Fot. ShutterstockKoniec z „zamrożoną” skalą podatkową?
Obecnie w Polsce obowiązuje dwustopniowa skala podatkowa, w której przekroczenie limitu rocznych dochodów skutkuje wzrostem podatku z 12 proc. do 32 proc. (wyższa stawka dotyczy wyłącznie nadwyżki). Granica ta od 2022 roku (czyli od wprowadzenia reform Polskiego Ładu) wynosi 120 000 zł. Wcześniej, przez kilkanaście lat (od 2009 roku), zamrożona była na poziomie 85 528 zł. Równolegle z tymi wskaźnikami funkcjonuje kwota wolna od podatku, która w 2026 roku wynosi niezmiennie 30 000 zł.
W praktyce rynkowej na drugi próg podatkowy najbardziej narzekają etatowcy zarabiający powyżej 10 tys. zł brutto miesięcznie. choćby w przypadku wspólnego rozliczania się z małżonkiem czy samotnego wychowywania dzieci, dynamiczny wzrost płac sprawia, iż w wyższy podatek wpada coraz więcej osób o standardowych dochodach.
Skąd wzięła się kwota 171 tysięcy złotych?
Autor petycji sejmowej postuluje, aby limit pierwszego progu podnieść do 171 000 zł, pozostawiając same stawki (12 i 32 proc.) bez zmian. Co kluczowe, propozycja zakłada przywrócenie mechanizmu automatycznego dostosowywania podatków do realiów rynkowych, który rząd zlikwidował 1 stycznia 2004 roku.
Nowy algorytm miałby powiązać próg podatkowy z zamożnością społeczeństwa – granica 32 proc. PIT miałaby stanowić dokładną dwukrotność rocznej mediany zarobków w kraju. Powołując się na oficjalne dane GUS z czerwca 2025 roku, mediana wyniosła wtedy 7138 zł brutto (co daje 85 656 zł rocznie). Po przemnożeniu tej wartości przez dwa otrzymujemy właśnie wnioskowane 171 tys. zł. Zdaniem inicjatora zmian, przyniosłoby to większą sprawiedliwość społeczną, zwiększyło siłę nabywczą portfeli (szczególnie singli) oraz ustabilizowało system.
Ewolucja i propozycje zmian progów podatkowych w Polsce
| Lata 2009 – 2021 | 85 528 zł |
| Stan obecny (od 2022 r.) | 120 000 zł |
| Projekt Prezydencki (w procedowaniu) | 140 000 zł |
| Wniosek z petycji obywatelskiej | 171 000 zł |
Chłodna analiza sejmowego eksperta
Do optymistycznych wyliczeń autora petycji odniósł się sceptycznie dr Jacek Kulicki z Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji. Ekspert podkreślił, iż opieranie progów wyłącznie na medianie płac z etatu jest wadliwe, ponieważ PIT dotyczy też innych źródeł (emerytur, najmu czy działalności gospodarczej).
Dodatkowo przypomniał, iż urzędnicy skarbowi nie liczą progu od pensji brutto, ale od czystego dochodu po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne oraz kosztów uzyskania przychodu. Z przedstawionej opinii wynika, iż już dziś pracownik na jednym etacie może zarobić choćby około 142,5 tysiąca złotych brutto rocznie i wciąż nie przekroczyć granicy 120 tys. zł dochodu podlegającego opodatkowaniu stawką 32 proc.
Decyzja już 27 maja. Jaki scenariusz jest najbardziej realny?
Sejmowa Komisja do Spraw Petycji zaplanowała oficjalne rozpatrzenie tego wniosku na 27 maja 2026 roku. Analitycy sejmowi przewidują, iż droga legislacyjna dla kwoty 171 tys. zł będzie wyjątkowo wyboista i ma małe szanse na końcowy sukces w tym kształcie.
Nie oznacza to jednak, iż finanse Polaków nie zostaną odciążone. W parlamencie procedowany jest równolegle znacznie bardziej realny projekt przygotowany przez Prezydenta RP, który zakłada podniesienie progu do 140 000 zł. Podobny postulat zgłosiła grupa posłów (choć ich wniosek cofnięto do poprawek formalnych). Wszystko wskazuje więc na to, iż ewentualna reforma podatkowa zatrzyma się na bezpieczniejszym dla budżetu pułapie 140 tys. zł.
Opracowanie na podstawie danych sejmowych oraz opinii Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji.
1 godzina temu









