Miała być miejska stacja paliw, niższe ceny i realna pomoc dla mieszkańców Świnoujścia. Była to jedna z najbardziej konkretnych i zapamiętanych obietnic wyborczych Joanny Agatowskiej. Minął czas kampanii, zmieniła się władza, a kierowcy przez cały czas pytają: gdzie jest zapowiadane tanie paliwo?
Pojechaliśmy ulicami Świnoujścia, sprawdziliśmy ceny na lokalnych stacjach i zaczęliśmy szukać miejsca, w którym miałaby powstać obiecana inwestycja. Efekt? Na razie mieszkańcy mają przede wszystkim zapowiedzi, tłumaczenia i coraz więcej wątpliwości.
Tanie paliwo było jednym z symboli kampanii
Obietnica miejskiej stacji benzynowej działała na wyobraźnię. W Świnoujściu kierowcy od lat narzekają na wysokie ceny paliw. Pomysł, iż miasto może uruchomić własną stację i zaoferować mieszkańcom tańszą benzynę oraz olej napędowy, brzmiał atrakcyjnie.
Tylko czy przed złożeniem tej obietnicy wykonano analizę ekonomiczną? Czy wskazano odpowiedni teren? Czy sprawdzono koszty budowy, dostęp do drogi, kwestie środowiskowe i formalne? Czy policzono, ile paliwa należałoby sprzedawać, aby taka stacja nie stała się kolejnym przedsięwzięciem dokładanym z podatków mieszkańców?
Joanna Agatowska przez wiele lat działała w świnoujskim samorządzie. Znała więc lokalne realia, strukturę własności gruntów oraz możliwości finansowe miasta. Trudno zatem tłumaczyć brak realizacji obietnicy nagłym odkryciem problemów, o których wcześniej nie można było wiedzieć.
Gdzie powstaje miejska stacja paliw?
W naszym materiale wideo jedziemy przez Świnoujście i próbujemy znaleźć ślady zapowiadanej inwestycji. Sprawdzamy między innymi ceny na stacjach Orlen, Faraon oraz w innych punktach sprzedaży paliw.
Szukamy placu budowy, przygotowanego terenu, tablicy informacyjnej albo przynajmniej konkretnego harmonogramu. Mieszkańcy powinni wiedzieć:
- gdzie dokładnie ma powstać miejska stacja paliw,
- ile będzie kosztowała jej budowa,
- z jakiego źródła zostanie sfinansowana,
- kiedy rozpoczną się prace,
- jakie ceny mają obowiązywać mieszkańców,
- czy wykonano analizę opłacalności inwestycji.
Jeżeli projekt przez cały czas jest aktualny, władze miasta powinny przedstawić dokumenty, daty i wyliczenia. o ile natomiast z obietnicy zrezygnowano, należy powiedzieć to mieszkańcom wprost.
Kampania się skończyła, ale obietnice pozostały
Politycy podczas kampanii bardzo chętnie opowiadają o tym, co zrobią po wyborach. Pojawiają się efektowne hasła, wizualizacje i zapewnienia, iż wszystko jest możliwe. Później rozpoczyna się rządzenie, a wraz z nim lista powodów, dla których wcześniejszych zapowiedzi nie można zrealizować.
Brakuje gruntów. Procedury trwają. Koszty okazują się wyższe. Sytuacja się zmieniła. Potrzebne są dodatkowe analizy.
Tylko dlaczego takich analiz nie wykonuje się przed ogłoszeniem obietnicy?
Kiedy politycy zaczną traktować swoje programy jak zobowiązania wobec mieszkańców, a nie jak reklamę przygotowaną wyłącznie na czas kampanii? Kiedy przestaną składać deklaracje, których realności wcześniej nie sprawdzili? I wreszcie: kiedy my, wyborcy, przestaniemy dawać się przekonywać samymi hasłami?
Mieszkańcy mają prawo rozliczać władzę
Rozliczanie obietnic wyborczych nie jest atakiem na prezydenta miasta. To podstawowy element demokracji. Osoba, która zdobywa władzę dzięki określonym zapowiedziom, powinna później przedstawić stan ich realizacji.
Nie wystarczą kolejne konferencje, spotkania i publikacje promocyjne. Potrzebne są konkrety: dokumenty, terminy, kwoty oraz nazwiska osób odpowiedzialnych za realizację poszczególnych projektów.
Jeśli miejska stacja paliw ma powstać, mieszkańcy powinni poznać harmonogram. jeżeli jest dopiero analizowana, trzeba pokazać wyniki tych analiz. jeżeli natomiast projekt okazał się nierealny, władze powinny wyjaśnić, dlaczego prezentowano go jako możliwy do wykonania.
Ile kosztuje promocja, a ile realizacja obietnic?
W filmie poruszamy również temat wydatków na promocję władz miasta oraz relacji samorządu z lokalnymi mediami. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile publicznych pieniędzy przeznacza się na informowanie o działaniach urzędu, kampanie promocyjne, materiały medialne i budowanie pozytywnego wizerunku.
Władza nie potrzebuje kolejnych pochwał. Potrzebuje kontroli społecznej. Lokalne media nie powinny pełnić funkcji biuletynu urzędu, ale zadawać pytania, których przedstawiciele władzy często nie chcą usłyszeć.
Gdzie jest miejska stacja paliw? Ile dotychczas wydano na przygotowanie inwestycji? Czy wskazano teren? Czy istnieje biznesplan? Kiedy mieszkańcy zatankują taniej?
To proste pytania. Odpowiedzi również powinny być proste.
Obietnica to nie luźna sugestia
Największym problemem nie jest choćby to, iż konkretna inwestycja może napotkać trudności. Takie sytuacje zdarzają się w każdym samorządzie. Problem zaczyna się wtedy, gdy obietnice składane przed wyborami są później przedstawiane jako niewiążące pomysły.
Program wyborczy nie powinien być zbiorem marzeń. Kandydat ubiegający się o władzę powinien wiedzieć, czy proponowane rozwiązania są możliwe prawnie, technicznie i finansowo.
Jeżeli tego nie wie, nie powinien obiecywać. o ile wie, iż projekt jest nierealny, a mimo to wykorzystuje go w kampanii, mieszkańcy mają prawo czuć się wprowadzeni w błąd.
Kiedy przestaniemy wierzyć w same hasła?
Politycy zmienią sposób prowadzenia kampanii dopiero wtedy, gdy wyborcy zaczną konsekwentnie ich rozliczać. Nie tylko tuż przed kolejnymi wyborami, ale przez całą kadencję.
Trzeba pytać, składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, sprawdzać umowy, analizować budżet i porównywać wypowiedzi z kampanii z późniejszymi decyzjami. Słowa wypowiedziane na spotkaniu gwałtownie znikają. Dokumenty, pisemne odpowiedzi i oficjalne deklaracje pozostają.
Nie chodzi o to, aby automatycznie krytykować każdą decyzję. Chodzi o to, żeby nie przyjmować bez pytania kolejnych wyjaśnień i nie pozwalać, by konkretne obietnice rozpływały się w politycznej mgle.
Gdzie jest tanie paliwo dla mieszkańców Świnoujścia?
Na to pytanie przez cały czas nie otrzymaliśmy odpowiedzi, której oczekują kierowcy. Mieszkańcy nie tankują deklaracji, konferencji prasowych ani wyborczych ulotek. Tankują benzynę i olej napędowy, płacąc ceny widoczne na pylonach lokalnych stacji.
Dlatego będziemy wracać do tej sprawy i pytać o realizację obietnicy miejskiej stacji paliw. Nie po to, aby prowadzić polityczną awanturę, ale żeby przypomnieć, iż wybory mają konsekwencje, a złożone deklaracje powinny obowiązywać także po zamknięciu lokali wyborczych.
Kiedy politycy zaczną dotrzymywać swoich obietnic? Kiedy przestaną traktować mieszkańców jak odbiorców reklamy? Być może wtedy, gdy my sami przestaniemy wierzyć na słowo i zaczniemy żądać konkretów.
A Wy co o tym sądzicie? Czy wierzycie jeszcze, iż w Świnoujściu powstanie miejska stacja z tańszym paliwem? Gdzie w tej chwili tankujecie najtaniej? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach.
Przypomnijmy

Miejska stacja paliw z korzyścią dla mieszkańców
Paliwo w naszym mieście dla mieszkańców nie o 10, a o 50 groszy na litrze? To możliwe. Czy samorząd ma narzędzia, by ceny paliw w Świnoujściu były niższe? Tak i jako zrobił? Wystarczy zorganizować miejską stację paliw, która może działać np. w ramach spółki Komunikacja Autobusowa. Wielokrotnie, przez wiele ostatnich lat, wprowadzenie takiego rozwiązania proponowała radna Joanna Agatowska. Niestety bezskutecznie.
„Joanna Agatowska od lat proponuje zorganizowanie miejskiej stacji paliw w ramach spółki Komunikacja Autobusowa. Fot. Zbiory własne.”
Jak takie rozwiązanie ma działać i jakie korzyści miejską stację benzynową przyniesie? Otóż w takiej stacji ceny paliw dla posiadaczy Karty Wyspiarza i Karty Wyspiarza Seniora mogłyby być o wiele niższe. W innych miastach, w których takie stacje już powstały, np. w Chełmie, ceny paliw na miejskiej stacji benzynowej były na litrze niższe niż u konkurencji choćby o 50 gr.
Po drugie, stacja ma szansę generować dochód – skoro inni zarabiają na tym biznesie, obsługując dziesiątki tysięcy np. naszych sąsiadów z Niemiec, dlaczego ma na tym nie zarabiać samorząd? Zyski mogłyby zmniejszyć kwotę, jaką musimy dopłacać co roku na funkcjonowanie spółki, a zaoszczędzone w ten sposób środki samorząd mógłby przeznaczyć na kulturę, sport i inne ważne i oczekiwane przez mieszkańców cele.
Po trzecie, samorząd prowadząc taką stację miałby niewątpliwie wpływ na poziom cen paliw w całym mieście i w końcu koszty codziennego życia naszych mieszkańców byłyby dzięki temu niższe. Niestety ze względu na źle zarządzaną od lat Komunikację Autobusową dużo jeździmy prywatnymi autami i sporo za to płacimy. Na konkretne i pozytywne zmiany w Komunikacji Autobusowej zarówno dla pasażerów, jak i dla pracowników przyjdzie wreszcie też pora. A co Wy o tym pomyśle myślicie?
Aleksander Bane
Tekst z propagandówki Agatowskie z kampanii wyborczej
CZY WŁADZA KUPUJE PRZYCHYLNOŚĆ DZIENNIKARZY? KTO PŁACI LOKALNYM MEDIOM W ŚWINOUJŚCIU?
JOANNA AGATOWSKA MANIPULUJE LICZBAMI? MÓWI O 140 MILIONACH NA EDUKACJĘ, ALE POMIJA najważniejsze FAKTY
SZOKUJĄCY WIDOK O PORANKU! NAJPIĘKNIEJSZA PLAŻA W POLSCE
Zewnętrzny wykonawca przygotuje projekty decyzji dla urzędników. Ile zapłacą mieszkańcy Świnoujścia?

1 godzina temu












