Rachunek za ogrzewanie z miejskiej sieci ciepłowniczej przychodzi także w lipcu i sierpniu, kiedy żaden grzejnik w mieszkaniu nie jest włączony – to jeden z najczęściej pomijanych elementów w porównaniach kosztów ogrzewania. Odpowiedź na pytanie, co faktycznie wychodzi taniej w Warszawie, zależy właśnie od tego, czy w rachunku uwzględni się całe dwanaście miesięcy, a nie tylko sezon grzewczy.
mężczyzna dostosowuje temperaturę na grzejniku. Fot. Shutterstock / Warszawa w PigułceMiejska sieć ma dwie osobne opłaty – jedna nie zależy od pogody
Rachunek od dostawcy ciepła systemowego, czyli w większości Warszawy od Veolii Energii Warszawa, składa się z dwóch odrębnych składników. Opłata zmienna zależy od realnie zużytego ciepła, mierzonego w gigadżulach, i w praktyce niemal cała przypada na miesiące sezonu grzewczego – od 1 lipca 2026 roku wynosi ona 144 złote brutto za gigadżul, zgodnie z aktualną taryfą zatwierdzoną decyzją Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Opłata stała jest zupełnie inna – nalicza się ją od zamówionej mocy cieplnej, którą budynek ma zagwarantowaną w umowie z dostawcą, i płaci się ją każdego miesiąca w roku, również w lipcu i sierpniu, niezależnie od tego, czy ktokolwiek w tym czasie korzysta z ogrzewania. Stawka tej opłaty wynosi w tej chwili 16 345,86 złotych brutto za megawat mocy miesięcznie.
Przykład: mieszkanie 50 metrów kwadratowych w miejskiej sieci
Dla typowego warszawskiego mieszkania o powierzchni 50 metrów kwadratowych zamówiona moc cieplna wynosi zwykle w okolicach 8 kilowatów, czyli 0,008 megawata – to założenie przyjęte do dalszych wyliczeń, bo dokładna wartość zależy od konkretnego budynku i jest wpisana w umowę przyłączeniową. Przy takiej mocy opłata stała wynosi rocznie około 1569 złotych, płatna równymi ratami przez wszystkie dwanaście miesięcy. Do tego dochodzi opłata zmienna – przy przykładowym rocznym zużyciu 25 gigadżuli, jakie podaje sama Veolia jako typowe dla mieszkania tej wielkości, wynosi ona około 3600 złotych rocznie. Łącznie daje to około 5170 złotych rocznie, czyli średnio nieco ponad 430 złotych miesięcznie, choć w praktyce większość tej kwoty przypada na miesiące od października do marca.
Własny piec gazowy też ma stałe koszty, ale zupełnie inne
Właściciel mieszkania z własnym gazowym kotłem dwufunkcyjnym nie płaci odpowiednika opłaty stałej za zamówioną moc – koszt dystrybucji jest już wliczony w cenę każdego zużytego metra sześciennego gazu. Ma za to inny, niezależny od zużycia wydatek: obowiązkowy coroczny przegląd techniczny kotła wraz z kontrolą szczelności instalacji, którego koszt mieści się zwykle w przedziale 300-600 złotych, niezależnie od tego, ile gazu faktycznie spalono w danym roku.
Przykład: to samo mieszkanie na własnym gazie
Żeby porównanie było rzetelne, przyjęto to samo zapotrzebowanie cieplne co w przykładzie z miejską siecią – równowartość 25 gigadżuli rocznie. Nowoczesny kocioł kondensacyjny o sprawności około 92 procent potrzebuje do wyprodukowania tej ilości ciepła około 686 metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Przy pełnym koszcie gazu w taryfie W-3 na poziomie 4,02 złotych brutto za metr sześcienny, uwzględniającym już opłaty dystrybucyjne, daje to około 2759 złotych rocznie za samo paliwo. Doliczając środek widełek za obowiązkowy przegląd – 450 złotych – roczny koszt ogrzewania tego samego mieszkania własnym gazem wynosi około 3209 złotych, czyli średnio niecałe 270 złotych miesięcznie.
Który wariant wychodzi taniej w skali roku
| Koszt stały, płatny cały rok | ok. 1569 zł (opłata za moc) | ok. 450 zł (obowiązkowy przegląd) |
| Koszt zależny od zużycia | ok. 3600 zł (25 GJ) | ok. 2759 zł (686 mł gazu) |
| Razem rocznie | ok. 5169 zł | ok. 3209 zł |
| Średnio miesięcznie | ok. 431 zł | ok. 267 zł |
Przy takich założeniach własny piec gazowy wychodzi rocznie o blisko 1960 złotych taniej niż miejska sieć ciepłownicza dla porównywalnego zapotrzebowania cieplnego.
Warto jednak pamiętać, iż to porównanie dotyczy wyłącznie kosztów eksploatacji przy już istniejącej instalacji – nie uwzględnia kosztu założenia własnego przyłącza gazowego w mieszkaniu, które go dotąd nie miało, ani nie bierze pod uwagę różnic w komforcie, bezpieczeństwie i obowiązkach związanych z posiadaniem własnego źródła ciepła zamiast korzystania z gotowej infrastruktury miejskiej.
Zużycie jest też dużo większe w przypadku silnych zim. Trzeba też dodać, iż domy rzadko są wielkości mieszkań. o ile ktoś ma 120-metrowy dom, płacić musi dwa razy więcej. Dużo zależy też od izolacji budynku. Wszystko to może składać się na wyższy rachunek. W powyższym zestawieniu liczymy tylko koszt przybliżony.
Dlaczego rachunek z miejskiej sieci bywa mylący latem
Mieszkaniec korzystający z miejskiej sieci ciepłowniczej, który w lipcu otwiera rachunek i widzi na nim kwotę mimo wyłączonego ogrzewania, często zakłada pomyłkę rozliczeniową – tymczasem to właśnie opłata stała za zamówioną moc, naliczana niezależnie od faktycznego zużycia. Dla osoby porównującej oferty czy planującej zmianę systemu ogrzewania oznacza to, iż nie wystarczy zapytać sąsiada, ile płaci „w sezonie” – trzeba doliczyć również miesiące letnie, w których rachunek z miejskiej sieci wciąż przychodzi, a rachunek za sam gaz w mieszkaniu z własnym piecem spada niemal do zera.

1 godzina temu















