Hantawirus zaatakował pasażerów wycieczkowca. WHO interweniuje

4 godzin temu
Zdjęcie: hantawirus


Trzy osoby nie żyją, a co najmniej jedna jest poważnie chora w wyniku pojawienia się zjadliwego patogenu na pokładzie statku wycieczkowego MV Hondius, płynącego z Ushuaia w południowej Argentynie na Antarktydę. Według wstępnych danych przyczyną śmierci pasażerów jest przenoszony przez gryzonie hantawirus.

Siedem przypadków na pokładzie

Przedstawiciele Oceanwide Expeditions, operatora holenderskiego wycieczkowca, poinformowali o śmierci trzech pasażerów: holenderskiego małżeństwa oraz obywatela Niemiec. Ciężko chora Brytyjka została przetransportowana do szpitala w Johannesburgu w Południowej Afryce, gdzie leczona jest na oddziale intensywnej terapii. U niej oraz u nieżyjącej Holenderki oficjalnie potwierdzono obecność hantawirusa w drogach oddechowych.

Badaniem sytuacji zajęli się eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz holenderskiego Instytutu Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM). Aktualnie podejrzewa się wystąpienie infekcji u trzech kolejnych osób, w tym dwóch członków załogi, którzy skarżą się na poważne dolegliwości ze strony układu oddechowego.

Epidemiologiczna logistyka na morzu

Na pokładzie MV Hondius znajduje się 147 pasażerów i członków załogi z 23 krajów. Jednostka cumuje w tej chwili u wybrzeży Cape Verde, a według rzecznika Oceanwide Expeditions atmosfera na pokładzie jest spokojna. Priorytetem jest organizacja ewakuacji medycznej dla dwóch chorych członków załogi, która zostanie przeprowadzona z wykorzystaniem specjalistycznego samolotu – pacjenci zostaną przetransportowani bezpośrednio do Europy.

Z komunikatu prasowego wydanego przez Oceanwide Expeditions wynika, iż do niedzieli 3 maja władze Republiki Zielonego Przylądka nie wyraziły zgody na ewakuację chorych i nie zaproponowały medycznego wsparcia. Z operatorem współpracuje natomiast rząd Holandii, który podjął się repatriacji osób wykazujących symptomy choroby oraz przetransportowania do kraju zwłok wcześniejszych ofiar.

Przedstawiciele Oceanwide Expeditions zapewniają, iż zdrowie i bezpieczeństwo pasażerów oraz członków załogi są najwyższym priorytetem, zastrzegając jednak, iż wyokrętowanie i badania medyczne wszystkich gości wymagają koordynacji z lokalnymi władzami sanitarnymi. Prezes Instytutu Zdrowia Publicznego Republiki Zielonego Przylądka Maria Da Luz zapowiedziała tymczasem, iż pasażerowie nie będą schodzić na tutejszy ląd w celu ochrony miejscowej ludności,

Jako coraz bardziej prawdopodobną alternatywę rozważa się więc dopłynięcie do Las Palmas lub na Teneryfę, gdzie pasażerowie mogliby liczyć na większe wsparcie władz lokalnych.

Hantawirus – rzadki, ale niebezpieczny

Pierwszy z pasażerów MV Hondius zmarł 11 kwietnia z nieznanej wówczas przyczyny – cierpiał na gorączkę, bóle głowy oraz biegunkę. Jego ciało zostało zabrane ze statku 13 dni później, podczas cumowania w porcie na Wyspie Świętej Heleny. Towarzysząca zwłokom małżonka ofiary zmarła podczas tej podróży. Kolejne zachorowania na pokładzie wycieczkowca zaobserwowano dopiero 27 kwietnia oraz 2 maja – symptomy obejmowały gorączkę, objawy żołądkowo-jelitowe, szybki rozwój zapalenia płuc oraz zespołu ostrej niewydolności oddechowej.

Hantawirus szerzy się za pośrednictwem śliny, odchodów i moczu gryzoni. U człowieka wywołuje niebezpieczną infekcję dróg oddechowych lub gorączkę krwotoczoną, ale przypadki transmisji między ludźmi są niezmiernie rzadkie – przyczyną zachorowania jest najczęściej przebywanie w miejscach skażonych przez szczury lub myszy.

Jeśli infekcja zostanie potwierdzona u wszystkich chorych pasażerów MV Hondius, największym wyzwaniem będzie wyjaśnienie, jak doszło do zarażenia. Oceanwide Expeditions zapewnia, iż na pokładzie statku nie ma gryzoni. Od momentu wypłynięcia z portu w Ushuaia wycieczkowiec zatrzymywał się jednak w zróżnicowanych ekologicznie regionach, takich jak Antarktyda kontynentalna, Georgia Południowa, Wyspa Nightingale czy Tristan da Cunha.

Dyrektor regionalny WHO w Europie dr Hans Henri P. Kluge podkreślił, iż nie ma w tej chwili powodu do paniki ani wprowadzenia ograniczeń w podróżowaniu. Sytuację monitoruje również Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób.

zdj. główne: Andrew Peacock/Oceanwide Expeditions

Idź do oryginalnego materiału