Gmina Chełm rozpoczyna kolejną batalię z Miastem. Chce milionów

wschodni24.pl 2 godzin temu

Gmina Chełm odzyskała atrakcyjne tereny, ale teraz wraca po kolejne pieniądze, domagając się od miasta prawie 5 mln zł „rekompensaty” za utracone wpływy z podatków. Mimo iż granice zostały już skorygowane na jej korzyść, władzom gminy najwidoczniej to nie wystarcza…

Gmina Chełm otaczająca miasto – określana czasem mianem „obwarzankowej” – codziennie korzysta z miejskich szkół, dróg, szpitali i miejsc pracy. W 2021 roku miasto przejęło część jej terenów pod inwestycje. W obliczu napięć i protestów, władze miasta i gminy zawarły porozumienie, które zakładało rekompensaty finansowe dla gminy za utracone wpływy z podatków. Do wypłaty rekompensat nigdy nie doszło. Strony nie były w stanie ustalić podstawy do ich wypłaty np. w formie realizacji zadań wspólnych. Inaczej widziały to władze gminy, inaczej miasta. Ostatecznie jednak, z dniem 1 stycznia 2026 roku, Gmina odzyskała te grunty, w tym okolice cementowni. Teraz żąda dodatkowo pieniędzy za okres, gdy podatki trafiały do Chełma.

Na ostatniej sesji wójt gminy Wiesław Kociuba poinformował radnych, iż gmina udzieliła pełnomocnictwa warszawskiej kancelarii prawnej i wystosowała do miasta formalne wezwanie do zapłaty. Na koniec 2025 roku gmina wyliczyła roszczenie na ponad 3,995 mln zł tytułem utraconych wpływów podatkowych, a wraz z narosłymi odsetkami kwota ta ma przekraczać 4,8 mln zł. jeżeli miasto przez cały czas nie podejmie działań, samorząd gminny zapowiada skierowanie sprawy na drogę sądową i dochodzenie również kosztów procesu.

Te 5 mln zł to znacząca kwota dla chełmskiego budżetu, który mógłby przeznaczyć je na drogi, szkoły czy sport. Z drugiej strony gmina podkreśla swoje straty finansowe i potrzebę wyrównania rachunków. Konflikt może opóźnić inwestycje w regionie i zaostrzyć relacje między sąsiadami, którzy dzielą wspólnych mieszkańców i infrastrukturę.

Samorządy od lat mówią o „partnerskiej współpracy” między miastem a gminą, jednak obecny konflikt obnaża głęboką asymetrię interesów: miasto myśli w kategoriach rozwoju całej aglomeracji, gmina coraz bardziej w kategoriach maksymalizacji własnych wpływów. Zamiast wspólnego planowania nowych inwestycji, budowy dróg do stref gospodarczych czy skoordynowanej polityki przestrzennej, mieszkańcy oglądają kolejną odsłonę wojny o pieniądze, w której gmina – już wzmocniona odzyskanymi gruntami – próbuje jeszcze wycisnąć z Chełma dodatkowe miliony. jeżeli ten kurs zostanie utrzymany, „obwarzankowy” model może na lata zabetonować możliwość sensownego, spójnego rozwoju miasta i całego regionu.

Idź do oryginalnego materiału