Grzegorz Lorek wrócił do PiS. Syn posła kieruje miejską spółką

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Grzegorz Lorek wrócił do PiS. Syn posła kieruje miejską spółką


Mateusz Lorek, syn posła PiS Grzegorza Lorka, od 13 grudnia 2024 r. jest prezesem Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, spółki gminy Bychawa. Radio Zet podało 25 sierpnia, iż wcześniej był wiceprezesem i zarobił tam ponad 163 tys. zł brutto. Sprawa uderza w wiarygodność prawicy: publiczne spółki wymagają przejrzystości.

Syn posła na czele komunalnej spółki

Mateusz Lorek figuruje jako prezes zarządu Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Potwierdza to strona spółki BPK w Bychawie, która podaje też, iż przedsiębiorstwo jest w 100 proc. własnością Gminy Bychawa i realizuje zadania własne samorządu. Nie mówimy więc o prywatnym biznesie, ale o spółce komunalnej obsługującej podstawowe potrzeby mieszkańców.

Według ustaleń Radio Zet Mateusz Lorek trafił do spółki w czerwcu 2024 r. jako wiceprezes, a po kilku miesiącach został prezesem. Miał wtedy 27 lat i był absolwentem prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Z oświadczenia majątkowego przywołanego przez Radio Zet wynika wynagrodzenie przekraczające 163 tys. zł brutto.

Bychawa, PiS i pytanie o standard

Propozycję pracy miała złożyć Marta Krzyżak, burmistrz Bychawy. Radio Zet wskazuje, iż należy ona do PiS, choć w wyborach samorządowych startowała z własnego komitetu. Władze miasta przekonują, iż przy wyborze liczyły się kwalifikacje, wykształcenie i wizja prowadzenia przedsiębiorstwa. To jest argument, który ma prawo wybrzmieć.

Ale prawo do wyjaśnień nie kasuje prawa obywateli do pytań. Spółka komunalna żyje z lokalnej infrastruktury, opłat, usług i zaufania mieszkańców. Gdy na jej czele staje syn czynnego posła partii powiązanej z lokalną władzą, standard musi być wyższy niż zwykłe zapewnienie, iż wszystko odbyło się prawidłowo. Polska prawica, jeżeli chce odzyskać moralną przewagę nad obozem Tuska, nie może traktować takich historii jak medialnego drobiazgu.

Lorek między Morawieckim a Nowogrodzką

Tło polityczne sprawy jest czytelne. Grzegorz Lorek, poseł z okręgu piotrkowskiego, znalazł się w centrum napięcia wokół środowiska Mateusza Morawieckiego. W lipcu informowano, iż odszedł ze stowarzyszenia Rozwój Plus i wrócił do PiS, co rzecznik partii Rafał Bochenek przedstawiał jako gest jedności po sporze wokół byłego premiera.

Ten konflikt nie jest pobocznym obrazkiem. DN pisał już, iż ludzie Morawieckiego wyszli z delegacji PiS, a napięcia w tym środowisku mają znaczenie dla całej prawicy. Dla wyborcy ważne jest jednak coś prostszego niż frakcyjne rachunki: czy partie, które mówią o państwie narodowym, potrafią pilnować państwowego standardu także u siebie.

Odpowiedź posła i granice zarzutu

Grzegorz Lorek odrzuca sugestie, iż praca syna ma związek z polityką. W odpowiedzi dla Radio Zet przekonywał, iż jego syn ukończył prawo, jest fachowcem, pracował na rynku prywatnym i publicznym, a ojciec nie był mu potrzebny do zdobycia stanowiska. Poseł dodawał też, iż Bychawa leży daleko od jego domu i iż był tam raz w życiu.

To trzeba odnotować uczciwie. Nie ma tu wyroku, nie ma dowodu na przestępstwo i nie wolno stawiać tezy mocniejszej niż fakty. Jest jednak problem polityczny. Rodzinne powiązanie z posłem, partyjne tło lokalnej władzy i awans w spółce komunalnej tworzą sprawę, która wymaga pełnej jawności: trybu naboru, kryteriów oceny, decyzji rady nadzorczej i publicznego uzasadnienia.

Prawica nie może bać się kontroli

Dla obozu narodowo-konserwatywnego wniosek jest niewygodny, ale konieczny. o ile krytykujemy liberalne elity za zawłaszczanie państwa, sami musimy wymagać czystych procedur. o ile mówimy o suwerenności, to zaczyna się ona także w gminie, w spółce od wody, ścieków i odpadów, przy dokumentach kadrowych i przy odpowiedzialności przed mieszkańcami.

W tle pozostaje walka o przywództwo po prawej stronie. Morawiecki chce wrócić do rządu, PiS broni dyscypliny, a wyborcy patrzą, czy za słowami o Polsce idzie realna zmiana standardów. Tego sporu nie wygra się komunikatami o jedności. Wygra się wiarygodnością.

Państwo to nie łup

Narodowe państwo ma służyć wspólnocie, a nie być siecią miejsc do obsadzenia. Ta zasada dotyczy każdej strony sceny politycznej. Prawica ma szczególny obowiązek ją przypominać, bo jej język opiera się na odpowiedzialności, rodzinie, pracy i służbie publicznej.

Sprawa Mateusza i Grzegorza Lorków nie powinna być paliwem do lewicowej satysfakcji. Powinna być testem dla własnego obozu. jeżeli ktoś ma kwalifikacje, niech procedury to pokażą. jeżeli decyzja była dobra, niech obronią ją dokumenty. Tylko tak można odbudować zaufanie Polaków do państwa, które zbyt często traktowano jak własność partyjnych aparatów.

Źródło: Radio Zet, Radio Zet – odpowiedź Grzegorza Lorka, Bychawskie Przedsiębiorstwo Komunalne, BIP Urzędu Miejskiego w Bychawie, Sejm RP.

Idź do oryginalnego materiału