Gorąca debata o lasach w gminie Kamień. Padły ostre zarzuty

2 godzin temu
Padły choćby oskarżenia o nadmierną wycinkę i brak przejrzystości w gospodarowaniu drewnem. - Najlepszy surowiec wyjeżdża wagonami za granicę, a dla mieszkańców zostaje tylko gałęziówka i pozostałości po wycince - mówił jeden z uczestników dyskusji. Takiej ocenie zaprzecza stanowczo pełniący obowiązki nadleśniczego Nadleśnictwa Chełm Adam Stefaniak.Nowe obowiązki sprawozdawczeTegoroczna prezentacja miała szczególny charakter. Po raz pierwszy, zgodnie z nowymi wytycznymi Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, nadleśnictwa zostały zobowiązane do przedstawiania samorządom szczegółowych informacji dotyczących swojej działalności.Sprawozdanie za 2025 rok przedstawił wójt gminy Dariusz Stocki, zastępując nieobecnego przedstawiciela Nadleśnictwa Chełm.Z dokumentu wynika, iż nadleśnictwo zatrudnia 62 pracowników i gospodaruje w dwóch obrębach leśnych – Pobołowice oraz Stańków. W 2025 roku przychody jednostki przekroczyły 35,5 mln zł. Znaczne środki przeznaczono również na utrzymanie infrastruktury, w tym remonty dróg leśnych.Przedstawiciele Lasów Państwowych zwracają uwagę, iż coraz większym problemem jest niszczenie leśnych traktów przez quady, motocykle crossowe oraz pojazdy terenowe.Ostre zarzuty radnegoSprawozdanie nie przekonało jednak wszystkich radnych. Jeden z nich wyraził rozczarowanie nieobecnością przedstawiciela nadleśnictwa, który mógłby odnieść się do pojawiających się zarzutów.- Szkoda, iż nie ma nikogo z nadleśnictwa, bo jest wiele kwestii wymagających wyjaśnienia. W mojej ocenie mamy dziś do czynienia z grabieżą drewna, a nie racjonalną gospodarką leśną - twierdził podczas sesji.Radny argumentował, iż na terenie gminy prowadzone są rozległe wycinki, wykraczające poza zwykłe zabiegi pielęgnacyjne.- Widzimy ogromne zręby. Drewno wysokiej jakości jest ładowane na wagony i wywożone poza region, a mieszkańcom zostają jedynie pozostałości po wycince - mówił.Wątpliwości wokół danych Kontrowersje wzbudziły również dane zawarte w raporcie. Według przedstawionego zestawienia na terenie gminy Kamień w 2025 roku pozyskano 763 mł drewna w ramach użytkowania przedrębnego oraz zaledwie 1 mł w ramach użytkowania rębnego.Część radnych zakwestionowała te liczby.- Są tu ogromne nieścisłości. Mogę przedstawić dokumenty wskazujące, iż z samego leśnictwa Haliczany pozyskano więcej drewna, niż wynika z tego zestawienia - argumentował jeden z radnych.Wskazywano również na brak informacji dotyczących sprzedaży cennego drewna dębowego oferowanego na specjalistycznych aukcjach i submisjach.Kto naprawdę niszczy drogi?Jednym z najbardziej emocjonujących tematów była kwestia stanu dróg leśnych. W raporcie wskazano, iż znaczną część szkód powodują użytkownicy quadów i motocykli terenowych. Radni zwrócili jednak uwagę, iż nie można pomijać wpływu ciężkiego sprzętu wykorzystywanego przy pracach leśnych.- Motocykl crossowy waży około 200 kilogramów, quad około 500 kilogramów, samochód terenowy półtorej tony. Tymczasem maszyny do zrywki drewna i harwestery ważą po kilka, a choćby kilkanaście ton - zauważył jeden z uczestników dyskusji.Jego zdaniem to właśnie ciężki sprzęt używany przy pozyskiwaniu drewna w największym stopniu wpływa na degradację lokalnych dróg.Co dalej z gospodarką leśną?Pomimo licznych kontrowersji rada przyjęła przedstawione sprawozdanie. W planach Nadleśnictwa Chełm na 2026 rok znajduje się kontynuacja dotychczasowych działań, w tym dalsze inwestycje w infrastrukturę drogową oraz realizacja zadań związanych z ochroną przyrody.Podczas sesji wspomniano również o planowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska ograniczeniach wycinek na wybranych obszarach, m.in. w strefach przygranicznych oraz na terenach szczególnie cennych przyrodniczo.Radni zapowiedzieli jednak, iż temat gospodarki leśnej będzie przez cały czas monitorowany. Niewykluczone, iż w przyszłości do udziału w sesji zostaną zaproszeni przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, aby odnieść się do zgłaszanych przez mieszkańców i samorządowców wątpliwości.Dyskusja pokazała, iż gospodarka leśna pozostaje jednym z najbardziej emocjonujących tematów w regionie, a znalezienie równowagi między ochroną przyrody, potrzebami lokalnych społeczności i ekonomią leśnictwa wciąż budzi wiele pytań.Adam Stefaniak: "Dane są rzetelne"O ocenę sytuacji i odniesienie się do stawianych w czasie obrad zarzutów poprosiliśmy obecne władze nadleśnictwa. W skierowanym do nas stanowisku podkreślono, iż zawarte w raporcie radne są aktualne i rzetelne.- "Jako jednostka Lasów Państwowych chcemy stanowczo zaprotestować przeciwko wypowiedziom radnego podczas sesji Rady Gminy w dniu 28 maja br. Na spotkaniu tym radny kilkakrotnie wyraził swoją opinię o tym, iż Nadleśnictwo Chełm pozyskuje drewno w sposób nadmierny, tj. ponad to, co zostało przewidziane w obowiązującym w tej chwili Planie Urządzenia Lasu (PUL na lata 2018-2027), używając choćby określenia „grabież majątku narodowego”. Nie znajduje to żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dane zawarte w sprawozdaniu są aktualne i rzetelne" - podkreślił w piśmie Adam Stefaniak, obecny szef nadleśnictwa.Podkreślił również, iż nieobecność przedstawiciela nadleśnictwa w czasie obrad była uzgadniana z urzędem przed obradami i nie ma mowy o ukryciu czegokolwiek.-"Gospodarka leśna w naszym Nadleśnictwie jest w pełni transparentna i prowadzona wg zasady zrównoważonego rozwoju tj. w sposób zapewniający wzrost lesistości tak, aby lasów nie zabrakło dla przyszłych pokoleń. Ilość pozyskiwanego drewna nie może być większa niż wskazana w zatwierdzonym Planie Urządzenia Lasu. W procesie sporządzania i akceptacji PUL uczestniczą przedstawiciele organizacji lokalnych (w tym również rady gmin) i wyrażają one akceptację co do zasad prowadzenia gospodarki leśnej. Plany te zawierają nie tylko informacje o pozyskaniu ale przede wszystkim o sposobie zagospodarowania, ochronie i pielęgnacji każdego wydzielenia leśnego" - zauważył po. nadleśniczego. Odniósł się także do zarzutu, w sprawie drewna, które w ocenie radnego miałoby trafiać bez większej kontroli i w nadmiernych ilościach poza granice naszego kraju.- "W odniesieniu do stwierdzenia, iż drewno jest wywożone za granicę chcę podkreślić, iż Lasy Państwowe nie mają wpływu na to, jak po sprzedaży drewna przebiega dalsza redystrybucja tego surowca przez prywatne firmy. Nadleśnictwa nie wywożą drewna ani tym bardziej nie zajmują się jego dystrybucją za granicę. W 2025 jak i w 2026 roku Nadleśnictwo Chełm nie podpisało ani jednej umowy z żadną firmą zarejestrowaną za granicą. Łączny rozmiar pozyskania drewna (łączny, tzn. zarówno w ramach cięć pielęgnacyjnych jak i odnowieniowych, czyli różnego rodzaju rębni) jest to wielkość oscylująca zaledwie około 1,5% zapasu drewna na pniu (!). Czyli wycinamy tylko ok. 1,5% drewna, które jest w lesie" - podkreślono w piśmiePracownicy nadleśnictwa podkreślają, iż w ich działaniach nie ma mowy o jakiejkolwiek samowoli, a wszystkie działania prowadzone są w oparciu o szereg obowiązujących ich norm i przepisów prawa.- "Aby się przekonać, czy gospodarka leśna prowadzona w naszym nadleśnictwie w jakikolwiek sposób zagraża trwałości lasu, zapraszamy do osobistego kontaktu – chętnie udzielimy wszelkich wyjaśnień, możliwe jest również spotkanie w terenie" - zachęca szef chełmskich leśników.Czytaj także:Gm. Białopole. Kolejne zwroty w sprawie Buśna. Mieszkańcy mają siedem dni na zabranie głosuTo było starcie matematycznych gigantów. Tak przebiegał konkurs w Strachosławiu [ZDJĘCIA]Gm. Białopole. Wzięli śmieci na warsztat. Sukcesy, wyzwania i walka o szczelność systemuGm. Białopole. Przeżyli z Odyseuszem srebrny jubileusz. Mitologia wciąż inspiruje młodzież [ZDJĘCIA]
Idź do oryginalnego materiału