
Telekomunikacja kręgosłupem gospodarki
Instytucje unijne od lat wskazują, iż europejski rynek telekomunikacyjny jest podzielony na rynki krajowe. To ogranicza skalę działalności operatorów oraz tempo inwestycji w nowoczesną infrastrukturę, w tym sieci 5G i rozwiązania gigabitowe.
– Wszyscy zależymy od telekomunikacji i łączności, cokolwiek byśmy robili. Także firmy, które nie są cyfrowe, zależą od tego, żeby móc swoje systemy łączyć. My wszyscy zależymy od naszych telefonów. Krótko mówiąc, to jest absolutny kręgosłup funkcjonowania gospodarki. Dzisiaj europejscy operatorzy telekomunikacyjni narzekają na warunki, w jakich funkcjonują, porównując siebie z operatorami amerykańskimi czy chińskimi – mówi Michał Kobosko, europoseł z Renew Europe, sprawozdawca projektu Digital Networks Act w Parlamencie Europejskim.
Fragmentacja regulacyjna utrudnia działalność transgraniczną i budowę silnych, paneuropejskich podmiotów. W raportach Enrica Letty i Maria Draghiego wskazano, iż rozbieżności w przepisach krajowych oraz ograniczona skala działania firm przekładają się na mniejszy potencjał inwestycyjny. Europejskie firmy konkurują z podmiotami funkcjonującymi na znacznie większych i bardziej jednolitych rynkach. To przekłada się na dysproporcje w skali działalności czy potencjale inwestycyjnym.
Autorzy tych analiz podkreślają, iż integracja rynku oraz większa spójność regulacyjna są warunkiem zwiększenia konkurencyjności unijnego sektora telekomunikacyjnego. Co więcej, to ma znaczenie także z perspektywy gotowości cywilnej i wojskowej. Raport Sauliego Niinistö wskazuje, iż rośnie potrzeba odporności sieci cyfrowych i ograniczania zależności technologicznych, także w obszarze łączności satelitarnej. Państwa powinny zapewnić ciągłość działania najważniejszych usług cyfrowych.
Prawo nie nadąża za technologią
Zdaniem części europosłów obecne regulacje nie odzwierciedlają już realiów cyfrowej gospodarki.
– Prawo telekomunikacyjne w Europie już się w jakimś stopniu zestarzało. Europejski kodeks komunikacji elektronicznej nie oddaje obecnych realiów: rozwoju sztucznej inteligencji, internetu i mediów społecznościowych. Trzeba to wszystko unowocześnić i pokazać nowe aspekty funkcjonowania telekomunikacji, która w coraz większym stopniu wiąże się z połączeniami satelitarnymi – tłumaczy Michał Kobosko.
– Trzeba też zdecydować, co robić z aukcjami częstotliwości telekomunikacyjnych w Europie. Dzisiaj każdy kraj robi to po swojemu. To są ogromne pieniądze, które płacą operatorzy, to druga inwestycja po kosztach infrastruktury telekomunikacyjnej. Jednym słowem, mnóstwo rzeczy jest do zrobienia i stąd właśnie propozycja Komisji Europejskiej pod tytułem DNA, nad którą zaczynamy pracę w Parlamencie Europejskim – dodaje.
DNA ma skonsolidować dotychczasowe regulacje w jednym akcie prawnym. Chodzi m.in. o Europejski kodeks łączności elektronicznej, przepisy dotyczące BEREC (Organu Europejskich Regulatorów Łączności Elektronicznej), zasady polityki widma radiowego, wybrane regulacje o otwartym internecie oraz dyrektywę o prywatności i łączności.
Jednolity paszport i koniec rozproszenia?
Nowe rozporządzenie ma stworzyć warunki do kolejnego etapu rozwoju rynku. Wśród założeń DNA znajduje się tzw. jednolity paszport, który ma ułatwić firmom świadczenie usług w wielu państwach członkowskich. Projekt przewiduje również bardziej spójne zasady zarządzania częstotliwościami radiowymi oraz stopniowe odchodzenie od sieci miedzianych na rzecz nowoczesnych sieci światłowodowych.
Celem jest zwiększenie inwestycji w infrastrukturę oraz przyspieszenie wdrażania technologii 5G i rozwiązań gigabitowych.
– Generalnie mamy ten rynek nieźle rozwinięty, ale jest potrzeba kolejnego kroku, dużej zmiany. Stąd ta nowa regulacja i propozycja, która liczy 350 stron, a może się choćby rozrosnąć, bo jest tyle różnych aspektów funkcjonowania rynku telekomunikacyjnego, a choćby całego ekosystemu cyfrowego Europy – mówi europoseł Renew Europe.
Co z cenami dla użytkowników?
Komisja Europejska przekonuje, iż zmiany nie mają służyć wyłącznie operatorom. Rozwój nowoczesnych sieci i większa spójność rynku mają przełożyć się na jakość usług, dostępność nowych technologii oraz warunki konkurencji. To z kolei jest zaletą dla użytkowników.
– Przede wszystkim nowa regulacja nie powinna doprowadzić do podniesienia cen usług telekomunikacyjnych. Operatorzy europejscy wskazują, iż oni dużo mniej zarabiają niż firmy amerykańskie czy azjatyckie. Ale my jesteśmy dumni z rozwoju rynku telekomunikacyjnego w Europie i z tego, iż usługi telekomunikacyjne w niej z reguły działają, a roaming został w dużym stopniu zniesiony, bo przecież kilka lat temu płaciliśmy krocie za rachunki telefoniczne, przekraczając granicę – przypomina Michał Kobosko.
Zniesienie opłat roamingowych jest jednym z przykładów integracji rynku, która przyniosła bezpośrednie korzyści konsumentom. Zwolennicy DNA liczą, iż kolejne zmiany regulacyjne mogą mieć podobny efekt – choć tym razem dotyczą znacznie bardziej złożonego i kapitałochłonnego obszaru, jakim jest infrastruktura cyfrowa.
Przed Parlamentem Europejskim kilka miesięcy intensywnych prac. Stawką jest nie tylko kształt rynku telekomunikacyjnego, ale także tempo cyfrowej transformacji całej unijnej gospodarki.
- Luty przyniósł ożywienie na rynku wtórnym samochodów
- Cyfryzacja w przemyśle przyspiesza, ale wycena części wciąż bywa wąskim gardłem
- Od „gwarantowanego zysku” do realnego ryzyka. Co dalej z rynkiem w Dubaju?

1 godzina temu












