
Gdy w czwartek i piątek do hiszpańskiej eksklawy Ceuta napłynęło z Maroka blisko 60 tysięcy migrantów z Afryki Północnej, europejscy przywódcy prawicowi i centroprawicowi natychmiast obarczyli winą Hiszpanię; przypomniano, iż zaledwie trzy miesiące wcześniej premier Pedro Sánchez zalegalizował pobyt 500 tysięcy nielegalnych imigrantów.
Sánchez odrzucił apele władz lokalnych Ceuty o ogłoszenie stanu wyjątkowego, wysłał jednak do eksklawy symboliczny kontyngent 60 żołnierzy – gest ten został przez europejską prawicę uznany za niewystarczający.
Jako pierwsza zareagowała premier Włoch Giorgia Meloni, domagając się wykluczenia Hiszpanii ze strefy Schengen. Hiszpański minister spraw zagranicznych José Manuel Albares zareagował gniewnie, żądając od Włoch „europejskiej solidarności, a nie partyjnej demagogii”. Mimo to w piątek wieczorem Włochy zawiesiły możliwość bezwizowego wjazdu z terytorium Hiszpanii.
Europejska prawica nie okazywała Hiszpanii zrozumienia; w ślad za Meloni kolejni przywódcy i przedstawiciele władz obarczyli politykę Sáncheza odpowiedzialnością za falę migracji:
Premier Polski Donald Tusk – zażądał, by Hiszpania zabezpieczyła swoje granice, „jeśli strefa Schengen ma przetrwać”
Kanclerz Austrii Christian Stocker – zagroził zamknięciem austriackich granic i oskarżył Sáncheza o stworzenie „dodatkowej zachęty do nielegalnej migracji”
Premier Danii Mette Frederiksen – stwierdziła, iż UE powinna rozważyć zawieszenie członkostwa Hiszpanii w strefie Schengen
Premier Szwecji Ulf Kristersson – zażądał, by Hiszpania odzyskała kontrolę nad swoimi granicami
Premier Czech Andrej Babiš – wezwał do zawieszenia Hiszpanii w strefie Schengen
Minister spraw wewnętrznych Finlandii Mari Rantanen – poparła pomysł zawieszenia członkostwa Hiszpanii w strefie Schengen
Prezydent Francji Emmanuel Macron – zapowiedział przygotowania do wzmocnienia kontroli na granicy wewnętrznej z Hiszpanią
Odmienne stanowisko zajął premier Słowacji Robert Fico, krytykując „hipokryzję” unijnych przywódców, którzy sprzeciwiają się nielegalnej imigracji, a „jeszcze kilka lat temu, poprzez swoje pobłażliwe podejście, dopuścili do masowego napływu nielegalnych migrantów do państw UE, wywołując poważne kryzysy”. Fico potępił propozycje usunięcia Hiszpanii ze strefy Schengen i zaoferował hiszpańskiemu rządowi pomoc w zabezpieczeniu granic.
Jak UE zareagowała na gwałtowny wzrost napływu migrantów?
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła inwazję na Ceutę jako „niedopuszczalną” i obiecała współpracę z Hiszpanią i Marokiem w celu „kontroli sytuacji”. Von der Leyen odmówiła obwiniania ani rządu Hiszpanii, ani Maroka, deklarując, iż „powroty muszą być szybkie, zgodnie z naszymi przepisami”.
„Jestem przekonana, iż nasze bliskie partnerstwo z Marokiem przyniesie konkretne rezultaty” – dodała.
Podczas gdy państwa członkowskie UE ostro krytykowały Hiszpanię, niektórzy z najważniejszych urzędników unijnych próbowali wyciszyć narastające oburzenie środowisk prawicowych. Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Javi López uznał stanowisko Meloni za „niegodne europejskiego partnera”, dodając, iż „gdy kwestia migracji jest wykorzystywana jako narzędzie polityczne, Europa odpowiada solidarnością, a nie egoizmem”. Były szef unijnej dyplomacji Josep Borrell wyśmiał groźby włoskiej premier dotyczące usunięcia Hiszpanii ze strefy Schengen. „Taka opcja po prostu nie istnieje w architekturze prawnej Unii” – napisał w mediach społecznościowych. „To po prostu niemożliwe”.
Tymczasem szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas nie wydała ani jednego oświadczenia w sprawie najpoważniejszego w historii UE naruszenia granic.
Dlaczego nikt nie wspomina o Maroku?
W obliczu tych wewnętrznych sporów ani europejscy przywódcy obwiniający Sáncheza, ani przedstawiciele Komisji Europejskiej pod kierownictwem von der Leyen nie przyznali publicznie, jaką rolę w wywołaniu kryzysu odegrało Maroko.
Nagrania z granicy w Ceucie zdają się ukazywać marokańskich strażników otwierających bramy z drutu kolczastego i pozwalających migrantom na masowe przedostawanie się na terytorium Hiszpanii.
Sfilmowano liczne ciężarówki przewożące setki młodych mężczyzn w stronę granicy od strony marokańskiej.
Choć najszerzej rozpowszechnione nagranie ukazuje policję zatrzymującą jeden z pojazdów kilka mil dalej, wiele innych najwyraźniej wysadziło pasażerów na otwartej granicy bez żadnych przeszkód.
Maroko od dawna rości sobie pretensje do Ceuty i Melilli – dwóch hiszpańskich eksklaw w Afryce Północnej – a roszczenia te są milcząco popierane przez Komisję ds. Środków Budżetowych Izby Reprezentantów USA, niektóre frakcje wpływowego amerykańskiego lobby proizraelskiego oraz republikańskiego kongresmena z Florydy Mario Diaza-Balarta, bliskiego współpracownika sekretarza stanu Marco Rubio.
Maroko już wcześniej wykorzystywało migrantów jako narzędzie nacisku politycznego. Gdy w 2021 roku Hiszpania zezwoliła na wjazd na swoje terytorium Brahimowi Ghaliemu – przywódcy separatystów z Sahary Zachodniej – w celu poddania go leczeniu, Maroko zareagowało czasowym złagodzeniem restrykcji na granicy w Ceucie, dopuszczając do przedostania się na hiszpańskie terytorium około 8000 migrantów.
Madryt – przy wsparciu UE – oskarżył Rabat o „wykorzystywanie migracji jako broni”, jednak ostatecznie to Maroko wyszło z tego starcia zwycięsko: w kolejnym roku Hiszpania zgodziła się poprzeć marokański „plan autonomii” dla Sahary Zachodniej, będącej niegdyś hiszpańską kolonią. Zgodnie z tym planem Sahara Zachodnia miałaby uzyskać pewne uprawnienia w zakresie samorządności, pozostając jednocześnie pod trwałym zwierzchnictwem Maroka.
Kryzys ten był dla marokańskiego rządu istotną lekcją: wykorzystując migrację jako narzędzie nacisku, można wymusić na Hiszpanii i UE istotne ustępstwa polityczne.
Hipokryzja w sprawie Białorusi
Łagodne traktowanie Maroka przez UE stoi w wyraźnej sprzeczności z reakcją Wspólnoty na nielegalną imigrację z Białorusi w październiku i listopadzie 2021 roku. W tamtym czasie niespełna 40 tysięcy migrantów – głównie z Afryki i Azji – próbowało przedostać się z Białorusi do Polski, co skłoniło polskie władze do wzniesienia ogrodzenia z drutu żyletkowego, skierowania na granicę tysięcy żołnierzy oraz oskarżenia prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki o prowadzenie „wojny hybrydowej” w imieniu rosyjskiego rządu.
Łukaszenka miał powody do pretensji wobec Polski i UE, gdyż obie strony udzieliły zdecydowanego poparcia jego przeciwnikom politycznym podczas wspieranych przez Zachód zamieszek w Mińsku rok wcześniej. Mimo to odrzucał on oskarżenia o wykorzystywanie migracji jako broni, a ponadto nigdy nie przedstawiono dowodów na udział Rosji w rzekomej kampanii „wojny hybrydowej”.
Mimo to UE przyjęła narrację forsowaną przez Polskę. Ursula von der Leyen oświadczyła, iż nagły napływ migrantów na granicę stanowił „atak hybrydowy, a nie kryzys migracyjny”. Tego samego sformułowania użyli przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel oraz szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, a w ciągu kilku tygodni UE nałożyła sankcje na 17 białoruskich urzędników w związku z „naruszeniami praw człowieka i instrumentalnym traktowaniem migrantów”.
Mimo iż w ciągu jednego dnia do Ceuty przybyło więcej migrantów niż do Polski w ciągu całego roku, żaden wysoki rangą urzędnik w Brukseli ani w państwach członkowskich UE nie wspomniał o możliwości nałożenia sankcji na Maroko. UE potrafi gwałtownie reagować na przejawy rzekomej „wojny hybrydowej”, jednak decyzje te zapadają najwyraźniej tylko wtedy, gdy jest to politycznie opłacalne – a nie w sytuacjach, w których takie działanie mogłoby urazić faktycznego sojusznika USA i Izraela.
Co dalej z sytuacją w Ceucie?
Według hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do piątkowego wieczora około 48 tys. z 60 tys. migrantów dobrowolnie powróciło do Maroka. Zarówno premier Sánchez, jak i resort podziękowali Maroku za przyjęcie z powrotem swoich obywateli, choć nie jest jasne, czy Madryt musiał w zamian pójść na jakiekolwiek ustępstwa.
Choć kryzys zdaje się wygasać, pozostawi on po sobie dwojakie skutki. Po pierwsze, utwierdzono Maroko w przekonaniu, iż może ono wywierać nieproporcjonalnie duży wpływ na politykę UE, wykorzystując kwestię migracji. Rabat przekonał się, iż już przy użyciu 8 tys. migrantów w 2021 roku był w stanie wymusić ustępstwa na Madrycie. Dysponując grupą 60 tys. osób, może pogrążyć UE w wewnętrznych sporach i doprowadzić strefę Schengen na skraj wytrzymałości.
Po drugie, Hiszpania raczej nie zapomni nagonki ze strony Meloni i jej sojuszników. W piątkowy wieczór Sánchez opublikował w serwisie X zestawienie danych dotyczących migracji, z których wynika, iż w latach 2021–2026 Włochy były głównym punktem wjazdu migrantów do UE. Co istotne – i to mimo prowadzonej w 2021 roku ogólnounijnej kampanii wymierzonej w Łukaszenkę – wschodnia granica Wspólnoty (z Białorusią i Ukrainą) znalazła się na samym dole tego zestawienia.
„Solidarność i empatia są kwestią wyboru” – napisał Sánchez. „Poszanowanie traktatów europejskich i danych – nie. To nie jest czas na podziały. To czas, by dalej budować silną i zjednoczoną UE”.

Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/643733-eu-ceuta-migrants-response/













