Drewnicki w „Sokole”: Kraków ma znów być wielki. PiS mobilizuje się przed wyborczym finiszem

1 godzina temu

To nie była konwencja oparta na jednym efektownym haśle czy kolejnej kosztownej obietnicy. Michał Drewnicki próbował zbudować opowieść o Krakowie, który powinien odzyskać ambicję, uczciwie zarządzać pieniędzmi mieszkańców i przestać dzielić miasto na lepsze oraz gorsze dzielnice. W krakowskim „Sokole” kandydat Prawa i Sprawiedliwości pokazał także polityczne zaplecze. Na scenie pojawiły się m.in. Beata Szydło, Małgorzata Wassermann oraz żona kandydata, Małgorzata Drewnicka.

Historyczne miejsce i opowieść o wielkości

Konwencję zorganizowano w siedzibie Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” przy ulicy Piłsudskiego. Trudno było znaleźć bardziej symboliczne miejsce dla przemówienia, którego jednym z najważniejszych motywów stały się historia, odpowiedzialność i ambicje Krakowa.

Na ekranach dominowało hasło: „Ambitny Kraków. Bliski ludziom”. Na sali pojawiły się biało-czerwone flagi, wyborcze transparenty i dobrze znani działacze Prawa i Sprawiedliwości. Wydarzenie miało być czymś więcej niż prezentacją kandydata. Było pokazem mobilizacji środowiska, które przed głosowaniem 27 września chce przekonać mieszkańców, iż w walce o urząd prezydenta Krakowa przez cały czas ma wiele do powiedzenia.

Drewnicki próbował połączyć dwie role: kandydata dużej partii i samorządowca, który chce być postrzegany przede wszystkim jako człowiek wychowany w Krakowie, znający miasto od strony osiedli, dzielnic oraz codziennych problemów mieszkańców.

Najpierw głos zabrała żona kandydata

Jednym z bardziej osobistych momentów konwencji było wystąpienie Małgorzaty Drewnickiej. Jej obecność miała pokazać kandydata nie tylko jako polityka i wieloletniego radnego, ale również jako męża, ojca i człowieka, którego ambicje samorządowe mają oparcie w rodzinie.

Ten rodzinny wątek nie był przypadkowy. Drewnicki konsekwentnie przedstawia swoją kandydaturę jako drogę „człowieka stąd” – wychowanego na osiedlu Złotego Wieku w Nowej Hucie, związanego z Krakowem od urodzenia i obecnego w samorządzie od kilkunastu lat. Jego żona opowiadała o kandydacie z perspektywy niedostępnej podczas konferencji prasowych czy debat wyborczych.

Na scenie pojawiła się również Małgorzata Wassermann. Jej wystąpienie było kolejnym sygnałem, iż krakowskie struktury PiS skupiają się wokół kandydatury Drewnickiego. Wśród uczestników znaleźli się także m.in. były minister Andrzej Adamczyk, Marszałek Województwa Małopolskiego Łukasz Smółka i była kurator Barbara Nowak

Beata Szydło wsparła Drewnickiego

Najważniejszym politycznym gościem konwencji była była premier Beata Szydło. Jej obecność podnosiła rangę wydarzenia i miała pokazać, iż kandydat może liczyć na wsparcie najbardziej rozpoznawalnych polityków swojego środowiska.

Szydło przekonywała uczestników do mobilizacji i poparcia Drewnickiego. Jej wystąpienie było przede wszystkim politycznym poręczeniem za kandydata – przedstawieniem go jako samorządowca przygotowanego do przejęcia odpowiedzialności za drugie największe miasto w Polsce.

Nie była to zresztą pierwsza wspólna prezentacja tych polityków. Już podczas wcześniejszej inauguracji kandydatury Drewnickiego Beata Szydło wspierała jego postulaty dotyczące metra, ustawy metropolitalnej, opłaty turystycznej i ograniczenia problemów związanych z najmem krótkoterminowym.

„Dziedzictwo Krakowa zobowiązuje nas do wielkości”

Centralnym punktem wieczoru było wystąpienie Michała Drewnickiego. Kandydat nie próbował przekonywać, iż Kraków potrzebuje wyłącznie sprawniejszej administracji. Budował znacznie szerszą opowieść – o mieście, które jego zdaniem straciło część swojej dawnej odwagi i zaczęło zadowalać się zarządzaniem bieżącymi kryzysami.

– Dziedzictwo Krakowa zobowiązuje nas do wielkości. Mamy obowiązek zostawić naszym dzieciom miasto lepsze, uczciwie zarządzane, w którym każdy mieszkaniec jest tak samo istotny – mówił Michał Drewnicki.

To zdanie najlepiej oddawało ton całego przemówienia. Drewnicki wracał do przekonania, iż Kraków nie może rozwijać się w dwóch różnych prędkościach: jednej dla reprezentacyjnego centrum i wielkich inwestycji, drugiej dla osiedli, na których mieszkańcy przez lata czekają na chodniki, szkoły, połączenia komunikacyjne czy bezpieczne skrzyżowania.

W jego wystąpieniu „wielkość Krakowa” nie oznaczała wyłącznie odwoływania się do historii. Miała być zobowiązaniem do realizacji dużych przedsięwzięć, przyciągania inwestycji i tworzenia dobrze płatnych miejsc pracy, ale także do poprawy codziennego komfortu życia.

Uczciwość jako oś kampanii

Drugim mocnym elementem wystąpienia była uczciwość w zarządzaniu miastem. Drewnicki konsekwentnie próbuje przedstawić wybory jako spór nie tylko o inwestycje i komunikację, ale także o sposób sprawowania władzy.

Kandydat przekonywał, iż urząd prezydenta nie może być narzędziem środowisk, grup interesu ani „układów towarzyskich”. Miejskie pieniądze mają być traktowane jak pieniądze mieszkańców, a każda większa zapowiedź powinna zostać powiązana z terminem, źródłem finansowania i konkretną odpowiedzialnością.

Takie podejście jest jednym z fundamentów oficjalnego programu Drewnickiego. Kandydat deklaruje w nim między innymi jawne rozliczanie realizacji obietnic, równe traktowanie dzielnic oraz odejście od podejmowania decyzji ponad głowami krakowian.

Metro, kolej i brakujące połączenia

Konwencja służyła przede wszystkim zbudowaniu politycznej i emocjonalnej ramy kampanii, ale za hasłami mają stać konkretne propozycje. Program Drewnickiego zakłada przygotowanie budowy metra bez zatrzymywania pozostałych inwestycji, domknięcie III obwodnicy, poprawę głównych dojazdów oraz rozwój kolei miejskiej.

Kandydat chce połączyć kolej, tramwaje, autobusy, metro, ruch rowerowy i pieszy w jeden system. Zapowiada również częstsze kursy komunikacji, lepsze dojścia do przystanków kolejowych oraz rozwój parkingów przesiadkowych i osiedlowych.

Nieprzypadkowo w przemówieniu tak często wracał jednak do równości mieszkańców. Drewnicki chce, by ta kampania była odbierana nie tylko jako spór o metro czy wielkie arterie, ale również jako walka o osiedla oddalone od centrum.

Konwencja bez fajerwerków, ale z jasnym celem

W krakowskim „Sokole” nie zaprezentowano jednej obietnicy, która miałaby zdominować ostatni tydzień kampanii. Było za to dużo symboliki, osobistych wystąpień i próba pokazania zwartego politycznego zaplecza.

Drewnicki chciał wyjść z konwencji jako kandydat ambitny, ale jednocześnie bliski codziennym problemom mieszkańców. Jako polityk Prawa i Sprawiedliwości, ale przede wszystkim jako krakowianin, który od lat funkcjonuje w miejskim samorządzie.

Ostatnia część wydarzenia była już otwartym wezwaniem do mobilizacji. Kandydat apelował o rozmowy z rodziną, sąsiadami i znajomymi oraz o aktywność w ostatnich dniach kampanii.

– Mam plan i determinację, żeby go zrealizować. Przed nami decydujące dni. Potrzebuję waszego zaangażowania, rozmów z bliskimi i wiary, iż razem potrafimy zwyciężyć – mówił Drewnicki.

Konwencja miała pokazać, iż jego sztab wchodzi w wyborczy finisz z jednym czytelnym przesłaniem: Kraków powinien znów myśleć o sobie jak o wielkim mieście, ale nie może przy tym zapominać o mieszkańcach najmniejszych ulic i najbardziej oddalonych osiedli. 27 września okaże się, ilu krakowian ta opowieść przekona.

Idź do oryginalnego materiału