Zbliża się kolejny szczyt klimatyczny, którego gospodarzem będzie Turcja. Państwo to chce podczas COP31 przekonać świat do szybszej elektryfikacji, ale samo wciąż mocno opiera energetykę na paliwach kopalnych. Choć dynamicznie rozwija farmy wiatrowe i fotowoltaikę, to pozostaje jednym z największych producentów energii z węgla w Europie. Turcy nie mają też w planach jego wycofania. Climate Action Tracker ocenia turecką politykę klimatyczną jako „krytycznie niewystarczającą”. Zdaniem ekspertów Ankara stoi przed wyborem: przyspieszyć transformację albo utrwalać zależność od węgla i gazu.
Turcja będzie gospodarzem tegorocznego szczytu klimatycznego, który odbędzie się w dniach 9–20 listopada. To kolejny gospodarz COP (Konferencji Stron), który wciąż mocno opiera się na paliwach kopalnych. Choć w przeciwieństwie do swoich trzech poprzedników Turcja na nich nie zarabia – jest importerem. Przypomnijmy, iż trzy poprzednie szczyty klimatyczne odbyły się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Azerbejdżanie, a ubiegłoroczny szczyt miał miejsce w Brazylii. Wszystkie te trzy państwa zarabiają tzw. petrodolary – eksportują ropę i gaz.
Krytycy już teraz wskazują na słabości tureckiej polityki klimatycznej, które mogą rzutować na zbliżający się szczyt COP31. Jak informuje Euronews, przedstawiony przez Turcję „Globalny Pakt na rzecz Elektryfikacji 35 x 35” nie zawiera zapisów, które ukierunkowywałyby elektryfikację na czyste technologie.
Węgiel „koniem trojańskim” w elektryfikacji
W Europie celem elektryfikacji ma być odejście od paliw kopalnych. Wprowadzamy transport elektryczny, by nie spalać ropy. Zakładamy panele słoneczne na dachu, by spokojnie postawić na przykład na pompę ciepła i w efekcie nie palić węglem, gazem czy wciąż także drewnem. Budujemy farmy wiatrowe na Bałtyku, by wyzbyć się coraz mniej opłacalnej energetyki węglowej. W Turcji jednak sytuacja wygląda nieco inaczej niż w Europie.
Inicjatywa znana jako Elektryfikacja 35 x 35 powstała w ramach tureckiej prezydencji tegorocznego szczytu klimatycznego. Jej inicjatorem jest minister środowiska, urbanizacji i zmian klimatu w tureckim rządzie, Murat Kurum. Elektryfikacja 35 x 35 zakłada, iż do 2035 r. energia elektryczna będzie pokrywać 35 proc. światowego zapotrzebowania na energię. Jej celem jest skierowanie świata na niskoemisyjną ścieżkę rozwoju oraz zapewnienie niezależności energetycznej w niestabilnym geopolitycznie świecie.
Krytycy zwracają jednak uwagę, iż w deklaracji zabrakło jednoznacznego wymogu stosowania czystych technologii. Nie wyklucza ona zatem wykorzystania energii elektrycznej produkowanej z gazu lub węgla.
– Nie pozwólmy, aby elektryfikacja stała się współczesnym koniem trojańskim, wykorzystywanym do ukrywania nowego zużycia paliw kopalnych zamiast promowania energii odnawialnej – powiedziała Claire Smith, starsza międzynarodowa działaczka organizacji Beyond Fossil Fuels, w opublikowanym oświadczeniu.
Turecka prezydencja COP31 na rozdrożu
Działania takich państw jak Turcja budzą wątpliwości, co do szczerych intencji w kwestii elektryfikacji. Z tego właśnie powodu powstał raport pt. Türkiye’s power shift: Power sector transformation at a crossroads.
Napisany w ramach Climate Action Tracker – wspólnej inicjatywy dwóch organizacji eksperckich: Climate Analytics oraz NewClimate Institute, raport pokazuje, iż Turcja jest dziś na rozdrożu. Potencjał do szybszego rozwoju odnawialnych źródeł energii jest duży, jednak obecna polityka nie zakłada zdecydowanego odejścia od paliw kopalnych.
W 2025 r. Turcja wyprodukowała 354 TWh energii elektrycznej. Energia słoneczna i wiatrowa odpowiadały łącznie za 22 proc. produkcji. To wyraźny wzrost w porównaniu z 12 proc. w 2020 r. i zaledwie około 1 proc. w 2010 r. Jednocześnie jednak paliwa kopalne przez cały czas odpowiadały za 56 proc. produkcji energii elektrycznej, a emisje związane z ich wykorzystaniem w sektorze energetycznym osiągnęły w 2025 r. najwyższy poziom w historii.
Zmiany w tureckim miksie energetycznym w latach 2010-2025. Źródło: Climate Action Tracker.Jak ilustruje to powyższa grafika, największym problemem Turcji jest węgiel. W 2025 r. odpowiadał on za 34 proc. produkcji prądu, czyli 121 TWh. Autorzy raportu zwracają uwagę, iż w ostatniej dekadzie jego udział i bezwzględne zużycie rosły. W 2024 r. Turcja stała się największym producentem energii elektrycznej z węgla w Europie, wyprzedzając Niemcy.
– Plany klimatyczne Turcji zakładają, iż paliwa kopalne pozostaną kluczowym elementem jej miksu energetycznego do czasu pojawienia się tańszych alternatyw – mówi Bill Hare, dyrektor generalny Climate Analytics. – Zgodnie z tą własną logiką kraj powinien więc odchodzić od paliw kopalnych, ponieważ energia słoneczna jest w tej chwili najtańszym źródłem energii elektrycznej w Turcji i jest znacznie tańsza od krajowego węgla – dodaje.
Zależność od gazu
Drugim ważnym źródłem pozostaje gaz ziemny. Jego udział w produkcji energii elektrycznej uległ zmniejszeniu z 46 proc. w 2010 r. do 22 proc. w 2025 r., ale w ubiegłym roku ponownie wzrósł. Autorzy raportu wskazują, iż jednym z powodów był spadek produkcji hydroelektrowni związany z suszą. Gaz częściowo wypełniał w ten sposób lukę powstałą w systemie energetycznym. Biorąc pod uwagę narastający problem globalnego ocieplenia hydroenergetyka może mieć poważny problem w utrzymaniu mocy. Do gry może więc wejść gaz.
Turcja zwiększa jednocześnie krajowe wydobycie gazu dzięki złożu Sakarya na Morzu Czarnym. Chce też rozwijać swoją pozycję jako międzynarodowy hub gazowy. Problemem pozostaje jednak uzależnienie od importu – według danych przywołanych przez raport, w 2025 r. aż 95 proc. dostaw gazu pochodziło z zagranicy. A kto jest dostawcą gazu do Turcji? To Rosja – główny dostawca błękitnego paliwa.
W latach 2024-2025 Turcja importowała rocznie ponad 20 mld m3 gazu. Choć nie ma jawnych informacji na temat, ile Rosja na tym zarobiła, to szacunki mówią o sumach rzędu 16-19 mld dolarów w wyżej wymienionym okresie. Oczywiście Turcja nie robi tego, by wspierać Rosję. Turcy znajdują się dokładnie w takim samym położeniu, w jakim przez wiele lat znajdowała się Polska i spora część Europy.
Turcja ma ogromny potencjał słoneczny i wiatrowy
Zdaniem Climate Action Tracker sytuację może zmienić znacznie szybszy rozwój energetyki odnawialnej. W 2025 r. moc elektrowni słonecznych i wiatrowych wynosiła łącznie około 40 GW. Aby wejść na ścieżkę zgodną z celem 1,5 stopnia, Turcja powinna zwiększyć ją do 150 GW w 2035 r. Oznacza to konieczność instalowania średnio 8,6 GW nowych mocy OZE rocznie do 2030 r., a następnie około 12 GW rocznie w latach 2031–2035. W 2025 r. przybyło 7,15 GW zielonej energii.
– Turcja wdrożyła odpowiednie rozwiązania polityczne wspierające rozwój OZE. Przed COP31 rząd może pokazać przywództwo jako prezydencja szczytu, wykorzystując ostatnie sukcesy w zwiększaniu mocy odnawialnych źródeł energii oraz ogłaszając przed konferencją cele i plany dotyczące stopniowego wycofywania węgla i gazu – uważa dr Niklas Höhne z NewClimate Institute.
–
Zdjęcie tytułowe: ONZ

33 minut temu












