oznacza to iż po bardzo ciepłym styczniu musi zdarzyć się styczeń bardzo zimny, i na odwrót – w wyniku nieuniknionej losowości systemu klimatycznego, w ostatnich kilku latach zakres tej zmienności był względnie niewielki, a styczniowe temperatury wypadały po „ciepłej” stronie normy klimatycznej. W dłuższych okresach czasu spodziewamy się jednak, iż w przybliżeniu tyle samo będzie miesięcy po stronie „ciepłej” co po stronie „zimnej”, i iż większość wartości będzie bliska normy, a duże odchylenia w jedną czy w drugą stronę będą się zdarzać rzadko.
Styczniowe temperatury w Polsce – jaki jest trend?
Podkreślmy, iż mowa o losowej zmienności obecnego klimatu, względem obecnej normy klimatycznej. Norma ta jest już znacząco zmieniona – to znaczy cieplejsza – w stosunku do stanu sprzed kilku dekad, a tym bardziej w stosunku do stanu z epoki przedprzemysłowej. Co więcej, zima w Europie Środkowej ociepla się w takim tempie, iż choćby powszechnie używana norma klimatyczna używająca okresu referencyjnego 1991-2020 stała się nieaktualna. W pewnym sensie, „normalny” klimat jest oglądany przez nas w lusterku wstecznym, bo przy jego definiowaniu musimy używać danych z ubiegłych lat. Dla roku 2026 adekwatnszym punktem odniesienia byłaby norma obliczona w oparciu o okres 2011-2040, choć oczywiście bez podróży w czasie do roku 2041 nie jest to możliwe.
Alternatywnym rozwiązaniem jest oszacowanie tej normy przy użyciu symulacji komputerowego modelu klimatu albo metodami statystycznymi. Dla naszych potrzeb wystarczy ta druga metoda: ponieważ temperatura stycznia (a także całego okresu grudzień-luty) wzrasta w tempie około pół stopnia na dekadę (patrz Il. 4, panel górny), można oszacować, iż klimatyczna norma dla miesiąca stycznia była w roku 2026 o prawie jeden stopień Celsjusza cieplejsza od średniej z lat 1991-2020.
Styczeń 2026 w Polsce na tle poprzednich
Zamiast dodawać ocieplenie wynikające z trendu wieloletniego, możemy usunąć trend wieloletni z danych, i rozpatrywać tylko odchylenia od linii trendu (Il. 4, panel dolny). Niezależnie którą metodę wybierzemy, okazuje się iż na wskutek ocieplenia klimatu styczeń 2026 był nieco bardziej ekstremalny niż sugerowałaby to norma klimatyczna oparta o okres1991-2020. Odchylenie od linii trendu wynosiło bowiem -4,1°C, podczas gdy odchylenie od normy to -3,1°C. Różnica 1°C odpowiada ociepleniu które miało miejsce od roku 2006 (czyli „środka” normy klimatycznej 1991-2020).
Ilustracja 4: Panel górny: anomalia średniej temperatury miesięcznej w styczniu w Polsce(linia niebieska – reanaliza ERA5_Land, linia pomarańczowa – pomiary ze stacji synoptycznych , linia czerwona przerywana – linia trendu dla lat 1950-2025, linia szara przerywana – średnia dla lat 1991-2020, linia czarna przerywana – wartość anomalii dla stycznia 2026). Panel dolny: Odchylenia styczniowych temperatur w Polsce od trendu wieloletniego 1950-2025 (linia niebieska), linie przerywane pokazują wartość „0” (czerwona) oraz odchylenie z roku 2026 (czarna).
Źródłami pochodzenia danych są: Copernicus Climate Change Service (C3S)(2019), w szczególności Muñoz Sabater, J. (2019): ERA5-Land hourly data from 1950 to present. Copernicus Climate Change Service (C3S) Climate Data Store (CDS). DOI: 10.24381/cds.e2161bac, dostęp 29.01.2026 (Komisja Europejska ani ECMWF nie odpowiadają za sposób wykorzystania danych) oraz Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy (dane zostały opracowane).
Jednocześnie widać też, iż nawet tak duże odchylenie wciąż mieści się w zakresie międzyrocznej zmienności: jest rzadkie, ale nie wyjątkowo rzadkie.
Jak często zdarzają się stycznie podobne do stycznia 2026?
Podobnie mroźny styczeń – „podobny” w sensie względnym, czyli o odchyleniu od linii trendu wynoszącym -4,1 °C lub więcej – może się zdarzać z prawdopodobieństwem rocznym około 8%, czyli średnio raz na kilkanaście lat (jak możesz policzyć na dolnym panelu ilustracji 4, w ciągu ostatnich 76 lat zdarzyło się to 6 razy).
„Podobny” w sensie bezwzględnym, czyli o wartości anomalii temperatury -3,1 °C względem normy 1991-2020, lub niższej – staje się jednak wraz z upływem czasu coraz mniej prawdopodobny. 60 lat temu takich temperatur można byłoby oczekiwać średnio raz na trzy lata; w roku 1986 – w 22% przypadków, w 2006 roku (odpowiadającym normie 1991-2020) byłoby to już tylko 14%, w tej chwili 8%, a za dwadzieścia lat będzie to około 4%.
Powodem jest oczywiście postępujące globalne ocieplenie, które przesuwa polskie zimy w kierunku wyższych temperatur, przez co wartości temperatur tak ekstremalnie niskie jak spotykane kilka dekad temu, stają się rzadkie albo w praktyce przestają występować. Pobicie rekordu z XXI wieku, tzn. roku 2010, pozostało możliwe – choć mało prawdopodobne – w ciągu najbliższych kilku dekad. Temperatur tak niskich jak w roku 1987, 1985, albo 1963 już jednak w XXI wieku nie zobaczymy. *
Wnioski takie zgodne są z szerszymi obserwacjami zmiany klimatu na obszarze średnich szerokości geograficznych półkuli północnej i przewidywaniami modeli klimatu (Blackport R. i in., 2024).
Mroźna zimowa pogoda ze stycznia 2026 roku jest zatem zjawiskiem rzadkim, ale wciąż spójnym z naszą wiedzą na temat zachowania klimatu Polski w erze antropogenicznego globalnego ocieplenia. Wbrew sensacyjnym doniesieniom, klimatolodzy nie spodziewają się też globalnego oziębienia czy rychłej epoki lodowej – i choć zimy w Polsce wciąż będą się w przewidywalnej przeszłości zdarzać, epizody silnego mrozu będą coraz rzadsze, a nasze odczucia dotyczące tego co uważamy za „silny mróz” będą ewoluować w kierunku cieplejszych wartości.
* W pierwszym przybliżeniu, niedokładnym ale wystarczającym na potrzeby naszych oszacowań, możemy potraktować zmienność temperatur miesięcznych jako próbę pochodzącą z rozkładu normalnego. Wartość odchylenia standardowego odchyleń od linii trendu 1950-2025 wynosi 2,96°C, zatem odchylenie od linii trendu o co wartości -4,1°C lub mniejszej może się zdarzać z rocznym prawdopodobieństwem około 8%. Przy takich samych założeniach, prawdopodobieństwo osiągnięcia, co najmniej raz w ciągu następnych 75 lat, anomalii temperatury z 2010 roku o wartości -5,95°C względem okresu referencyjnego 1991-2020 (lub niższej) wynosi sumarycznie około 20%. Szansa na pobicie rekordów zimna z XX wieku w ocieplającym się klimacie XXI wieku jest zaś mniejsza od 1%. Wróć do tekstu.

1 dzień temu














