Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk powiedział w Polsat News, iż gdyby obywatele Ukrainy pracujący w Polsce jednego dnia nie poszli do pracy, polska gospodarka stanęłaby w miejscu. To mocne zdanie odsłania problem większy niż partyjna przepychanka: państwo musi panować nad migracją, rynkiem pracy i własnym interesem narodowym.
Gospodarka oparta na cudzej pracy
Maciej Duszczyk, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, w programie Gość Wydarzeń w Polsat News odniósł się do roli obywateli Ukrainy na polskim rynku pracy. Stwierdził, iż gdyby wszyscy Ukraińcy w Polsce jednego dnia nie przyszli do pracy, polska gospodarka by stanęła. To nie jest drobna uwaga rzucona w telewizyjnym studiu. To diagnoza zależności, którą państwo polskie powinno traktować poważnie.
Wypowiedź padła przy okazji sporu o propozycje deportacji niepracujących mężczyzn z Ukrainy w wieku poborowym. Duszczyk skrytykował ten pomysł, wskazując na skalę aktywności zawodowej tej grupy. Według informacji przytaczanych przez media wiceszef MSWiA mówił wcześniej, iż w Polsce może przebywać około 1,8-1,9 mln obywateli Ukrainy, a aktywność zawodowa jest wysoka, zwłaszcza po doliczeniu osób, które przyjechały jeszcze przed pełnoskalową wojną oraz studentów pracujących w Polsce.
To są fakty, które trzeba rozdzielić od emocji. Polska ma prawo wymagać porządku, kontroli legalności pobytu, jasnych zasad świadczeń i pierwszeństwa własnego interesu. Równocześnie nie da się uczciwie udawać, iż setki tysięcy pracujących obywateli Ukrainy nie stały się częścią codziennego funkcjonowania wielu branż. Właśnie dlatego pisaliśmy już, iż spór o deportacje bezrobotnych Ukraińców nie może kończyć się hasłem na konwencję.
Państwo nie może iść na skróty
Prawica powinna mówić jasno: migracja musi być kontrolowana przez państwo narodowe, a nie przez rynek, urzędniczą bezwładność albo interes wielkich firm szukających taniej pracy. o ile polska gospodarka naprawdę jest tak mocno uzależniona od pracy cudzoziemców, to nie jest powód do samozadowolenia. To sygnał ostrzegawczy.
Przedsiębiorcy potrzebują pracowników, ale naród potrzebuje strategii. Bez niej Polska zostaje wciśnięta między dwa złe warianty: z jednej strony chaotyczne hasła o masowym wyrzucaniu ludzi, z drugiej bierną zgodę na model, w którym demografia, płace i bezpieczeństwo społeczne rozstrzygają się same. Tak państwo nie działa. Tak państwo abdykuje.
Stawką dla Polaków są konkretne sprawy: stabilność firm, wysokość płac, bezpieczeństwo dzielnic, obciążenie szkół, mieszkań i usług publicznych, a także zdolność państwa do egzekwowania prawa. Każdy, kto legalnie pracuje i przestrzega polskiego porządku, powinien być traktowany uczciwie. Każdy, kto ten porządek łamie, powinien wiedzieć, iż państwo reaguje gwałtownie i bez kompleksów.
Spór o Ukrainę i polski interes
Wątek ukraiński jest szczególnie wrażliwy, bo toczy się wojna za naszą wschodnią granicą. Rosja pozostaje realnym zagrożeniem dla regionu, a Polska ma interes w tym, by Ukraina nie przegrała. To jednak nie znaczy, iż polska polityka ma rezygnować z własnych kryteriów. Pomoc, praca, pobyt, świadczenia, obowiązki wobec państwa polskiego: wszystko musi być opisane prawem, a nie emocją chwili.
W tym sensie wypowiedź Duszczyka uderza także w wygodny mit rządu. Nie wystarczy powiedzieć, iż cudzoziemcy pracują i są potrzebni. Trzeba jeszcze odpowiedzieć, dlaczego polski rynek pracy tak gwałtownie przyzwyczaił się do zewnętrznej rezerwy pracowników oraz co państwo robi, by młode polskie rodziny miały warunki do posiadania dzieci, własnego mieszkania i normalnych płac. Bez tego migracja staje się plastrem na ranę, której nikt nie chce leczyć.
O szerszej skali zjawiska przypominaliśmy w analizie ilu Ukraińców i cudzoziemców jest w Polsce. Liczby są potrzebne, bo bez nich debata zamienia się w krzyk. Ale same liczby nie wystarczą. Potrzebna jest hierarchia: najpierw interes państwa polskiego, potem potrzeby rynku, a dopiero na końcu polityczny spektakl.
Porządek zamiast propagandy
Pomysł automatycznego wydalania niepracujących mężczyzn z Ukrainy brzmi dla części wyborców jak twarda odpowiedź. Problem w tym, iż polityka państwa nie może być tylko komunikatem wyborczym. Trzeba wiedzieć, kogo obejmuje dana zasada, jaki jest status pobytowy tych osób, czy ktoś jest ranny, czasowo bez pracy, zatrudniony sezonowo albo w trakcie zmiany miejsca zatrudnienia. Państwo narodowe ma działać twardo, ale precyzyjnie.
Rząd z kolei nie może zasłaniać się wysoką aktywnością zawodową i udawać, iż temat jest zamknięty. Wysoka pracowitość obywateli Ukrainy w Polsce nie zwalnia władz z obowiązku prowadzenia polityki migracyjnej podporządkowanej polskiej racji stanu. Legalna praca to argument za normalnym traktowaniem ludzi, nie za otwieraniem drzwi bez kontroli.
Prawdziwa odpowiedź powinna być prosta: pełna weryfikacja pobytu, jasne zasady świadczeń, szybkie wydalanie osób łamiących prawo, ochrona polskich pracowników przed zaniżaniem płac oraz polityka demograficzna dla Polaków. Bez tego będziemy słyszeć kolejne ostre zdania w telewizji, a system dalej będzie dryfował.
Duszczyk powiedział coś, czego rządzący i opozycja nie powinni zagadać. o ile praca jednej grupy cudzoziemców stała się tak ważna dla gospodarki, to Polska musi odzyskać sterowność nad całym mechanizmem. Suwerenność zaczyna się od granicy i prawa. Kończy się tam, gdzie państwo mówi: jakoś to będzie.
Źródło: Polsat News, Bankier.pl, Polsko-Ukraiński Portal Gospodarczy
Źródło: Polsat News
Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.










