Do sytuacji doszło podczas wtorkowej sesji Rady Miasta Poznania, tuż po przemówieniu prezydenta, który przedstawił raport o stanie miasta. Gdy usiadł w ławie, do sali sesyjnej wtargnęła grupa osób, która zaczęła krzyczeć i rozpoczęła awanturę słowną. W pewnym momencie, jeden z mężczyzn podszedł do Jacka Jaśkowiaka i rzucił w jego twarz przyniesionym przez siebie tortem, składającym się z biszkopta i bitej śmietany. W tym czasie pozostałe osoby rozdawały ulotki z napisem „Wilczy bilet dla Jacka Jaśkowiaka za politykę antyspołeczną”.
Napastnik został odsunięty od prezydenta, a następnie wyprowadzony przez straż miejską i przekazany policji.
Tuż po zdarzeniu Jacek Jaśkowiak przekonywał, iż jest odporny psychicznie i „nie boi się ataków ani ciastem, ani nożem, ani pistoletem”, jednak podkreślił, iż należy coś zrobić, by „taką hołotę wyprowadzić z urzędów i nie pozwolić na taką agresję”. Zauważył, iż to atak na urzędnika państwowego podczas sesji rady miasta, co jest „absolutnym przekroczeniem wszelkich granic”. Dodał także, iż został zaatakowany od strony oka, na które nie widzi, więc nie był w stanie uchylić się przed atakiem, bo nie widział napastnika.
Wskazał też na zagrożenie dla innych, w tym na jedną z urzędniczek, która siedziała obok niego podczas ataku i przyznała otwarcie, iż boi się takiej sytuacji.
W związku z sytuacją, obrady przerwano i wznowiono je dopiero po tym, jak prezydent umył się i przebrał. Sali obrad pilnują teraz policjanci.
W sprawie zatrzymano dwie osoby, w tym mężczyznę odpowiedzialnego za atak na prezydenta.

1 godzina temu









