Serwis Niezależna.pl informuje o finale mundialu, w którym Argentyna i Hiszpania nie potrafiły rozstrzygnąć losów spotkania w regulaminowym czasie. Po 90 minutach na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis, a walka o trofeum przeniosła się do dogrywki.
Spotkanie w East Rutherford pod Nowym Jorkiem miało wyraźnie „wojowniczy” charakter. Na murawie więcej było ostrych, przerywających akcje fauli niż klarownych sytuacji pod bramką, a obie drużyny długo nie pozwalały sobie na przełamanie. Hiszpanie częściej utrzymywali się przy piłce, natomiast obrońcy Argentyny skutecznie blokowali ofensywne zamiary rywali, choć nie zawsze w zgodzie z przepisami.
Bez celnych strzałów i rosnąca rola Martineza
W pierwszej części meczu nie padł gol, a obraz gry nie zmienił się po przerwie. Z czasem przewaga Hiszpanów stawała się coraz wyraźniejsza, ale najważniejsze momenty zatrzymywał Emiliano Martinez, występujący w bramce „Albicelestes”. Z kolei Argentyna przez całe dziewięćdziesiąt minut nie oddała ani jednego strzału na hiszpańską bramkę.
Czerwona kartka i dogrywka w dziesiątkę
W tej sytuacji o wyniku musiała przesądzić dogrywka. Jeszcze zanim do niej doszło, z boiska wyleciał Enzo Fernandez. Sędzia Slavko Vincić pokazał mu czerwoną kartkę za faul na Pau Cubasim, co oznaczało, iż Argentyna będzie musiała dokończyć mecz w osłabieniu.
W przerwie organizatorzy finału przygotowali widowisko wzorowane na show z ligi NFL, w którym pojawili się artyści tacy jak Madonna, Ronaldo czy Ronaldinho, a później także Shakira i Justin Bieber. Mimo tego po przerwie piłkarze kontynuowali grę w podobnym, mało efektownym stylu jak wcześniej, a końcówka regulaminowego czasu zakończyła się wynikiem 0:0.
Materiał został przygotowany na podstawie źródła: Czerwona kartka w finale mundialu. Argentyna zatrzymała Hiszpanię w futbolowej wojnie.
Zachęcamy również do odwiedzenia strony głównej źródła: Niezależna.pl.

5 dni temu














