Anna i Piotr kupili mieszkanie z rynku wtórnego. Zanim się wprowadzą, muszą wyremontować łazienkę, położyć podłogi, przerobić instalację elektryczną i pomalować ściany. Koszt robocizny: kilkadziesiąt tysięcy zł
otych.Ekipa ogląda mieszkanie, robi wycenę i na koniec rozmowy pada propozycja: jeżeli będzie faktura, zapłacicie więcej. jeżeli rozliczymy się gotówką „do ręki”, będzie
taniej.To sytuacja hipotetyczna, ale ten mechanizm w całej Polsce działa podobnie. Ponad 30 proc. badanych nie chce dokumentuZ badania UCE Research i
Fachurra.pl wynika, iż wśród osób korzystających z usług fachowców 32,6 proc. najczęściej rozlicza się bez otrzymania dokumentu potwierdzającego wykonanie usługi. Fakturę lub paragon wskazało 26,9 proc. klientó
w.Teraz tym problemem chce mocniej zająć się pań
stwo.Fiskus patrzy na remontyJak informuje INNPoland, Ministerstwo Finansów analizuje rozwiązania, które mają ograniczyć szarą strefę w usługach remontowo-budowlanych. Prace prowadzone są w ramach Międzyresortowego Zespołu ds. Przeciwdziałania Szarej Strefie.Wśród analizowanych rozwiązań są m.in. zmiany dotyczące dokumentowania usług, płatności bezgotówkowych i wykorzystywania firmowych rachunków bankowych. Rozważane ma być także szersze wykorzystanie danych z dzienników budowy oraz kooperacja Krajowej Administracji Skarbowej z nadzorem
budowlanym.Nie są to jeszcze nowe obowiązujące przepisy. Na obecnym etapie mówimy o rozwiązaniach analizowanych przez administrację.Skala zjawiska tłumaczy jednak, dlaczego państwo interesuje się właśnie remontami.„Do ręki” mogą iść miliardyWedług szacunków przywoływanych przez „Rzeczpospolitą” wartość rynku usług dla gospodarstw domowych może wynosić około 54,6 mld zł rocznie. W scenariuszu centralnym wartość potencjalnie nieujawnionego obrotu oszacowano na około 6,6 mld zł, a w zależności od przyjętych założeń – od 5,9 do 8,4 mld zł.Nie oznacza to jednak, iż budżet traci 6,6 mld zł podatków. To szacunek wartości obrotu, który może pozostawać poza oficjalną ewidencją, a nie wysokość samej straty
podatkowej.Ministerstwo Finansów od lat wskazuje, iż niewydawanie paragonów jest jednym z mechanizmów sprzyjających szarej strefie. KAS podkreśla też, iż dokument potwierdzający transakcję ma znaczenie nie tylko dla fiskusa, ale również dla
klienta.Taniej teraz, znacznie drożej późniejWróćmy do Anny i Piotra. Załóżmy, iż wybierają tańszą ofertę i płacą ekipie „do ręki”. Remont się kończy, ale po dwóch miesiącach pod płytkami w łazience zaczyna przeciekać instalacja.I wtedy kilkutysięczna oszczędność może przestać wyglądać
atrakcyjnie.Dokumenty dotyczące wykonanej usługi i płatności mogą mieć ogromne znaczenie, gdy dochodzi do sporu z wykonawcą. Ministerstwo Finansów samo wskazuje, iż paragon ułatwia m.in. reklamację oraz sprawdzenie, czy transakcja została prawidłowo
rozliczona.Trzeba przy tym pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Brak faktury lub paragonu nie jest automatycznie dowodem, iż fachowiec ukrył przychód przed fiskusem. Nie każdy przedsiębiorca i nie każda transakcja podlegają identycznym obowiązkom dotyczącym kas fiskalnych. Nie można więc każdego remontu bez paragonu traktować jako oszustwa
podatkowego.Remont mieszkania może znaleźć się pod większą kontroląKierunek działań państwa jest jednak czytelny. Administracja szuka sposobu, aby więcej usług remontowych pozostawiało po sobie formalny ślad i aby trudniej było prowadzić działalność całkowicie poza oficjalnym
obrotem.Dla klientów może to oznaczać zmianę przyzwyczajeń. Przy następnym remoncie pytanie nie będzie więc dotyczyło wyłącznie tego, ile fachowiec chce za metr płytek albo pomalowanie
pokoju.Coraz ważniejsze może być również inne: „A dostanę za to dokument?”