Felieton Mateusza Popławskiego: Po co wojsko w Łukowie?

6 dni temu

Starosta Łukowski Dariusz Szustek postanowił bowiem podać w wątpliwość zapowiedzi dotyczące powstania jednostki wojskowej w Łukowie. W jego wypowiedzi pojawiło się słynne już w polskiej polityce powiedzenie „cóż szkodzi obiecać", a cała sprawa została przedstawiona w kontekście obietnic wyborczych.

I tu zaczyna się prawdziwie interesująca historia. Bo deklarację w sprawie wojska złożył wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który jednoznacznie wskazał Łuków jako miejsce planowanej lokalizacji jednostki bezzałogowych systemów uzbrojenia.

Co ciekawe, Władysław Kosiniak-Kamysz jest jednocześnie prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tego samego PSL, z którym PiS współrządzi dziś powiatem łukowskim.

I właśnie dlatego rodzi się pytanie, czy właśnie zakończyła się powiatowa koalicja PiS z PSL? A może kooperacja kończy się tam, gdzie zaczynają się sukcesy politycznego konkurenta? Przypomnę, iż jeszcze w lipcu tego roku Dariusz Szustek publicznie chwalił współpracę z ludowcami, określając ją jako wręcz wzorcową. Podkreślał również, iż w samorządzie najważniejsze są konkretne zadania i inwestycje, a polityczne różnice nie powinny przeszkadzać we wspólnym działaniu.

Dlatego na koniec mam do pana starosty prostą propozycję. Zamiast zastanawiać się, co szkodzi obiecać, warto zastanowić się, co możemy wspólnie zrobić, aby ta inwestycja jak najszybciej powstała.

Bo mieszkańcy Łukowa nie potrzebują politycznej kłótni. Potrzebują gospodarzy, którzy potrafią współpracować. choćby wtedy, gdy sukces nie należy do ich partii.

Idź do oryginalnego materiału