Tegoroczne El Niño może okazać się najsilniejszym w blisko 150-letniej historii pomiarów. Naukowcy wskazują na rekordową anomalię temperatury powierzchni Pacyfiku. W Polsce zjawisko nie musi oznaczać konkretnych fal upałów czy innych ekstremalnych zjawisk pogodowych. Jego skutki mogą być jednak odczuwalne w cenach żywności, m.in. ryżu, kawy, cukru i oleju palmowego – alarmuje agencja Newseria Biznes.
El Niño zmienia temperaturę i cyrkulację powietrza
El Niño to naturalne zjawisko klimatyczne związane z okresowym przemieszczaniem się ciepłych mas wody na tropikalnym Pacyfiku. Powoduje ono wzrost temperatury powierzchni oceanu u zachodnich wybrzeży obu Ameryk. W konsekwencji zmienia się układ wiatrów, cyrkulacja powietrza oraz transport wilgoci na dużych obszarach.
– Czym jest El Niño? Mówiąc naukowo, to oscylacja, a mniej naukowo – to huśtawka, wahadło, które w nieregularnym cyklu rozmieszcza na tropikalnym Pacyfiku ciepłą wodę. o ile mamy warunki El Niño, to u zachodnich wybrzeży Ameryk rozwija się dodatnia anomalia temperatury powierzchni oceanu, czyli jest cieplej niż zwykle, co z kolei powoduje, iż zmienia się układ wiatrów na największym oceanie na świecie. W efekcie zmienia się wtedy nie tylko cyrkulacja powietrza, ale także transport wilgoci na olbrzymim obszarze – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.
Ekspert podkreśla, iż El Niño nie należy utożsamiać ze zmianą klimatu. Jest to naturalny proces, którego ślady można obserwować m.in. w koralowcach mających wiele tysięcy lat.
El Niño nakłada się na wysokie temperatury oceanów
Zmiana klimatu wpływa jednak na warunki, w których rozwija się obecne El Niño. Większość dodatkowej energii w systemie Ziemi pochłaniają oceany. Ich temperatura powierzchni osiąga rekordowe poziomy.
– Skoro mamy zmianę klimatu, to energii w systemie ziemskim przybywa, a jej większość pochłaniają oceany. One działają stabilizująco i skoro pochłaniają energię, to mamy jej nadmiar w oceanie. Widzimy to w rekordowych temperaturach powierzchni oceanu. Na to nakłada się zjawisko El Niño, więc ta dodatnia anomalia temperatury w tropikalnym wschodnim Pacyfiku zaczyna startować z wyższego poziomu – zaznacza Michał Brennek.
– El Niño w tym roku jest bezprecedensowe ze względu na zgromadzoną w oceanie energię oraz już bardzo wysokie anomalie temperatury powierzchni oceanu.
El Niño powoduje w kolejnym roku wzrost globalnej średniej temperatury o około 0,1–0,2 stopnia Celsjusza. Zjawisko nie dostarcza jednak planecie nowej energii. Przemieszcza ciepło pomiędzy oceanem i atmosferą.
– Choć to się wydaje niewiele, należy pamiętać, iż patrzymy na zjawisko w skali globalnej. W związku z tym choćby tak niewielkie zmiany temperatury mówią bardzo dużo o skali i powadze tego zjawiska – tłumaczy ekspert.
Naukowcy prognozują rekordowo silne El Niño
Amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) od czerwca ostrzega przed wyjątkowo gwałtownie rozwijającym się El Niño. Tygodniowy indeks Niño3.4 sięgnął w połowie czerwca +1,7 stopnia Celsjusza.
Jednocześnie pod powierzchnią oceanu zgromadził się rezerwuar ciepła niemal dwukrotnie większy niż na tym samym etapie rozwoju El Niño w 2023 roku. Anomalie temperatury lokalnie sięgają 6 stopni Celsjusza na głębokości 50–150 metrów.
Czternaście modeli klimatycznych wskazuje na możliwość osiągnięcia anomalii, jakiej nie odnotowano dotąd w blisko 150-letniej historii obserwacji. Tegoroczne El Niño może więc być najsilniejszym, z jakim mieliśmy do czynienia.
– Spodziewamy się nie tylko, iż ta anomalia temperatury powierzchni będzie bardzo wysoka. Oprócz tego, pod powierzchnią oceanu, mamy jeszcze cały magazyn energii, który będzie zasilał tę temperaturę, więc najprawdopodobniej to zjawisko będzie się utrzymywać – wyjaśnia Michał Brennek.
El Niño może ograniczyć zbiory kawy, ryżu i cukru
Oddawanie przez ocean większej ilości ciepła do atmosfery wpływa na układ wiatrów. W konsekwencji w niektórych regionach pojawiają się susze, m.in. w Indonezji i Australii, a w innych występują intensywne opady. Ulewy mogą pojawiać się m.in. na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej.
Susze w strefie tropikalnej mogą ograniczać zbiory wielu upraw. Dotyczy to m.in. ryżu, kawy, cukru i oleju palmowego.
– Lokalnie El Niño zmieni transport wilgoci. W niektórych miejscach będzie bardziej sucho, w innych bardziej wilgotno. Dla Peru, u którego wybrzeży zwykle występują dużo chłodniejsze wody i gdzie gospodarka opiera się na bogatych łowiskach i produkcji mączki rybnej w olbrzymiej skali, oznacza to poważne zakłócenia. Mówimy też o produkcji kakao, kawy czy oleju palmowego, który jest wykorzystywany w zasadzie wszędzie w przemyśle spożywczym. Zmieni się na świecie rozkład plonów i siłą rzeczy cena tych surowców poszybuje w górę – tłumaczy Michał Brennek.
Analizy ekonomiczne wskazują, iż silne El Niño może podnieść światowe ceny żywności o około 5 proc. Jego gospodarcze skutki mogą utrzymywać się jeszcze przez wiele lat.
Skutki El Niño mogą odczuć także Polacy
Zmiany rytmu pogodowego na tropikalnym Pacyfiku wpływają na gospodarkę w wielu częściach świata. Mogą prowadzić do problemów w systemach rolniczych i żywnościowych oraz powodować niestabilność cen surowców.
– Przesunięcie rytmów pogodowych po tropikalnym Pacyfiku ma olbrzymi, globalny wpływ na całą gospodarkę. Mówimy o kłopotach w systemach rolniczych i żywieniowych w dużej części świata, więc spodziewamy się dosyć niestabilnych cen – wyjaśnia ekspert.
W Polsce skutki El Niño mogą być przede wszystkim gospodarcze. Chodzi o niedobory lub wyższe ceny produktów rolnych, w tym pasz. Podczas poprzedniego silnego El Niño wzrosły także ceny produktów przemysłu cukierniczego, m.in. czekolady.
El Niño nie powinno być jednak bezpośrednio łączone z konkretnymi falami upałów czy innymi ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w Polsce.
El Niño ma słaby wpływ na pogodę w Polsce
– Paradoksalnie w Polsce sygnał El Niño jest bardzo słaby i bardzo często zauważany tylko zimą, kiedy mamy późne zimowe uderzenia mrozu. Ten mechanizm, który przenosi nadmiar energii z tropikalnego Pacyfiku do nas, jest bardzo silnie modyfikowany przez to, co się dzieje na północnym Atlantyku. To jest główny akwen, który steruje pogodą w Polsce – wyjaśnia Michał Brennek.
Ekspert wskazuje, iż niektóre wydarzenia pogodowe występowały w okresach silnego El Niño. Przykładem jest powódź z 1997 roku. Nie oznacza to jednak związku przyczynowo-skutkowego.
– Pewne wydarzenia miały miejsce wtedy, kiedy było silne El Niño, na przykład powódź w 1997 roku, ale to jest korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy, i z pewnością wymaga jeszcze badań. Dużo większe znaczenie miała wtedy dodatnia anomalia temperatury Morza Śródziemnego – będącego źródłem wilgoci – oraz niż genueński, który zapewnił transport wilgotnych mas powietrza do Polski.
Źródło: Newseria Biznes
Te artykuły też mogą Cię zainteresować
Światowy Dzień Środowiska. Spirala ocieplenia kręci się szybciej niż przewidywano a Trump likwiduje system monitorowania oceanów
Islandia alarmuje: grozi nam nowa epoka lodowa. AMOC zagraża bezpieczeństwu

4 dni temu







![Pielgrzymi docierają do prawosławnego sanktuarium na św. Górze Grabarce [GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/08/26818274.jpg)







