Emerytura dopiero od 67 lat, koniec „trzynastek” i 800 plus tylko dla wybranych. Oto rachunek za finansową politykę rządu

1 godzina temu

Najpierw politycy rozdawali pieniądze, jakby państwowa kasa nie miała dna. Teraz ekonomiści pokazują rachunek: praca do 67. roku życia, likwidacja 13. i 14. emerytury oraz odebranie 800 plus części rodzin. To nie pozostało decyzja rządu, ale plan ratunkowy przygotowany przez ekspertów FOR i Warsaw Enterprise Institute. Jednak sama propozycja pokazuje, jak poważny stał się stan polskich finansów.

W 2026 roku państwo planuje wydać 918,9 mld zł, przy dochodach wynoszących zaledwie 647,2 mld zł. Dziura w budżecie może sięgnąć 271,7 mld zł, czyli około 744 mln zł każdego dnia.

Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda prognoza całego zadłużenia sektora publicznego. Według Ministerstwa Finansów dług liczony metodą unijną ma wzrosnąć z 59,8 proc. PKB w 2025 roku do 66,2 proc. PKB w roku 2026. To skala wzrostu, która w przeliczeniu może oznaczać zadłużanie państwa w tempie przekraczającym miliard złotych dziennie.

Rząd nazywa to „stabilnością finansów publicznych”. Obywatele mogą jednak zapytać: skoro sytuacja jest stabilna, dlaczego ekonomiści proponują odebranie świadczeń rodzinom i emerytom?

Najpierw rozdawali, teraz każą Polakom płacić rachunek

Przez lata kolejne rządy kupowały spokój społeczny pieniędzmi, których państwo nie miało. Nowe świadczenia, dodatki, dopłaty i programy przedstawiano jako sukces polityków. Rzadko przypominano, iż każdą złotówkę wcześniej lub później trzeba będzie zabrać podatnikom albo pożyczyć.

Dziś rachunek wraca.

Eksperci Forum Obywatelskiego Rozwoju i Warsaw Enterprise Institute przygotowali raport „Budżetowy S.O.S.”. Ich diagnoza jest brutalna: bez ograniczenia wydatków zadłużenie będzie rosło, obsługa długu pochłonie kolejne miliardy, a przyszłe emerytury mogą spaść do poziomu zaledwie jednej czwartej ostatniego wynagrodzenia.

Najbardziej bolesne propozycje mają dotknąć zwykłych Polaków:

  • zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat,
  • likwidacja 13. i 14. emerytury,
  • ograniczenie programu 800 plus przez wprowadzenie kryterium dochodowego,
  • zmiana zasad renty wdowiej,
  • zamrożenie funduszu wynagrodzeń w administracji,
  • zasada zatrudniania jednego urzędnika w miejsce dwóch odchodzących,
  • ujednolicenie stawek VAT i likwidacja części preferencji.

To nie są kosmetyczne poprawki. To plan głębokiego cięcia świadczeń i przywilejów, które wcześniej politycy przedstawiali jako trwałe zdobycze społeczne.

Emerytura od 67. roku życia dla kobiet i mężczyzn

Największe emocje budzi propozycja podniesienia i zrównania wieku emerytalnego do 67 lat.

Obecnie kobiety mogą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni w wieku 65 lat. Według autorów raportu utrzymywanie tych zasad przy starzejącym się społeczeństwie i rekordowo niskiej liczbie urodzeń prowadzi system emerytalny w stronę niewydolności.

Eksperci szacują, iż podniesienie wieku emerytalnego mogłoby poprawić stan finansów publicznych o około 50 mld zł rocznie. Dla budżetu byłaby to ogromna ulga. Dla obywateli – choćby siedem dodatkowych lat pracy.

Polacy mają więc pracować dłużej, ponieważ państwo przez lata nie potrafiło uporządkować własnych wydatków?

Koniec 13. i 14. emerytury

Kolejną propozycją jest całkowita likwidacja 13. i 14. emerytury. Autorzy raportu określają te dodatki jako świadczenia polityczne, które nie wynikają z kapitału zgromadzonego przez ubezpieczonych.

Według raportu rezygnacja z obu dodatków pozwoliłaby zaoszczędzić około 44 mld zł, choć w ustawie budżetowej na 2026 rok rząd zaplanował na ich wypłatę około 31,8 mld zł.

Seniorzy przez lata słyszeli, iż dodatkowe emerytury są dowodem troski państwa. Teraz dowiadują się, iż mogą być pierwsze w kolejce do likwidacji, gdy finansowa układanka zacznie się rozsypywać.

800 plus nie dla wszystkich

Ekonomiści chcą również odejścia od powszechnego programu 800 plus. Świadczenie miałoby trafiać tylko do rodzin spełniających kryterium dochodowe.

Rozpatrywane są dwa warianty. W łagodniejszym ograniczenie programu miałoby przynieść budżetowi około 13,4 mld zł, a w ostrzejszym choćby 30 mld zł oszczędności. Ten drugi oznaczałby odebranie świadczenia mniej więcej połowie obecnych beneficjentów.

Na program Rodzina 800 plus państwo przeznacza w 2026 roku około 61,7 mld zł. Przez lata politycy przekonywali, iż świadczenie jest fundamentem polityki rodzinnej. Dzisiaj pojawia się propozycja, aby zabrać je milionom rodzin.

To nie pozostało plan rządu – ale ostrzeżenie jest poważne

Trzeba powiedzieć to wyraźnie: rząd nie przyjął w tej chwili decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego, likwidacji dodatkowych emerytur ani ograniczeniu programu 800 plus. Są to rekomendacje ekspertów FOR i WEI, a nie uchwalone przepisy.

Co więcej, obowiązujący budżet na 2026 rok przez cały czas przewiduje finansowanie 800 plus oraz 13. i 14. emerytury.

Nie oznacza to jednak, iż problem można zlekceważyć. Polskie finanse publiczne znalazły się pod ogromną presją, a Polska pozostaje objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu. o ile zadłużenie przez cały czas będzie rosło, każda władza stanie przed wyborem: wyższe podatki, ograniczenie świadczeń, dłuższa praca albo dalsze zadłużanie przyszłych pokoleń.

  • Parkingi dla hulajnóg w Świnoujściu za prawie 1000 zł za miejsce. Czy naprawdę nie mamy na co wydawać pieniędzy?
  • AŻ 25 SŁUŻB MOŻE UKARAĆ POLAKA MANDATEM! Czy Polska zamienia się w państwo policyjne?

Dlaczego za błędy polityków mają płacić obywatele?

To najważniejsze pytanie, na które nikt w Warszawie nie chce odpowiedzieć.

Dlaczego ratowanie finansów ma się rozpoczynać od emerytów, rodzin wychowujących dzieci i pracowników? Dlaczego wcześniej nie ograniczyć kosztownej administracji, politycznych stanowisk, niepotrzebnych instytucji, przywilejów władzy i programów uruchamianych wyłącznie po to, żeby poprawić sondaże?

Polacy przez całe życie płacą podatki i składki. Emerytura nie jest prezentem od polityków, ale świadczeniem finansowanym z pracy obywateli. Tak samo pieniądze wypłacane w ramach programów społecznych nie pochodzą z kieszeni premiera ani ministrów. Pochodzą z podatków oraz długu, który będą spłacać kolejne pokolenia.

Nie można najpierw budować popularności na rozdawaniu publicznych pieniędzy, a później oznajmić ludziom, iż muszą pracować do 67. roku życia, stracą dodatkowe emerytury, a ich dzieci nie dostaną 800 plus.

Państwo zadłuża się dziś, rachunek wystawi jutro

Deficyt budżetu państwa zaplanowany na 2026 rok wynosi 271,7 mld zł. To około:

  • 22,6 mld zł miesięcznie,
  • 5,2 mld zł tygodniowo,
  • 744 mln zł dziennie,
  • ponad 31 mln zł na godzinę.

To właśnie ten deficyt, obok wydatków realizowanych poza centralnym budżetem, powiększa potrzeby pożyczkowe państwa. Dlatego hasło o zadłużaniu Polski „ponad miliard dziennie” powinno być odnoszone do wzrostu całego długu publicznego, a nie wyłącznie do deficytu samego budżetu państwa.

Rządzący mogą zmieniać nazwy funduszy, przenosić wydatki poza budżet i przedstawiać kolejne optymistyczne prezentacje. Matematyki jednak nie da się oszukać.

Jeżeli państwo przez lata wydaje więcej, niż otrzymuje, w końcu ktoś musi pokryć różnicę. Tym „kimś” zawsze jest obywatel – poprzez podatki, inflację, ograniczone świadczenia albo niższy poziom usług publicznych.

Polacy muszą usłyszeć prawdę

Nie wolno straszyć ludzi informacją, iż podniesienie wieku emerytalnego czy likwidacja świadczeń zostały już przesądzone, ponieważ takiej decyzji w tej chwili nie ma. Równie nieuczciwe byłoby jednak udawanie, iż finanse państwa są bezpieczne i nic nam nie grozi.

Raport ekonomistów jest sygnałem alarmowym. Pokazuje, jakie rozwiązania mogą trafić na polityczny stół, jeżeli rządzący nie opanują deficytu.

Dzisiaj są to rekomendacje ekspertów. Jutro mogą stać się projektem ustawy. A wtedy politycy powiedzą obywatelom, iż „nie ma innego wyjścia”.

Wyjście było wcześniej: odpowiedzialnie gospodarować pieniędzmi, nie ukrywać wydatków poza budżetem i nie kupować poparcia na kredyt. Tylko iż ten rachunek wygodniej wystawić emerytom, pracownikom i rodzinom z dziećmi.

Źródła

Idź do oryginalnego materiału