Dożywocie za odmowę walki. Rząd szykuje zmiany w wojsku. Sprawdź, kogo obejmą w Warszawie

2 godzin temu

Trzy lata więzienia to dziś maksymalna kara za niewykonanie rozkazu przez żołnierza. Ministerstwo Sprawiedliwości analizuje, czy w sytuacji bojowej granica ta powinna sięgnąć choćby dożywocia. Resort potwierdza, iż propozycja trafiła już na biurko ministra, a impuls do zmian wyszedł od prokuratora krajowego. Decyzji jeszcze nie ma, ale w Warszawie, gdzie mieszczą się zarówno Ministerstwo Obrony Narodowej, jak i sieć wojskowych centrów rekrutacji obsługujących rekordową liczbę rezerwistów, temat robi się gorący.

Żołnierze. Fot. Warszawa w Pigułce / Shutterstock

Prokurator krajowy napisał list, który uruchomił lawinę

Wszystko zaczęło się jesienią 2025 roku. Prokurator krajowy Dariusz Korneluk skierował do ministra sprawiedliwości pismo, w którym ocenił wprost, iż wojskowa część kodeksu karnego „mająca na celu zasadniczo utrzymanie dyscypliny żołnierskiej w czasach pokoju, nie zawiera dostatecznych rozwiązań na wypadek wojny” – podaje „Rzeczpospolita”. W tym samym piśmie prokurator alarmował o „pilnej potrzebie podjęcia działań legislacyjnych” wypełniających lukę w przepisach.

Reakcja resortu była szybka. Analizą zajęła się Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, czyli ciało eksperckie, które od lat opiniuje zmiany w kodeksie karnym. Jej wnioski są jednoznaczne – obecne widełki nie przystają do realiów pola walki.

Od 3 lat do dożywocia. Jak wygląda skala zaostrzenia

Punktem wyjścia jest art. 343 kodeksu karnego. Zgodnie z jego brzmieniem żołnierz, który nie wykonuje rozkazu, odmawia jego wykonania albo realizuje go niezgodnie z treścią, podlega karze aresztu wojskowego albo więzienia do lat 3. jeżeli działa wspólnie z innymi, robi to w obecności zebranych żołnierzy albo jego czyn powoduje poważną szkodę, górna granica rośnie do 5 lat.

Komisja Kodyfikacyjna uznała, iż to za mało jak na warunki bojowe. W przekazanej resortowi opinii eksperci argumentują, iż „waga dyscypliny niepomiernie wzrasta nie tyle w czasie wojny lub zagrożenia nią, ile przede wszystkim właśnie w sytuacji bojowej”. Propozycja zakłada karę od 5 do 30 lat więzienia za nieposłuszeństwo wobec rozkazu w starciu z nieprzyjacielem, a w najostrzejszym wariancie – dożywotnie pozbawienie wolności za odmowę walki. Komisja powołuje się przy tym na wzorce z kodeksu karnego z 1969 roku, choć – co istotne – nikt nie proponuje powrotu do kary śmierci, którą przewidywały jeszcze starsze regulacje z 1944 roku.

Ministerstwo Sprawiedliwości Waldemara Żurka potwierdza, iż propozycje wpłynęły i zostały uwzględnione w pracach analitycznych. Konkretnego projektu ustawy na razie nie ma.

Kosiniak-Kamysz: patrzymy na Ukrainę

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, zapytany o doniesienia „Rzeczpospolitej”, przyznał, iż kilka miesięcy temu polecił przegląd wszystkich przepisów, które trzeba by zmienić w razie wybuchu konfliktu zbrojnego. Jak mówił, resort chce prawa, które „gwarantowałoby skuteczną obronę Rzeczypospolitej”, wzorując się częściowo na rozwiązaniach przyjętych w Ukrainie. Żadna decyzja – podkreślił – jeszcze nie zapadła.

Równolegle Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad szerszą reformą sądownictwa wojskowego, w tym rozszerzeniem katalogu spraw trafiających przed sądy wojskowe. Przyjęcie tego projektu przez Radę Ministrów planowane jest na czwarty kwartał 2026 roku, choć sam projekt nie przesądza jeszcze wprowadzenia dożywocia za odmowę rozkazu.

Generał Polko: karą tego nie załatwisz

Nie wszyscy wojskowi są entuzjastami zaostrzenia przepisów. Gen. Roman Polko, były dowódca Jednostki Wojskowej GROM, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenił zmiany jako w gruncie rzeczy zbędne. „Dowodziłem żołnierzami w sytuacjach bojowych i uważam, iż niespecjalnie obchodzi ich wtedy to, jakie jest zagrożenie karą za niesubordynację. Nie ma znaczenia, czy grozi za to 5, 50 czy 100 lat więzienia w sytuacji, kiedy ludzie myślą o zachowaniu swojego życia czy ratowaniu kolegów” – powiedział generał.

Zdaniem Polko o dyscyplinie w boju decyduje coś zupełnie innego. Nic nie zastąpi dobrego dowódcy, który zna swoich ludzi i wie, kogo z linii frontu wycofać, zanim dojdzie do załamania. Zamiast pisać nowe paragrafy, generał proponuje inwestycję w kulturę odpowiedzialności w jednostkach.

Adwokaci ostrzegają przed jednym workiem

Krytyczne uwagi płyną też ze środowiska prawniczego. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati zwraca uwagę, iż wrzucenie odmowy wykonania rozkazu do kategorii zbrodni zagrożonych dożywociem to poważny skok jakościowy – to dotąd kara zarezerwowana dla najcięższych przestępstw, takich jak zabójstwo kwalifikowane. Jego zdaniem odpowiedzialność karna powinna być różnicowana w zależności od skutków – inaczej trzeba oceniać samo niewykonanie rozkazu, a zupełnie inaczej sytuację, w której doprowadza ono do śmierci innych żołnierzy albo klęski całej operacji.

To właśnie ten spór – między potrzebą odstraszenia a proporcjonalnością kary – będzie prawdopodobnie osią dalszej debaty, jeżeli projekt trafi kiedyś do Sejmu.

Stolica w centrum systemu – dlaczego Warszawa ma tu głos?

Choć przepis miałby obowiązywać w całym kraju, decyzje o jego kształcie zapadają właśnie w Warszawie – to tu, przy Klonowej i Al. Ujazdowskich, mieszczą się siedziby Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Sprawiedliwości, które prowadzą wspólne prace analityczne. To także w stolicy działa Akademia Sztuki Wojennej, uczelnia kształcąca kadrę oficerską – to właśnie absolwenci takich uczelni w przyszłości mieliby wydawać rozkazy bojowe, których egzekwowanie miałyby wzmacniać nowe przepisy.

Warszawa to również miasto z jedną z największych sieci Wojskowych Centrów Rekrutacji w kraju – placówki działają na Mokotowie, Ochocie, Pradze i w Śródmieściu, obsługując mieszkańców całej centralnej i zachodniej części stolicy. To one prowadzą ewidencję żołnierzy pasywnej rezerwy, czyli osób, które w razie mobilizacji jako pierwsze otrzymałyby przydziały bojowe – a więc i pierwsze podlegałyby ewentualnym nowym, surowszym przepisom o dyscyplinie w boju. Skala nie jest przypadkowa – w samej tegorocznej kwalifikacji wojskowej udział wzięło blisko 235 tys. osób w całym kraju, a mazowieckie centra rekrutacji, ze względu na wielkość województwa, należą do najbardziej obciążonych w Polsce.

Warszawski kontekst ma więc wymiar praktyczny – to właśnie tu, w stołecznych koszarach, jednostkach szkoleniowych i na uczelniach wojskowych, nowe przepisy – jeżeli powstaną – będą testowane jako pierwsze.

Sprawdzaj, czy zmiany już obowiązują

Na razie żaden przepis się nie zmienił – obowiązuje wyłącznie art. 343 kodeksu karnego w dotychczasowym brzmieniu, z górną granicą 3 lat (lub 5 lat w surowszych przypadkach). Zanim zaczniesz się martwić dożywociem za niesubordynację, warto wiedzieć, na jakim etapie faktycznie są prace. Na biurku ministra leżą wyłącznie rekomendacje komisji eksperckiej – nie ma jeszcze projektu ustawy, konsultacji ani terminu wejścia w życie. Nowe przepisy dotyczyłyby zresztą wyłącznie sytuacji bojowej, czyli realnego starcia z nieprzyjacielem, a nie zwykłej służby w koszarach czy podczas ćwiczeń rezerwy.

Sama zmiana wymagałaby pełnej ścieżki legislacyjnej – projektu rządowego, konsultacji społecznych, przejścia przez Sejm i Senat oraz podpisu prezydenta. jeżeli masz kartę mobilizacyjną lub przydział do rezerwy, w tej chwili obowiązujące zasady dyscyplinarne pozostają bez zmian, choć warto na bieżąco śledzić komunikaty adekwatnego Wojskowego Centrum Rekrutacji. Konkretny kształt przepisów poznamy najwcześniej wtedy, gdy reforma sądownictwa wojskowego trafi pod obrady rządu – a to ma nastąpić w czwartym kwartale 2026 roku.

Idź do oryginalnego materiału