Jak Trump wyliczył wysokość ceł? Lepiej usiądźcie

17 godzin temu
Zdjęcie: Fot. REUTERS/Carlos Barria


Sposób obliczenia wysokości nowych amerykańskich ceł nie ma bezpośrednio nic wspólnego z cłami i barierami handlowymi nakładanymi na amerykańskich producentów przez poszczególne państwa. Skąd więc Donald Trump wziął wysokość ceł, którymi chce walczyć o "bogactwo" Stanów? Lepiej usiądźcie - pisze Miłosz Wiatrowski-Bujacz, współautor podcastu "Co to będzie".
Nadszedł wreszcie zapowiadany od miesięcy przez Donalda Trumpa "Dzień Wyzwolenia" Stanów Zjednoczonych spod jarzma nieuczciwej polityki handlowej. Od przyszłego tygodnia cła na produkty importowane do USA z całego świata będą najwyższe od ponad stu lat. Nie upiekło się nikomu - choćby fokom i pingwinom. Omawiając przyczyny wprowadzenia drakońskich ceł na produkty importowane do Stanów Zjednoczonych z każdego zakątka globu, amerykański prezydent nakreślił wizję świata, w którym źródłem wszelkich problemów USA jest wymiana handlowa.


REKLAMA


Jak przekonywał Trump:


Przez dekady nasz kraj był łupiony, grabiony i plądrowany przez narody bliskie i dalekie, zarówno przez naszych przyjaciół, jak i naszych wrogów. Zagraniczni liderzy kradli nasze miejsca pracy, zagraniczni oszuści rozgrabiali nasze fabryki, a zagraniczni padlinożercy rozrywali nasz niegdyś piękny amerykański sen. 2 kwietnia 2025 będzie na zawsze zapamiętany jako dzień, w którym odrodził się amerykański przemysł i dzień, w którym Ameryka odzyskała swoje przeznaczenie.


Amerykański prezydent podzielił się z publicznością zgromadzoną w Białym Domu i widzami na całym świecie fantastyczną interpretacją dziejów gospodarki USA na przestrzeni wieków, w której cła zawsze przynosiły złoty wiek, a ich zniesienie potężne kryzysy.


Zobacz wideo Stany Zjednoczone nakładają cła odwetowe, m.in. na samochody


Zgodnie z tą opowieścią każdy kraj, który ma dodatni bilans handlowy ze Stanami Zjednoczonymi, okrada USA i żeruje na dobroduszności amerykańskich obywateli i naiwności waszyngtońskich polityków. A skoro tak, to jedynym, co może pozwolić odzyskać Ameryce jej utracone bogactwo, mają być wysokie cła, które powstrzymają import z innych państw i zmuszą zagraniczne firmy do przeniesienia produkcji do USA.
Jak Donald Trump ustalił wysokość ceł?
Po tym wykładzie z alternatywnej historii, Trump przeszedł do meritum - ogłoszenia poziomu ceł na produkty importowane z każdego kraju świata. Jak przekonywał, ich wysokość została ustalona po dogłębnej analizie barier handlowych wymierzonych w amerykańskich eksporterów, które obowiązują w poszczególnych państwach "żerujących" na Stanach Zjednoczonych. Poza cłami miały do nich należeć między innymi normy sanitarne czy wysokość podatku VAT. Choć zapowiadane od miesięcy cła opierają się na zasadzie "wzajemności", to Trump przekonywał, iż wyciąga do partnerów handlowych gałązkę oliwną - ich wysokość będzie o połowę niższa, niż wynosi łączne "obciążenie" nakładane na amerykańskie produkty.


Trump wziął następnie wielką tekturową planszę i przy jej pomocy prezentował, co wyszło z obliczeń gospodarczych ekspertów Białego Domu. I co nas czeka. Chiny nakładają obostrzenia na amerykańskich eksporterów o średniej równowartości cła w wysokości 67 procent - więc na chińskie produkty cła wyniosą 34 procent. UE nakłada na import z USA cła i inne bariery o szacowanej wartości 39 procent, więc nasi eksporterzy dostaną cła w wysokości 20 procent. I tak dalej, i tak dalej.
Eksperci zwrócili uwagę, iż "szacunkowy koszt barier handlowych" przypisany poszczególnym krajom wydaje się całkowicie arbitralny i trudny do rozszyfrowania.
Jak zauważył na Twitterze francuski inwestor Arnaud Bertrand, państwa należące do Południowoafrykańskiej Unii Celnej (Botswana, Eswatini, Lesotho, Namibia i RPA) nakładają identyczne cła na amerykańskie produkty. Mimo tego poziom "ceł odwzajemnionych" nałożonych na poszczególne kraje należące do unii wyraźnie się od siebie różnią - w wypadku Lesotho wynoszą aż 50 procent, RPA - 30 procent, Namibii - 21 procent, Botswany - 37 procent, a Eswatini - zaledwie 10 procent.


Czy w takim razie "niefiskalne bariery handlowe" nakładane na amerykańskich eksporterów przez Lesotho są wielokrotnie bardziej rygorystyczne niż te obowiązujące w Namibii czy Eswatini? Otóż nie. Bo sposób obliczenia wysokości nowych amerykańskich ceł nie ma bezpośrednio nic wspólnego z cłami i barierami handlowymi nakładanymi na amerykańskich producentów przez poszczególne państwa. Całe te dogłębne obliczenia i analizy opierają się wyłącznie na jednym - ile wynosi bilans handlowy USA z danym krajem. Doradcy Trumpa dzielili po prostu nadwyżkę handlową osiąganą przez partnera przez łączną wartość eksportowanych przez niego produktów.


1) Nadwyżka Unii Europejskiej w handlu ze Stanami Zjednoczonymi w 2024 roku wyniosła 236 miliardów dolarów. Łączna wartość unijnego eksportu do USA wyniosła 606 miliardów dolarów.
236/606 = 39 procent. Ile według Białego Domu wynoszą średnio rzekome unijne "cła" nakładane na amerykańskich eksporterów? 39 procent.
2) Nadwyżka Chin w handlu ze Stanami Zjednoczonymi w 2024 roku wyniosła 295 miliardów dolarów. Łączna wartość unijnego eksportu do USA wyniosła 438 miliardów dolarów.
295/438 = 67 procent. Ile według Białego Domu wynoszą średnio rzekome chińskie "cła" nakładane na amerykańskich eksporterów? 67 procent.


Analitycy zajmującej się logistyką i koordynacją łańcuchów dostaw amerykańskiej firmy Flexport sprawdzili dane dotyczące wszystkich państw objętych "odwzajemnionymi cłami" pod kątem tego, czy są one zgodne z formułą nadwyżka handlowa / suma eksportu do USA. Oto wyniki:


Co odpowiada Biały Dom?
Na potwierdzenie, iż właśnie tak obliczono sumę "barier handlowych", nie trzeba było długo czekać. Najpierw w rozmowie z "New York Post" anonimowy urzędnik administracji Trumpa przyznał, iż prezydencka Rada Doradców Gospodarczych oparła swoją analizę na założeniu, iż deficyt w bilansie handlowym jest wyłącznie "sumą oszustw" wymierzonych w amerykańskich eksporterów przez partnerów gospodarczych USA. Parę godzin później oficjalne omówienie nowej polityki celnej opublikowano na stronie Biura Przedstawiciela Stanów Zjednoczonych ds. Handlowych. Wniosek jest jasny - jeżeli jakikolwiek kraj eksportuje do Stanów Zjednoczonych więcej, niż z nich importuje, to musi to być wynikiem nieuczciwych praktyk.
To właśnie dlatego na Lesotho nałożono pięciokrotnie wyższe cła niż na Eswatini - bo oba kraje niemal w ogóle nie importują amerykańskich produktów, ale Lesotho jest większym eksporterem (choć rocznie sprzedaje do USA dobra o łącznej wartości zaledwie 236 milionów dolarów). jeżeli iść tropem wyznaczonym przez doradców Trumpa, to jedyną dopuszczalną formą wymiany gospodarczej jest dążenie do neutralnego bilansu ze wszystkimi partnerami handlowymi. Gdy sprzedajemy więcej, niż kupujemy, to jesteśmy oszustami. W przeciwnym wypadku to my dajemy się oszukiwać. Na ewentualność, iż obie strony korzystają na wymianie handlowej, nie ma w tej absurdalnej wizji świata miejsca.
Co w takim razie z krajami, które mają ujemny bilans handlowy ze Stanami Zjednoczonymi? Na pierwszy rzut oka można założyć, iż w ich wypadku Trump powinien wstrzymać się od wprowadzania jakichkolwiek ceł - bo to Amerykanie sprawnie "oszukują" swoich partnerów, a ewentualne cła odwetowe będą dla nich bardzo kosztowne. Nic z tych rzeczy. Na te państwa USA nakłada od przyszłego tygodnia cła na wszystkie produkty w wysokości 10 procent. Dotyczy to również państw - i terytoriów - które w tej chwili niczego nie eksportują do Stanów Zjednoczonych. Na przykład dlatego, iż są niezamieszkałe.


Na liście zaprezentowanej wczoraj przez Trumpa znalazły się między innymi Wyspy Heard i McDonalda. Wyspy znajdują się tysiąc siedemset kilometrów na północ od brzegów Antarktyki i są pod australijską kontrolą. Ich populacja wynosi zero, a ich PKB - zero, można do nich dotrzeć jedynie drogą morską. Główni mieszkańcy wyspy to foki i pingwiny. Najwyraźniej one również żerowały dotychczas na kieszeniach amerykańskich konsumentów i łupiły, grabiły oraz plądrowały Stany Zjednoczone.
Na szczęście dla Amerykanów, ta epoka wyzysku dobiega właśnie końca.
Idź do oryginalnego materiału