Takie wnioski – po analizie danych, które ukazują, jak duża jest depopulacja opolskich gmin – płyną z raportu czasopisma samorządowego „Wspólnota”. Jego autorzy przeanalizowali zmiany liczby mieszkańców miast, miasteczek i wsi w latach 2009–2024. Już na wstępie porównują wyniki z poprzednim badaniem obejmującym lata 2004–2020. Zauważają, iż o ile wcześniej spadek liczby ludności miał „charakter punktowy i był silnie zróżnicowany terytorialnie”, o tyle nowe dane wskazują na „tendencję spadkową w skali całego kraju”.
„Wzrost liczby ludności stał się zjawiskiem wyjątkowym, ograniczonym do relatywnie niewielkiej grupy gmin. Potwierdzają to dane: podczas gdy w latach 2004–2020 spadek populacji wystąpił w 58 proc. gmin, to w latach 2009–2024 dotyczył już 72 proc. jednostek” – czytamy w opracowaniu.
Depopulacja opolskich gmin. Ubył co piąty mieszkaniec
Na Opolszczyźnie największy spadek liczby mieszkańców zanotowała gmina Cisek w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim – o ponad 19,6 proc. Oznacza to, iż zniknęła tam co piąta osoba. Dało jej to 36. miejsce wśród wszystkich gmin wiejskich w Polsce.
– Przed laty spadek liczby mieszkańców wiązał się z wyjazdami do Niemiec – mówi Rajmund Frischko, wójt Ciska. – choćby jeżeli ci ludzie później wracali, to ich dzieci zostawały już za granicą. Brakuje nam jednego pokolenia.
– Teraz to przede wszystkim kwestia malejącej liczby urodzeń oraz tego, iż młodzi, wyjeżdżając na studia, zwykle nie wracają – dodaje. – jeżeli wybiorą Opole, pozostało szansa, iż wrócą. Ale gdy jadą do Wrocławia, Katowic czy Krakowa i znajdują pracę już podczas studiów, to tam zapuszczają korzenie.
Depopulacja opolskich gmin – tabela.Spadek liczby mieszkańców niesie ze sobą szereg konsekwencji, co szczególnie widać w oświacie. Wójt przypomina, iż w gminie działają dwa przedszkola i cztery szkoły podstawowe.
– Dzieci z przedszkola w Łanach trafiają później do tamtejszej szkoły – wyjaśnia. – Z kolei dzieci z przedszkola w Cisku rozchodzą się do trzech szkół: w Cisku, Roszowickim Lesie i Landzmierzu. W 2024 roku w gminie urodziło się 33 dzieci. Rok wcześniej nieco więcej, bo 36. jeżeli uśrednimy, iż połowa z nich trafi do przedszkola w Łanach, a połowa do Ciska, to po wejściu tych dzieci do szkół w Łanach będziemy mieli niepełny, 18-osobowy oddział, a w placówkach w Cisku, Roszowickim Lesie czy Landzmierzu w klasach będzie po sześcioro dzieci. Nie ma w tym społecznego rozsądku.
Depopulacja opolskich gmin. „Nie ma obsady na jasełka”
Dlatego wójt Ciska zaproponował reorganizację sieci szkół. Placówki w Roszowickim Lesie i Landzmierzu miałyby stać się filiami szkoły w Cisku. Dzieci uczęszczałyby tam do klas I–III, a od klasy IV kontynuowały naukę w szkole głównej.
– Ta propozycja spotyka się z oporem społecznym – przyznaje Rajmund Frischko. – Krytycy twierdzą, iż chodzi o oszczędzanie na edukacji dzieci, tymczasem mówimy o racjonalnym wydatkowaniu pieniędzy. Reorganizacja przyniosłaby kilka milionów złotych oszczędności, które moglibyśmy przeznaczyć choćby na budowę nowej sali gimnastycznej. Zdarzało się, iż w jednym roczniku były trzy osoby. W takim składzie choćby jasełek nie da się zorganizować, obsady wystarczy tylko na trzech króli. Nie wszyscy jednak potrafią to zrozumieć. I chcą za to odwołać mnie oraz radę gminy, w której zasiadają naprawdę doświadczeni ludzie.
Wójt Ciska z zazdrością spogląda na sąsiednią gminę Polska Cerekiew.
– Tam czerpią zyski z linii energetycznej – mówi. – Jest też cukrownia. U nas inicjatywy, które mogłyby przynieść wpływy do budżetu, jak linia energetyczna czy farmy wiatrowe, spotykają się z silnym oporem. A wydatki przecież nie maleją…
Kędzierzyn-Koźle na dużym minusie
Z podobnymi problemami, co Cisek, boryka się wiele samorządów. Analiza danych z powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego pokazuje, iż również gmina Polska Cerekiew odnotowuje bardzo wysoki ujemny bilans ludności, aż 17,3 proc., co jest jednym z najwyższych wyników w regionie. Jeszcze większe wrażenie robi jednak skala spadku liczby mieszkańców drugiego co do wielkości miasta województwa opolskiego – Kędzierzyna-Koźla. W latach 2009–2024 ubyło tam 16,6 proc. mieszkańców.
Wśród miast powiatowych Kędzierzyn-Koźle zanotował trzeci najwyższy spadek liczby ludności. Gorsze wyniki miały jedynie Koło w województwie wielkopolskim (blisko 17 proc.) oraz Kamienna Góra w województwie dolnośląskim (prawie 18,5 proc.).
Depopulacja opolskich gmin – mapa.W rozmowie ze „Wspólnotą” prezydent Sabina Nowosielska podkreśla, iż depopulacja na razie nie odbija się negatywnie na lokalnej gospodarce. Zwraca uwagę, iż samorząd skutecznie pozyskuje środki zewnętrzne – m.in. z Funduszy Norweskich i Szwajcarskich – które umożliwiają rozwój miasta. Wskazuje również na wysoki poziom opieki senioralnej.
– Jednocześnie trzeba jasno powiedzieć, iż jednym z realnych skutków depopulacji i starzenia się społeczeństwa będzie konieczność dalszego rozwoju tej opieki, co wiąże się z dodatkowymi kosztami – zaznacza Sabina Nowosielska. – To wyzwanie, na które musimy przygotować się odpowiedzialnie i z wyprzedzeniem.
Podobne obserwacje ma wójt gminy Cisek.
– Kiedyś rodziny były wielopokoleniowe, a seniorzy nie pracowali tak długo jak dziś – mówi Rajmund Frischko. – Mieli czas zajmować się dziećmi, a później mogli liczyć na wsparcie bliskich. Teraz jest to znacznie trudniejsze. W tej sytuacji dużą rolę odgrywają domy opieki. W naszej gminie działają dwie takie prywatne placówki.
„O Opole możemy się martwić mniej”
Z raportu „Wspólnoty” wynika, iż w latach 2009–2024 populacja Opola zmniejszyła się o 7,21 proc. W tym czasie – na początku 2017 roku – doszło do zmiany granic miasta. Prezydent Arkadiusz Wiśniewski zwraca uwagę, iż wyliczony spadek potraktowano tak, jakby poszerzenia granic w ogóle nie było.
– Według danych demograficznych liczba mieszkańców Opola pod koniec 2009 roku wynosiła 125 792 osoby, a na koniec 2025 roku było ich 125 492 – mówi prezydent. – Gdyby nie poszerzenie granic, spadek wyniósłby wspomniane 7,21 proc. Tymczasem liczba mieszkańców praktycznie się nie zmieniła.
Prezydent zauważa, iż przed laty depopulację w województwie opolskim napędzała migracja, natomiast dziś główną przyczyną jest spadek liczby urodzeń.
– W Opolu nie obserwujemy dużej migracji – zauważa Arkadiusz Wiśniewski. – Co więcej, dzięki uczelniom i bogatemu rynkowi pracy miasto przyciąga młodych. Podobnie jest w powiecie opolskim, do którego przeprowadza się część mieszkańców Opola. Na saldo ludności negatywnie wpływa jednak spadek liczby urodzeń, zjawisko ogólnopolskie.
Prezydent zaznacza, iż miasto od dawna przygotowuje się na przyszłe wyzwania.
– Stawiamy na edukację i jakość życia – wyjaśnia. – Tym chcemy przyciągnąć Opolan. Stąd prace nad strategią dla młodych i kooperacja ze środowiskiem akademickim zmierzającą do kolejnych inicjatyw, obok już istniejących stypendiów prezydenta. To także kolejne mieszkania TBS adresowane głównie do młodych oraz tworzenie nowych, atrakcyjnych miejsc pracy. Przykładem warte łącznie 9 miliardów złotych inwestycje firm we Wrzoskach.
Opole od kilku lat może pochwalić się certyfikatem miasta przyjaznego seniorom i prowadzi Centrum Seniora. Jednak – jak podkreśla prezydent – najważniejsze jest przyciąganie młodych mieszkańców regionu. Przywołuje wyniki badań prof. Piotra Szukalskiego z Uniwersytetu Łódzkiego.
– Profesor zbadał, gdzie w Polsce osiedlają się osoby urodzone po 1990 roku – mówi. – Porównał migrację młodych między rokiem 2004 a 2024. W Opolu liczba młodych mieszkańców wzrosła w tym czasie aż o 36 proc. O Opole możemy się martwić mniej. O województwo opolskie powinniśmy martwić się bardzo – podsumowuje Arkadiusz Wiśniewski.
Depopulacja opolskich gmin. Nieliczni na plusie
Dane to potwierdzają: depopulacja opolskich gmin największa jest zarówno na północy, jak i na południu województwa. Po kilkanaście procent ludności straciły zarówno małe samorządy, takie jak:
- Świerczów,
- Kamiennik,
- Branice,
- Kietrz.
Ale też gminy miejskie:
- Zdzieszowice,
- Zawadzkie,
- Paczków,
- Prudnik,
- Wołczyn.
Na tym tle wyróżniają się nieliczne „zielone wyspy”, czyli samorządy notujące dodatni bilans mieszkańców. W województwie opolskim jest ich osiem na 72. W części z nich – Namysłowie, Lubszy czy Komprachcicach – wzrost jest niewielki, ale jednak zauważalny.
Najwyższy przyrost zanotowała gmina Skarbimierz – ponad 18 proc. To efekt m.in. obecności licznych zakładów pracy w strefie przemysłowej. Podobne, choć mniejsze, bo sięgające blisko 2,5 proc., dodatnie saldo ma gmina Ujazd.
Spośród ośmiu samorządów ze wzrostem liczby mieszkańców aż cztery sąsiadują z Opolem. Oprócz Komprachcic są to Turawa (ponad 4,5 proc.), Chrząstowice (ponad 7 proc.) oraz Łubniany (ponad 8,5 proc.).
– Nie mam wątpliwości, iż to efekt sąsiedztwa Opola – przyznaje wójt Paweł Wąsiak. – Nasze położenie jest atrakcyjne. Wjazd do miasta od naszej strony nie jest tak zakorkowany jak z innych kierunków. Mamy dobrze zorganizowaną komunikację gminną, prężnie działające życie kulturalne oraz dużo zieleni. To wszystko sprawia, iż na terenie naszej gminy wydaje się prawdopodobnie najwięcej pozwoleń budowlanych w powiecie opolskim.
Jednocześnie wójt Łubnian podkreśla, iż przed gminą stoją poważne wyzwania.
– W raporcie „Wspólnoty” jesteśmy na plusie, ale demografia nie pozostawia złudzeń – stwierdza. – W minionym roku mieliśmy 111 zgonów i 66 urodzeń. Utrzymanie oświaty to również coraz większy problem. Politycy często mówią o atutach wiejskich szkół, ich kameralności i roli w lokalnej społeczności. Szkoda tylko, iż samorządy nie odczuwają tego wsparcia finansowo.
Biznes się dostosowuje
Malejąca liczba mieszkańców to poważne wyzwanie dla budżetów gmin. Mniej osób w wieku produkcyjnym oznacza mniejsze wpływy podatkowe. Co więcej, demografia jest jednym z kluczowych czynników branych pod uwagę przez inwestorów.
– Firmy zainteresowane ulokowaniem zakładów w naszym regionie zawsze sprawdzają potencjał kadrowy – mówi Michał Wojczyszyn, dyrektor Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. – Skoro liczebność nie jest naszą przewagą, musimy postawić na większą elastyczność. Wiele wskazuje na to, iż minęły czasy, gdy inwestor zatrudniał 500, 600 czy 700 osób do nowego zakładu. Nie oznacza to jednak, iż mamy mniej zapytań o tereny inwestycyjne. Po prostu deklarowane są mniejsze wolumeny zatrudnienia. Dobrym przykładem jest potężna inwestycja Ascend Elements w Opolu. We Wrzoskach powstać ma zakład za 7 miliardów złotych, a zatrudnienie znajdzie tam około 200 osób.
– To pokazuje, jak biznes dostosowuje się do procesów depopulacyjnych, które dotyczą nie tylko naszego regionu, ale większości kraju – dodaje. – Postępuje automatyzacja i robotyzacja, a w cenie są nowe kompetencje: obsługa maszyn, analiza danych, które generują i przekazują. To dziś kluczowe na rynku pracy.
Depopulacja opolskich gmin. Potrzeba zmian i rozwiązań centralnych
Województwo opolskie bywa przedstawiane jako obszar „katastrofy demograficznej”. Z raportu „Wspólnoty” wynika jednak, iż jeszcze trudniejsza sytuacja panuje we wschodnich regionach Polski. M.in. na Podlasiu czy Lubelszczyźnie, gdzie nie brakuje samorządów, które w ciągu 15 lat straciły ponad jedną czwartą mieszkańców.
Z drugiej strony mamy „wielką piątkę”:
- Warszawę,
- Wrocław,
- Kraków,
- Poznań,
- Trójmiasto.
To obszary, które przyciągają młodych ludzi z peryferyjnych części kraju i notują wzrosty liczby mieszkańców.
– Polska „powiatowa” musi stać się jednym z fundamentów rozwoju kraju, bo nie da się budować przyszłości wyłącznie w oparciu o kilka największych metropolii – komentuje Sabina Nowosielska. – Równie istotne są zmiany w polityce rodzinnej i na rynku pracy, tak, aby młodzi ludzie mogli godzić życie zawodowe z rodzinnym i decydować się na zakładanie rodzin także poza największymi miastami. Bez długofalowego, spójnego podejścia na poziomie centralnym wysiłki samorządów nie odwrócą negatywnych trendów demograficznych.
Janusz Szewczuk, doradca strategiczny Związku Miast Polskich, w rozmowie z agencją Newseria zauważa, iż niedługo konieczne będzie stworzenie nowego systemu finansowania samorządów.
– Zmiany demograficzne przekładają się na zmiany gospodarcze i dochody mieszkańców, a te z kolei na wpływy podatkowe – tłumaczy. – Spadek liczby dzieci wpływa na jeden z kluczowych czynników kształtujących transfery finansowe, czyli zapotrzebowanie na usługi. Obecny system nie wytrzyma konfrontacji ze zmieniającą się sytuacją demograficzną i społeczno-ekonomiczną.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 dni temu













