Długie kolejki w Albercie, aby podpisać petycję o opuszczenie Kanady

bejsment.com 4 godzin temu

W środowy wieczór przed dwoma wypełnionymi po brzegi centrami kultury w środkowej Albercie ustawiły się długie kolejki mieszkańców, którzy chcieli wziąć udział w spotkaniach poświęconych idei dążenia prowincji do niezależności od Kanady.

Spotkania odbyły się w Red Deer oraz Eckville, a ich organizatorem była inicjatywa Stay Free Alberta. Uczestnicy mieli okazję zapoznać się ze szczegółami kampanii na rzecz referendum niepodległościowego, a także złożyć podpis pod petycją domagającą się jego przeprowadzenia.

Wśród osób obecnych na wydarzeniach dominowało przekonanie, iż potrzebna jest zmiana.
– Nie mam poczucia, iż głos Alberty jest słyszany w takim stopniu jak głos wschodnich prowincji. Chcielibyśmy zobaczyć realne zmiany – powiedziała Sara Moberg, która czekała w kolejce do podpisania petycji w Red Deer.

Petycję zainicjował Mitch Sylvestre, dyrektor generalny Alberta Prosperity Project. Sylvestre, który występował przed uczestnikami spotkania w Eckville, uzyskał w grudniu zgodę Elections Alberta na rozpoczęcie oficjalnej zbiórki podpisów.

Kampania Stay Free Alberta ma niespełna cztery miesiące na zgromadzenie około 178 tys. podpisów.
Moberg podkreśliła, iż jej decyzja wynika z troski o przyszłość.
– Chcę zmian dla moich dzieci – zaznaczyła. – Nie chcę, aby w przyszłości musiały spłacać ogromny dług, który narasta przy utrzymaniu obecnego systemu.
– Chcę też, by widziały, iż opowiedziałam się za czymś, w co naprawdę wierzyłam.

Na spotkaniu w Red Deer obecna była także Tracy Worthington. Jak mówiła, liczy na to, iż mieszkańcy Alberty wybiorą „niepodległość oraz możliwość samodzielnego rządzenia, bez nadużyć ze strony władzy federalnej”.

Brandie Bowman wyraziła przekonanie, iż organizatorom uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów.
– Kolejki widać wszędzie, na każdym wydarzeniu. Nieważne, czy to mała miejscowość, średnie miasto czy duży ośrodek – podkreśliła.

Bowman mówiła również o swoich zastrzeżeniach, w tym o zmęczeniu systemem płatności wyrównawczych, oraz o powodach, dla których uważa suwerenność za realną alternatywę.
– Miejsca pracy, mieszkania… możliwość pełnego rozwoju naszych zasobów – wyliczała. – I nie chodzi tylko o ropę i gaz, ale też o rolnictwo, najważniejsze minerały czy leśnictwo. To wszystko blokuje dziś biurokracja.

Sylvestre przyznał, iż frekwencja, jaką obserwuje od początku zbiórki podpisów, przerosła jego oczekiwania.
– Ta sala będzie wypełniona po brzegi – mówił tuż przed wystąpieniem w Eckville. – Ludzie ustawią się w kolejce wokół budynku, by złożyć podpis. Tak to wygląda niemal każdego wieczoru.
Dodał, iż jego kampania zgromadziła już ponad 2 tys. wolontariuszy i stanowi „prawdziwy oddolny ruch społeczny”.

W wydarzeniu w Eckville uczestniczył również Darwin Graff z Sylvan Lake. Jak zaznaczył, jeżeli uda się doprowadzić do referendum, a mieszkańcy Alberty opowiedzą się za odłączeniem od Kanady, prowincja może początkowo zmierzyć się z trudnościami.
– Ale gdy tylko odzyska stabilność, moim zdaniem Alberta zacznie się rozwijać – stwierdził.
– Piaski roponośne są podstawą, ale mamy też wiele innych zasobów, które odegrają istotną rolę.

Kolejne spotkania połączone ze zbieraniem podpisów zaplanowano na piątek w Okotoks, Drayton Valley oraz w rejonie mostu James River Bridge. W nadchodzących tygodniach w całej prowincji ma się odbyć ponad 20 podobnych wydarzeń.

W ubiegłym roku Sylvestre złożył wniosek o przeprowadzenie zbliżonego referendum, proponując pytanie: „Czy zgadzasz się, aby prowincja Alberta stała się suwerennym państwem i przestała być prowincją Kanady?”.

Pytanie to zostało jednak uznane przez sędziego z Alberty za niezgodne z konstytucją. Pod koniec minionego roku rząd prowincji przyjął jednak poprawki do ustawy nr 14, które umożliwiają realizację inicjatyw obywatelskich, choćby jeżeli ich konstytucyjność nie została jeszcze oceniona.

W podobnym czasie petycja „Forever Canadian” została uznana przez Elections Alberta za skuteczną, zdobywając ponad 400 tys. podpisów. Zawarto w niej przeciwne pytanie: „Czy zgadzasz się, iż Alberta powinna pozostać w Kanadzie?”.

Inicjatorem tej petycji jest były wicepremier Thomas Lukaszuk. Może ona doprowadzić do referendum, choć sam Lukaszuk wcześniej podkreślał, iż jego celem jest, aby premier Danielle Smith przedstawiła to pytanie w parlamencie i poddała je pod głosowanie posłów.

Sylvestre poinformował, iż liczba zebranych podpisów nie zostanie ujawniona aż do zakończenia oficjalnego okresu zbiórki.

Idź do oryginalnego materiału