Rolnicy w Holandii ponownie wyjechali ciągnikami na protest przeciw rządowym planom ograniczenia emisji azotu. Demonstracje odbyły się przy głównych trasach, a spór dotyczy między innymi limitu obsady bydła, stref buforowych i wymaganych redukcji amoniaku.
Ciągniki przy głównych trasach
Holenderscy rolnicy wznowili protesty przeciw pakietowi azotowemu przedstawionemu przez rząd 26 czerwca. W poniedziałek 27 lipca ciągniki pojawiły się między innymi przy autostradach A16 i A27, w rejonie mostów Moerdijk i Merwede. Według relacji NL Times przy jednym z punktów zgromadziło się około 20 maszyn.
Protestujący wywieszali odwrócone flagi Holandii i podkreślali, iż nowe wymagania mogą uderzyć w możliwość dalszego prowadzenia gospodarstw. Demonstracje nie były przypadkowym wybuchem gniewu. Są kolejną odsłoną wieloletniego konfliktu o tempo oraz koszty ograniczania emisji z rolnictwa.
Rządowy pakiet przewiduje redukcję emisji amoniaku o 42 do 46 proc. do 2035 roku, limit 2,6 krowy na hektar oraz strefy o obniżonej emisji azotu wokół stu chronionych obszarów przyrodniczych. Rolnicy wskazują, iż część norm jest nieosiągalna dla gospodarstw utrzymujących bydło. Rząd broni planu jako koniecznego dla ochrony przyrody i wykonania zobowiązań środowiskowych.
Ekologia narzucona bez rachunku społecznego
Ochrona gleby, wody i przyrody leży także w interesie rolników. To ich warsztat pracy i majątek przekazywany dzieciom. Problem zaczyna się wtedy, gdy urzędnik wyznacza sztywny cel, a koszt dostosowania przerzuca na rodzinne gospodarstwo. W takim modelu polityka środowiskowa przestaje być wspólnym wysiłkiem i staje się administracyjnym przymusem.
Holenderski spór jest ostrzeżeniem dla całej Europy. Produkcję żywności łatwo ograniczyć rozporządzeniem. Odbudowanie zamkniętego gospodarstwa, wiedzy hodowlanej i lokalnego łańcucha dostaw trwa latami. o ile europejska polityka doprowadzi do zmniejszenia własnej produkcji, konsumenci zapłacą wyższą cenę albo uzależnią się od importu z państw stosujących inne standardy.
Rolnik potrzebuje jasnych reguł, czasu w inwestycje i uczciwego podziału kosztów. Potrzebuje też udziału w podejmowaniu decyzji. Bez tego choćby dobrze nazwany cel środowiskowy będzie odbierany jako atak na gospodarstwo i rodzinny dorobek.
Polska musi wyciągnąć wnioski
Dla Polaków stawką jest bezpieczeństwo żywnościowe i cena codziennych zakupów. Holandia jest innym krajem, ma gęstszą hodowlę oraz własne uwarunkowania przyrodnicze. Nie wolno więc kopiować jej rozwiązań do Polski dzięki jednego brukselskiego szablonu.
Warszawa powinna twardo bronić zasady, iż wymagania środowiskowe muszą uwzględniać strukturę polskiego rolnictwa. Modernizacja tak, likwidowanie produkcji przez normy pisane ponad głowami gospodarzy nie. Państwo, które traci zdolność do wyżywienia własnych obywateli, oddaje część suwerenności wraz z każdym zamkniętym gospodarstwem.


![S16 zmieni podróż na Mazury? Prace na trasie Barczewo-Biskupiec trwają, kolejny etap z istotną decyzją [ZDJĘCIA]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/47/47688/b21245cb6582d456630f8cef1f4eb9bb.jpg)












