„Herr Tusk, zjedz Snickersa”. Froelich odpowiada premierowi po wygranej AfD

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: „Herr Tusk, zjedz Snickersa”. Froelich odpowiada premierowi po wygranej AfD


Eurodeputowany AfD Tomasz Froelich odpowiedział 7 września Donaldowi Tuskowi słowami: „Herr Tusk, zjedz Snickersa”. Reagował na wpis premiera, który po zwycięstwie AfD w Saksonii-Anhalcie nazwał cieszących się Polaków „idiotami albo zdrajcami”. Spór pokazuje, jak gwałtownie niemiecki wynik wyborczy stał się narzędziem polskiej walki partyjnej.

Froelich odpowiada na słowa Tuska

Donald Tusk skomentował zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec w wyborach do landtagu Saksonii-Anhalt. W serwisie X napisał, iż w Polsce z triumfu AfD mogą cieszyć się wyłącznie „idioci albo zdrajcy”, wskazując przy tym na środowiska Konfederacji i PiS. Odpowiedź Tomasza Froelicha była krótka. Niemiecki europoseł użył formuły „Herr Tusk, zjedz Snickersa”, nawiązując do znanej reklamy.

Premier ma prawo ostrzegać przed programem partii, która kwestionuje sankcje wobec Rosji i sprzeciwia się wspieraniu Ukrainy. Nie daje mu to jednak prawa do zbiorowego obrażania polskich obywateli i konkurentów politycznych. Wcześniejszy wpis Tuska po zwycięstwie AfD pokazał ten sam mechanizm: zamiast rzeczowej oceny niemieckiej polityki pojawiła się próba moralnego napiętnowania polskiej prawicy.

AfD wygrała, ale nie ma samodzielnej większości

Oficjalne wyniki z Saksonii-Anhalt objęły wszystkie 2661 obwodów. AfD zdobyła 43,8 proc. głosów i 39 mandatów w liczącym 83 miejsca landtagu. Do samodzielnej większości zabrakło jej trzech mandatów. CDU kanclerza Friedricha Merza uzyskała 17,2 proc. i 15 miejsc. Frekwencja wyniosła 77,8 proc.

Wynik daje AfD pierwsze miejsce, ale nie przesądza, kto utworzy rząd landowy. Pozostałe ugrupowania podtrzymują polityczną zaporę i odmawiają współpracy ze zwycięzcą. Taki układ może utrzymać AfD poza władzą, ale nie usuwa przyczyn jej wzrostu. Mieszkańcy wschodnich Niemiec dali czytelny sygnał w sprawach migracji, kosztów życia i nieufności wobec federalnych elit. Berlin nie zagłuszy tego sygnału samą etykietą.

To nie jest drobna korekta nastrojów. Niemieccy wyborcy odrzucili dotychczasowy układ w landzie, a partie głównego nurtu muszą teraz zdecydować, czy ponownie zbudują większość opartą na izolowaniu zwycięzcy. Sama wygrana AfD ma też wymiar groźny dla polskiego bezpieczeństwa, bo ugrupowanie prezentuje stanowisko przychylne zniesieniu sankcji wobec Rosji. Polski interes wymaga chłodnej analizy obu faktów naraz: buntu Niemców przeciw dotychczasowej polityce oraz ryzyka wzmacniania Moskwy.

Polski premier nie powinien zastępować argumentów obelgą

Froelich odpowiedział złośliwością, ale to Tusk pierwszy obniżył poziom debaty. Szef polskiego rządu powinien mówić, które postulaty AfD zagrażają Polsce, jak Berlin zamierza chronić wschodnią flankę NATO i co wynik oznacza dla relacji polsko-niemieckich. Nazwanie przeciwników „zdrajcami” bez wykazania zdrady jest politycznym pałkarstwem.

Stawka dla Polski jest konkretna. Silna AfD może zwiększać presję na zmianę niemieckiej polityki wobec Rosji i Ukrainy, a zarazem wyraża sprzeciw wobec kosztów migracji oraz ideologicznego kursu elit. Warszawa musi odróżniać to, co w niemieckim buncie społecznym jest zrozumiałe, od tego, co godzi w nasze bezpieczeństwo. Rząd ma bronić polskiej racji stanu. Partyjne wyzwiska tej pracy nie wykonają.

Źródło: WP Wiadomości, oficjalne wyniki wyborów w Saksonii-Anhalcie

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału