Konfederacja 10 września ostrzegła, iż przyszła umowa z Brazylią może powielić mechanizm znany z umowy z Ukrainą. Jeden dzień pracy nie daje jednak automatycznie 1978,49 zł: dopłata wymaga pełnego stażu 20 lub 25 lat po zsumowaniu okresów, zamieszkania w Polsce i uwzględnienia świadczenia zagranicznego. Stawką są zasady wydawania publicznych pieniędzy.
Jedna składka otwiera drogę, ale nie gwarantuje pełnej kwoty
Spór wywołały wypowiedzi liderów Konfederacji. Sławomir Mentzen zwrócił uwagę, iż obywatel Ukrainy może opłacić w Polsce jedną składkę, a następnie, po osiągnięciu wieku emerytalnego, ubiegać się o polskie świadczenie. Krzysztof Bosak ostrzegł z kolei przed objęciem podobną koordynacją obywateli Brazylii. Radio Maryja podało, iż posłowie Ryszard Wilk i Michał Wawer pracują nad zmianą przepisów, która uzależniłaby dopłatę od zgromadzenia odpowiedniego kapitału w ZUS.
Hasło o emeryturze za jeden dzień pracy wymaga jednak dopowiedzenia. Osoba urodzona po 1948 roku może nabyć prawo do polskiej emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego, o ile na jej koncie zapisano choćby niewielką składkę. Tak wyliczone świadczenie odpowiada zgromadzonemu kapitałowi, więc po jednym dniu pracy byłoby symboliczne. Dopiero osobny mechanizm gwarancji minimum może podwyższyć łączną wypłatę.
ZUS wyjaśnia zasady umowy polsko-ukraińskiej: okresy ubezpieczenia w obu państwach mogą zostać zsumowane, ale każde państwo finansuje część świadczenia odpowiadającą okresowi pracy w swoim systemie. Do stażu potrzebnego dla gwarancji minimalnej zalicza się okresy z obu krajów. To 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Nie wolno więc pisać, iż jeden dzień sam w sobie wystarcza do otrzymania pełnej polskiej emerytury minimalnej.
Dopłata zależy od miejsca zamieszkania i świadczenia zagranicznego
Dopłatę do minimum może otrzymać osoba mieszkająca w Polsce. ZUS podwyższa sumę polskiego i ukraińskiego świadczenia do poziomu gwarantowanego w naszym kraju, a nie wypłaca pełnej kwoty niezależnie od emerytury należnej z Ukrainy. Zakład kontroluje legalność pobytu oraz miejsce zamieszkania, a przy wyjeździe z Polski prawo do dopłaty ustaje.
Od 1 marca 2026 roku najniższa emerytura wynosi 1978,49 zł brutto miesięcznie. Rzeczywista dopłata jest różnicą między tą kwotą a sumą świadczeń wypracowanych w Polsce i na Ukrainie. Dlatego podawanie jednej stałej dopłaty dla wszystkich obywatela Ukrainy jest błędne. Kwota zależy od indywidualnej historii ubezpieczenia.
Nie oznacza to, iż problem polityczny znika. Państwo ma prawo wymagać wyraźniejszego związku świadczeniobiorcy z polskim systemem, zwłaszcza gdy gwarancja minimum jest finansowana solidarnie. Potrzebna jest jednak uczciwa debata oparta na pełnym rachunku. Pokazuje to również zestawienie składek odprowadzanych przez obywateli Ukrainy. Wpływy do systemu i wydatki na dopłaty trzeba liczyć oddzielnie, bez propagandy w żadną stronę.
Brazylia jest w procesie negocjacyjnym
W czerwcu 2026 roku przedstawiciel Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej poinformował w Sejmie, iż umowa z Federacyjną Republiką Brazylii znajduje się wśród porozumień będących w procesie. Resort wymienił także Indie, Chile, Wyspy Owcze, wyspę Man i Jersey. Nie przedstawiono wtedy publicznie końcowego tekstu polsko-brazylijskiej umowy ani szczegółowych skutków finansowych.
Takie porozumienia opierają się zwykle na wzajemności, równym traktowaniu, sumowaniu okresów ubezpieczenia oraz transferze świadczeń. Ministerstwo opisuje je jako koordynację dwóch systemów, a nie stworzenie emerytury bez składek. Korzystać mogą również Polacy, którzy pracowali za granicą. W przypadku Brazylii ma to znaczenie ze względu na liczną społeczność polskiego pochodzenia i osoby przemieszczające się zawodowo między oboma państwami.
Wzajemność nie zwalnia jednak rządu z obowiązku ochrony polskich finansów. Przed podpisaniem i ratyfikacją porozumienia Polacy powinni poznać zasady dopłat do minimum, prognozowaną liczbę uprawnionych oraz koszt dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i budżetu. Sam fakt zbliżenia Brazylii do systemu koordynacji ZUS nie wystarcza do oceny rachunku. Potrzebne są liczby i projekt umowy.
Polski system potrzebuje jasnego progu
Najrozsądniejszym kierunkiem jest zachowanie prawa do świadczenia proporcjonalnego do opłaconych składek, a zarazem ustanowienie czytelnego progu dla dopłaty finansowanej w Polsce. Taki próg może dotyczyć minimalnego okresu ubezpieczenia, kapitału zapisanego w ZUS albo długości rzeczywistego zamieszkania. Musi być zgodny z umowami międzynarodowymi i obejmować cudzoziemców bez odpowiedzialności zbiorowej.
Rząd nie powinien podpisywać kolejnego porozumienia na kredyt zaufania. Najpierw ocena skutków, potem decyzja. Interes osób, które legalnie pracowały w kilku państwach, zasługuje na ochronę, ale gwarancja polskiego minimum musi mieć mocny i przejrzysty związek z naszym systemem. Inaczej koszt politycznego niedopatrzenia wróci do Polaków w podatkach albo niższej jakości usług publicznych.
Źródło: Radio Maryja, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
Źródło: Radio Maryja















