Eksperci alarmują ws. ropy. „Europa ma jeszcze miesiąc”

3 godzin temu

Eksperci alarmują, iż światowy rynek ropy naftowej zbliża się do krytycznego momentu. Problemy z dostawami i napięcia wokół cieśniny Ormuz mogą w najbliższych tygodniach uderzyć także w Europę i USA. Analitycy ostrzegają, iż skutki mogą odczuć nie tylko kierowcy, ale również cała gospodarka poprzez wzrost cen paliw i transportu.

Pole naftowe wydobywające ropę naftową. Obraz poglądowy (Gemini).

Eksperci alarmują w sprawie ropy. „Europa ma miesiąc, USA mogą mieć problem w lipcu”

Globalny rynek ropy naftowej znalazł się pod coraz większą presją. Eksperci ostrzegają, iż światowe zapasy surowca gwałtownie się kurczą, a problemy mogą w najbliższych tygodniach dotknąć również Europę i Stany Zjednoczone. W tle pozostaje napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz zakłócenia transportu przez cieśninę Ormuz.

„Azja już tam jest”. Ekspert ostrzega przed kryzysem

Jeff Currie, wieloletni analityk rynku surowców i były szef badań nad surowcami w Goldman Sachs, ocenił w rozmowie z CNBC, iż rynek ropy w Azji osiąga w tej chwili tzw. minimalne poziomy operacyjne.

Oznacza to, iż dostępnych zapasów jest coraz mniej, a część surowca zgromadzonego w magazynach nie może zostać gwałtownie wykorzystana.

– Azja już tam jest. Europa? Dajcie jej jeszcze miesiąc. A w USA problemy mogą pojawić się w lipcu – ostrzegł Currie.

Problemy zaczęły się po konflikcie na Bliskim Wschodzie

Eksperci wskazują, iż obecna sytuacja jest efektem napięć wokół Iranu i zakłóceń transportu przez cieśninę Ormuz — jeden z najważniejszych szlaków eksportu ropy na świecie.

Przez ten region każdego dnia przepływa ponad 20 procent globalnych dostaw surowca. Obawy przed ograniczeniem eksportu doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen ropy na światowych giełdach.

W ostatnich miesiącach baryłka ropy Brent przekroczyła psychologiczną granicę 100 dolarów, a rynki zaczęły obawiać się niedoborów paliw.

Europa może odczuć skutki już w czerwcu

Choć w tej chwili Europa częściowo korzysta z dostaw ropy ze Stanów Zjednoczonych, eksperci podkreślają, iż taka sytuacja nie będzie mogła trwać długo.

Dodatkowym problemem jest zbliżający się sezon wakacyjnych wyjazdów, który tradycyjnie zwiększa zapotrzebowanie na paliwa.

Według Jeffa Curriego obecna chwilowa stabilizacja może okazać się krótkotrwała, a napięcia na rynku będą coraz bardziej widoczne także dla europejskich konsumentów.

Międzynarodowa Agencja Energii także ostrzega

Podobne sygnały płyną z Międzynarodowej Agencji Energii. Organizacja ostrzegła niedawno, iż światowy rynek ropy może latem stanąć w obliczu poważnych ograniczeń podaży.

Największe zagrożenie ma pojawić się właśnie w okresie wakacyjnym, gdy globalny popyt na paliwa tradycyjnie rośnie.

Nie chodzi tylko o ceny paliw

Eksperci przypominają, iż problemy na rynku ropy wpływają nie tylko na ceny benzyny i diesla.

Droższy transport oznacza również wyższe koszty produkcji i dostaw, co może przełożyć się na wzrost cen wielu produktów oraz ponowne nasilenie presji inflacyjnej.

W szczególnie trudnej sytuacji mogą znaleźć się branże transportowe, logistyczne i przemysłowe.

Kluczowa pozostaje cieśnina Ormuz

Zdaniem analityków jedynym trwałym rozwiązaniem obecnego kryzysu byłoby pełne odblokowanie transportu przez cieśninę Ormuz oraz uspokojenie sytuacji geopolitycznej w regionie.

Eksperci zaznaczają jednak, iż choćby w takim scenariuszu odbudowa światowych zapasów ropy mogłaby potrwać wiele tygodni.

Co to oznacza dla kierowców?

Choć w tej chwili ceny paliw w wielu krajach pozostają względnie stabilne, sytuacja na rynku ropy może gwałtownie się zmienić.

Jeśli napięcia na Bliskim Wschodzie będą się utrzymywać, kierowcy oraz firmy transportowe mogą w kolejnych tygodniach odczuć wzrost kosztów tankowania i większą niestabilność cen paliw.

Idź do oryginalnego materiału