Donald Tusk skomentował wynik wyborów prezydenckich w Krakowie. Premier przyznał, iż liczył na zwycięstwo Moniki Piątkowskiej, ale podkreślił, iż szanuje decyzję mieszkańców. Przy okazji uderzył w PiS i Konfederację, wypominając im słabe wyniki w stolicy Małopolski.
Łukasz Gibała wygrał drugą turę przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa, zdobywając 62,12 proc. głosów. Popierana przez Koalicję Obywatelską i PSL Monika Piątkowska uzyskała 37,88 proc. poparcia.
Premier nie ukrywał, iż liczył na zwycięstwo senatorki. Jednocześnie zaznaczył, iż nie zamierza kwestionować rozstrzygnięcia wyborców.
– Bardzo stawiałem na panią senator Monikę Piątkowską i miałem, wynikające z moich wieloletnich osobistych doświadczeń z panem Gibałą, obiekcje co do jego kandydatury. To jednak decyzja wyborców Krakowa i jest dla mnie święta – oświadczył Tusk.
Szef rządu nie zamierzał jednak rezygnować z politycznych uszczypliwości. Tym razem skierował je pod adresem prawicy, zwracając uwagę na wyniki wyborów w mieście związanym z politykami PiS.
– To jest miasto pana Andrzeja Dudy, pana Zbigniewa Ziobry, wymienię tylko tych dwóch polityków. choćby nie wejść do drugiej tury, to rzeczywiście nie dziwię się, iż słychać z szeregów PiS lament – powiedział premier.
W ten sposób Tusk odniósł się do krytycznych komentarzy po porażce kandydatki wspieranej przez obóz rządzący. Premier przyznał, iż wynik Moniki Piątkowskiej nie wystarczył do zwycięstwa, ale jego zdaniem nie daje też prawicy powodów do triumfu.
– Za mało, żeby wygrać, wystarczająco, żeby zamknąć usta politykom prawicy – PiS i Konfederacji – podsumował szef rządu.

1 godzina temu











