Mieszkańcy naszego regionu doskonale wiedzą, czym dla Podlasia jest Stadnina Koni w Janowie Podlaskim. To nie tylko perła polskiej kultury i symbol narodowej tradycji, ale także żywa wizytówka powiatu bialskiego i miejsce pracy dla wielu tutejszych rodzin. Niestety, z Warszawy płyną piękne słowa o „wielkim sukcesie” i „odrodzeniu”, podczas gdy twarda rzeczywistość finansowa pokazuje obraz nędzy i rozpaczy. Z ujawnionych danych wynika wprost: pod obecnymi rządami państwowe stadniny w zaledwie dwa lata wygenerowały większy deficyt niż przez całe osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy!
W ostatnich dniach politycy koalicji rządzącej oraz przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa prześcigali się w zachwytach nad tegoroczną aukcją Pride of Poland. Janów Podlaski znów odwiedziły kamery, a oficjele ogłosili powrót do „złotej ery” polskiej hodowli i dowodzili, iż państwowa spółka może działać rentownie. Wystarczyło jednak zajrzeć do ksiąg finansowych, by przekonać się, jak wielką fikcją są te deklaracje.
Z danych przytoczonych przez ogólnopolskie media wyłania się dramatyczny bilans zarządczy:
-
2024 rok: Janów Podlaski zakończył stratą sięgającą blisko 4 mln zł.
-
2025 rok: kolejna strata na poziomie ok. 980 tys. zł.
-
I półrocze 2026 roku: zapaść pogłębia się – Janów odnotował w tym okresie aż 6 mln zł na minusie.
Łącznie z drugą państwową stadniną w Michałowie, straty za pierwsze dwa lata obecnej władzy przekroczyły 10,1 mln zł. Poseł Kazimierz Choma zwrócił uwagę na fakt, który powinien otworzyć oczy wszystkim mieszkańcom Południowego Podlasia: w 24 miesiące nowe kierownictwo wygenerowało większy minus, niż wyniósł łączny bilans z całych ośmiu lat poprzednich rządów.
Zrzucanie winy zamiast ciężkiej pracy
Gdy do Janowa Podlaskiego wracały dawne kadry z Markiem Trelą na czele, zapowiadano błyskawiczny powrót do stabilności. Dzisiaj, zamiast rozliczenia z obietnic i realnego wsparcia dla hodowli, słyszymy wyłącznie utarte wymówki o „zaniedbaniach poprzedników” i trudnej sytuacji na globalnym rynku.
Lokalna społeczność i hodowcy z Podlasia nie dają się jednak zwieść partyjnym zaklęciom. Na tegorocznej aukcji doszło choćby do kontrowersyjnej próby licytacji embrionu w macicy klaczy-surogatki, co spotkało się z ogromnym niesmakiem środowiska i ostatecznie zakończyło brakiem chętnych.
Dla mieszkańców powiatu bialskiego Janów Podlaski to sprawa honoru i lokalnego patriotyzmu. Nie godzimy się na to, by nasza duma narodowa służyła rządzącym w Warszawie jedynie jako tło do robienia zdjęć na tle koni, podczas gdy spółka z miesiąca na miesiąc popada w coraz głębsze zadłużenie. Czas skończyć z propagandą i zacząć dbać o dobro polskiej wsi oraz podlaskiej ziemi.
źr. podlaski.info za wPolsce24, bi.com.pl

1 tydzień temu












