
Plakaty „NoJetsTO” rozwieszone przez przeciwników rozbudowy lotniska Billy Bishop.
Choć rząd federalny niespełna dwa tygodnie temu zablokował plan rozbudowy lotniska Billy Bishop w Toronto, sprawa ponownie budzi emocje. Wszystko za sprawą słów premiera Marka Carneya, który zapytany, czy decyzja ma charakter ostateczny, odpowiedział: „Wieczność to bardzo długi czas”.
Wypowiedź ta zaniepokoiła przeciwników inwestycji. Przewodniczący organizacji NoJetsToronto, Norm Di Pasquale, podkreślił, iż mieszkańcy oczekują trwałego zakończenia planów rozbudowy i wezwał premiera do dotrzymania wcześniejszych deklaracji.
Podobne stanowisko zajmuje burmistrz Toronto Olivia Chow. Jej biuro przekazało, iż zgodnie z posiadanymi informacjami projekt rozbudowy nie będzie kontynuowany. Dodano również, iż burmistrz nigdy nie otrzymała formalnego projektu inwestycji.
Innego zdania pozostaje jednak rząd Ontario. Minister transportu Prabmeet Singh Sarkaria zapowiedział kontynuowanie prac nad projektem. Według prowincji rozbudowa mogłaby przynieść kanadyjskiej gospodarce choćby 8,5 miliarda dolarów rocznie, stworzyć tysiące miejsc pracy oraz poprawić połączenia transportowe. Jednocześnie minister zapewnił, iż ewentualny projekt powinien uwzględniać ochronę Torontońskich Wysp oraz ograniczenie hałasu i wpływu na środowisko.
Temat pozostaje szczególnie istotny dla mieszkańców dzielnicy Beaches-East York, gdzie 31 sierpnia odbędą się wybory uzupełniające do parlamentu federalnego. Wielu mieszkańców podkreśla, iż ich stosunek do rozbudowy lotniska będzie miał wpływ na decyzję przy urnach wyborczych.
Radny Toronto Josh Matlow zaapelował o większą przejrzystość i współpracę wszystkich szczebli władzy. Jego zdaniem przyszłość lotniska powinna być przedmiotem otwartej debaty, z uwzględnieniem zarówno potrzeb transportowych, jak i ochrony nabrzeża oraz terenów rekreacyjnych Toronto.











