28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran. Rakiety poleciały w kierunku strategicznych celów. Wbrew oczekiwaniom USA i Izraela, po zabiciu czołowych irańskich przywódców, państwo się nie poddało. W ramach odwetu ostrzelane zostały amerykańskie bazy na terenie ościennych państw a także stolica Izraela. Ekspertów pytamy o skutki tych wydarzeń dla cen w Europie.
W wyniku tych działań Katar, drugi największy na świecie producent skroplonego gazu ziemnego (LNG) wstrzymał produkcję. Blokada cieśniny Ormuz wpływa z kolei na ceny gazu i ropy naftowej, a co za tym idzie, uderza w portfele Europejczyków, wciąż silnie uzależnionych od paliw kopalnych.
- Czytaj także: Bolesne uzależnienie Europy. Wojna w Iranie to kolejne ostrzeżenie ws. surowców
Ceny ropy poszybowały w górę
– Sytuacja jest dynamiczna, ponieważ wojna dopiero się zaczęła i obserwujemy pierwsze reakcje rynków. Bardzo trudno przewidzieć, ile to potrwa. Wydaje się, iż klarownych wizji, co chcą osiągnąć nie ma choćby Donald Trump i osoby z jego najbliższego otoczenia – zauważa dr Szymon Kardaś z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR), naukowiec z Uniwersytetu Warszawskiego, pytany przez SmogLab.
Zastanawia się, czy chodzi o militarne osłabienie Iranu, czy jednak o wyeliminowanie przywódców i zmiany reżimu. – Jest więcej pytań, niż odpowiedzi – przyznaje dr Kardaś.
– Zdarzenia w tym newralgicznym regionie, mają już swoje konsekwencje na globalnych rynkach energetycznych i pośrednio również dla sytuacji na europejskim rynku energetycznym. Widzimy to chociażby po reakcjach rynków w Europie, jeżeli chodzi o wzrosty cen gazu. Także cena ropy poszybowała od momentu, kiedy zaczęła się interwencja.

Podobne spostrzeżenia ma wielu ekspertów. – Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma już realny wpływ na światowe gospodarki. W ciągu czterech dni konfliktu cena gazu w Europie wzrosła z ok. 31 do 62 euro za MWh. Ropa naftowa Brent (surowiec z Morza Północnego) podrożała z 59 do 82 dolarów za baryłkę. To z kolei przyczyniło się do niemal natychmiastowej reakcji na ceny detaliczne. Diesel podrożał w przeciągu doby o 43 grosze na litrze – mówi SmogLabowi Aleksander Rajch, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM).
Wzrost cen, zdaniem specjalistów Instrat, to problem dla polskiej energetyki, która buduje coraz więcej elektrowni właśnie na gaz.
– Wydaje się, iż póki co nie stanowi to dla niej bezpośredniego zagrożenia, bo ten sprowadzany jest z różnych kierunków, ale długoterminowe wzrosty cen gazu mogą odbić się również na naszym rynku – mówi nam Patryk Berus, kierownik ds. komunikacji w Fundacji Instrat.
Wąskie gardło
Konflikt na Bliskim Wschodzie ma też znaczący wpływ na eksport LNG. Przez cieśninę Ormuz – główny szlak komunikacyjny – przepływa aż 20 proc. globalnego zapotrzebowania na skroplony gaz ziemny. – Nie pozostaje to bez wpływu także na Unię Europejską. Przypomnijmy, iż Europa pod względem węglowodorów jest adekwatnie całkowicie zależna od dostaw zewnętrznych – dodaje Rajch.
– Cieśniny nie da się zamknąć jak bramy, natomiast przez to, iż mamy do czynienia z daleko idącą niestabilnością w regionie, przekłada się to na decyzje innych krajów. – To nie tylko jest kwestia interwencji amerykańsko-izraelskiej, ale przede wszystkim odpowiedzi Iranu, który uderza w kraje zatoki, w infrastrukturę energetyczną, chociażby w Katarze czy w Arabii Saudyjskie – mówi dr Kardaś.
Vídeo muito bom explicando o que acontece quando o Estreito de Ormuz fecha.
Fechou neste final de semana. pic.twitter.com/BV2JX3gNx2
Katar jest jednym z kluczowych graczy na globalnym rynku LNG i właśnie podjął decyzję o wstrzymaniu produkcji LNG. Im dłużej potrwa konflikt, tym oczywiście jego skutki mogą być poważniejsze. – Także dla tych regionów świata, które – jak Europa, są w bardzo dużym stopniu uzależnione od importu paliw kopalnych – dodaje naukowiec.
Nasi rozmówcy przypominają, iż ponad 90 proc. zapotrzebowania Unii Europejskiej na ropę naftową zapewnia import. Dotyczy to także 85 proc. gazu. – Taki poziom zależności permanentnie naraża Europę na różnego typu sytuacje kryzysowe, związane z ogniskami geopolitycznej niestabilności. One mogą się pojawiać w różnych częściach świata i rykoszetem uderzać w Europę.
Poza Cieśniną Ormuz, na świecie pozostało wiele innych tzw. morskich wąskich gardeł, kluczowych dla przepływu energii i towarów do Europy. Są to m.in.: Kanał Sueski, Kanał Panamski, Morze Czerwone i Cieśnina Bab al-Mandab, Cieśnina Gibraltarska oraz Cieśnina Malakka.
Uzależnienie to ślepa uliczka. Chiny już to wiedzą
Kolejne dni konfliktu mogą jeszcze bardziej dotkliwie odbić się na globalnej sytuacji surowców. Europa, zdaniem ekspertów, będzie jednym z obszarów najbardziej odczuwających zaistniały kryzys. UE tylko w latach 2021-2024 przeznaczyła na import surowców energetycznych 1,8 bln euro. Co więcej w 2022 roku, UE wydała 1 bln euro pomocy dla odbiorców cen energii.
– Unia Europejska zaczyna dostrzegać jak silne jest jej uzależnienie od importu paliw kopalnych. Dostrzega też konieczność uniezależnienia się m.in. w obszarze energetycznym czy paliwowym. Potwierdzają to też liczby. Importujemy 75 proc. zużywanego węgla, prawie 90 proc. gazu i aż 97 proc. ropy i paliw – podkreśla Rajch.
Jego zdaniem tak silne uzależnienie sprawia, iż nie można mówić o konkurencyjności gospodarki Zjednoczonej Europy. – Z tego względu najważniejsze jest dążenie do dekarbonizacji w szeregu sektorów.
Przestoje, ograniczenia produkcji oraz problemy z eksportem dotykają odbiorców. – Możemy się teraz spodziewać wzrostu konkurencji o dostęp do LNG, szczególnie ze strony Chin, jednego z największych odbiorców właśnie dla Kataru. Gdy rosną ceny gazu i ropy, prędzej czy później przełoży się to na sytuację gospodarczą w Europie i rzecz jasna na nasze rachunki – zauważa dr Kardaś.
Warto przy tym nadmienić, iż Chiny są w czasie intensywnej transformacji energetycznej. Ten kraj zdaje sobie sprawę, iż uzależnienie od paliw kopalnych nie pomaga w razie kryzysów. Gdyby ich gospodarka od dłuższego czasu nie stawiała na odnawialne źródła energii, już teraz, zdaniem analityków, „Chiny dostawałyby zadyszki”.
- Czytaj także: Tak rośnie światowa produkcja z OZE. Europa daleko w tyle, Chiny liderem [DANE]
„Zastąpienie dostaw rosyjskich innymi kierunkami nie eliminuje ryzyka”
Berus mówi o kosztach uzależnienia od paliw kopalnych. – Cała ta sytuacja potwierdza, iż zmiana dostawcy gazu z Rosji na inne kierunki nie eliminuje ryzyka, jakim jest uzależnienie produkcji energii od paliw importowanych z zagranicy. Rozwiązaniem jest przyspieszenie transformacji w kierunku czystych, polskich źródeł energii.
– Sytuacje kryzysowe uświadamiają, iż kierunek na transformację energetyczną, nie jest żadnym, wymysłem, tylko absolutnie pragmatycznym wyborem. Wzrost udziału OZE w miksie energetycznym nie jest szaleństwem a całkowicie racjonalną decyzją – dodaje.
– Wojna między Federacją Rosyjską a Ukrainą przyczyniła się do impulsu zmian, czego dowodem jest choćby regulacja Repower EU, która wprowadzała strategię odejścia od paliw kopalnych i dywersyfikacji ich dostawy. Teraz ten trend jeszcze bardziej powinien się skupiać na niezależności – podkreśla Rajch.
– UE stoi w obliczu kolejnej sytuacji, w której ważne staje się nie tyle dywersyfikowanie dostaw węglowodorów, co odejście od węglowodorów i skoncentrowanie całego przemysłu motoryzacyjnego, energetycznego, energochłonnego na zeroemisyjnych albo tranzytywnych rozwiązaniach – komentuje Rajch.
–
Zdjęcie tytułowe: GreenOak/Shutterstock

2 godzin temu







![Czy wyemitowane CO₂ może wrócić do środowiska? [WIDEO]](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2024/05/Dr-Pawel-Gladysz-Centrum-Energetyki-Akademii-Gorniczo-Hutniczej-w-Krakowie-1.-Kongres-Carbon-Capture.-Duzy.jpeg)




.webp)



