Fermy drobiu na Mazowszu bez koniecznych pozwoleń. Ruszyły kontrole

2 tygodni temu

Fermy drobiu na Mazowszu nie mają wymaganych pozwoleń zintegrowanych, które narzucają standardy funkcjonowania i najlepsze praktyki w celu minimalizacji zanieczyszczeń.

Jak wynika z kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, problem dotyczy 86 ze 106 dotychczas sprawdzonych hodowli.

W planach jest kontrola w sumie 250 hodowli drobiu. Wszystko zaczęło się od aktywistów z gminy Mordy, którzy alarmowali o nielegalnym odprowadzaniu nieczystości.

Ferma w Strusach mogła zanieczyścić wodociąg w Czepielinie zaopatrujący 6 tys. osób. Z danych Adama Rafajeńskiego ze Stowarzyszenia Ochrony Środowiska i Dobrostanu Przyrody w Doliwie wynika, iż w Polsce choćby połowa z 2200 ferm może nie mieć wymaganych zezwoleń.

Taka liczba ferm powinna odprowadzać do Skarbu Państwa samych opłat środowiskowych około 50 milionów złotych rocznie, a wygląda na to, iż państwo w ogóle to nie obchodzi. o ile weźmiemy pod uwagę chociażby te odszkodowania, które im są wypłacane, a które nie powinny być tego typu instytucją wypłacane, to mówimy o miliardzie złotych. Mówimy o przypadkach chorób ptasich. Ferma, która funkcjonuje bez pozwolenia, funkcjonuje poza reżimem prawnym – mówi.

A ferm drobiu na Mazowszu ciągle przybywa. Potwierdza to p.o. obowiązki drugiego zastępcy dyrektora WIOŚ Joanna Bachanek.

Mamy taką sytuację u nas na Mazowszu, iż jest tego wszystkiego najwięcej. Z wykazów, które przekazuje nam inspekcja weterynaryjna, wynika, iż z roku na rok wzrasta liczba instalacji hodowli drobiu. W naszym województwie w roku ubiegłym przybyło o 71 instalacji w stosunku do roku poprzedniego – podaje.

Pozwolenia zintegrowane

Śledztwo ws. polskich ferm drobiu

Pod koniec marca ukazał się artykuł dziennikarzy śledczych z The Bureau of Investigative Journalism Agaty Aransay Skrzypczyk i Andrew Wasleya poruszający problem braku transparentności polskich ferm drobiu, który ma wynikać z luk w polskim prawie.

Agata A. Skrzypczyk była naszym gościem w „Popołudniu RDC”, gdzie opowiadała o kulisach śledztwa. Jak zauważyła, luka prawna polega na tym, iż marszałkowie wydają pozwolenia, ale nie wiedzą o fermach, które o nie nie wystąpiły, a inspektoraty kontrolują tylko zgłoszone hodowle.

15 25 15 Marszałek wydaje pozwolenia. I w momencie jego wydania Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska mają listę tych ferm drobiu z pozwoleniami i to one na trzy lata minimum te fermy kontrolują. Natomiast jest bardzo interesująca luka prawna, iż o ile te tych ferm nie ma na liście, to po prostu wojewódzkie inspektoraty o nich nie wiedzą – powiedziała.

Skrzypczak wskazała również na poważne konsekwencje zdrowotne i środowiskowe wynikające z funkcjonowania ferm bez odpowiednich pozwoleń. Są to m.in.:

  • skażenie mięsa bakteriami,
  • zwiększona antybiotykooporność,
  • zanieczyszczenie środowiska,
  • zanieczyszczenie wody.

15 20 30 – Mam wrażenie, iż nagłaśniając ten problem, stajemy po prostu w ochronie konsumentów i nie tylko konsumentów, ale też środowiska – dodała.

Skrzypczyk powiedziała również, iż do tej pory świadomość władz w Polsce tego problemu była niewystarczająca.

15 23 46 – Nasze Ministerstwo Klimatu i Środowiska i marszałkowie chyba po prostu nie uświadamiali sobie skalę tego problemu aż dotąd, bo wygląda na to, iż działania nasze i mieszkańców gminy Mordy przynoszą na tyle pozytywne skutki, iż inspektoraty zaczynają się tym interesować i sami próbują zrozumieć, ile tych ferm faktycznie bez pozwolenia funkcjonuje – zauważyła dziennikarka.

Kontrolę nad fermami drobiu sprawują w Polsce inspektoraty ochrony środowiska, inspekcje weterynaryjne, urzędy marszałkowskie i Ministerstwo Zdrowia.

Posłuchaj całej rozmowy →

Idź do oryginalnego materiału