Firma Delta Robots – to jej maszyny prowadziły „bunt robotów” w stolicy – działa od ponad dekady. Produkuje roboty, zarówno humanoidalne, jak i czworonożne. Z kolei Weegree to firma mająca już ponad 20 lat. Operuje m.in. w branży pośrednictwa pracy. Prezesem obu jest Grzegorz Kuliś, który podczas manifestacji w Warszawie reprezentował ruch Democratism.com.
– To ma być ruch międzynarodowy. Celem jest rozmowa na temat gwałtownych zmian, jakie niosą ze sobą postępująca robotyzacja oraz rozwój sztucznej inteligencji, ponieważ o tych zmianach poza branżą technologiczną nie mówi się wystarczająco dużo. Przy czym tu nie chodzi o walkę ze zmianami, z robotyką i rozwojem technologii. Chodzi o rozmowę o skutkach i o przeciwdziałanie negatywnym efektom – mówi Grzegorz Kuliś.
Zauważa, iż jako pierwszy konsekwencje postępu technologicznego odczuje rynek pracy. Z danych przytoczonych w stolicy wynika, iż około 30 proc. zawodów w Polsce zagrożonych jest wpływem sztucznej inteligencji. Zaś 5 proc. rynku – około miliona miejsc pracy – ma być zagrożonych bezpośrednio.
– Za chwilę będzie kłopot z tym, iż właściciele fabryk do wytwarzania swoich produktów zaprzęgną roboty i sztuczną inteligencję. A nasz kraj raczej nie jest wytwórcą tych technologii, tylko ich odbiorcą. Dlatego chcemy rzetelnej debaty, w której wezmą udział politycy świadomi problemów, związki zawodowe również świadome problemów, jak i strona społeczna – argumentuje Grzegorz Kuliś.
„Bunt robotów” w sprawie regulacji
Twórcy ruchu Democratism.com wskazują, iż jesteśmy w tym momencie historii, w którym należy przyjąć regulacje dotyczące robotyzacji i sztucznej inteligencji. Przypominają, iż w czasach rewolucji przemysłowej pojawiły się one za późno, czego skutkiem był spadek wartości pracy oraz zubożenie rzeszy ludzi.
„Bez zasad o tempie i sposobie zastępowania stanowisk zdecyduje każda firma osobno, bez uprzedzenia, bez odpowiedzialności za przekwalifikowanie, bez jasności, kto odpowiada za błędy maszyny. Przepisy przyjdą, gdy skutki będzie widać w statystykach, w pośpiechu i pod presją” – czytamy na stronie ruchu.
„Kształt ustawy zależy od rządu. Będziemy zabiegać, by zasady wprowadzania robotów do miejsc pracy uregulować jasno i w jednym miejscu, tak żeby każdy mógł je poznać, zanim zmiana go dotknie. Zasady jawne, jednakowe dla wszystkich firm i chroniące pracowników” – postulują.
– Trzeba uregulować sztuczną inteligencję i robotykę humanoidalną. Bo choć działamy w tej branży, to też jesteśmy ludźmi, mamy dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej – stwierdza Grzegorz Kuliś.
Wicepremier: Mamy się czego obawiać
„Bunt robotów” przed Ministerstwem Cyfryzacji wzbudził zainteresowanie nie tylko przechodniów i mediów. Do manifestujących wyszedł wicepremier Krzysztof Gawkowski, szef resortu.
− Mamy się czego obawiać, dlatego iż niekontrolowana sztuczna inteligencja może doprowadzić do tego, iż to nie człowiek, a algorytmy będą decydowały − przyznał.
Krzysztof Gawkowski zaznaczył, iż Polska to pierwszy kraj w Unii Europejskiej, który wprowadza nadzór nad rynkiem AI.
Zapowiedział też powołanie Komisji ds. Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji oraz wprowadzenie tzw. piaskownic regulacyjnych. W nich firmy będą mogły testować rozwiązania przed ich szerszym wdrożeniem.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 dzień temu








