Czy w Polsce potrzebujecie koni? (Metropolis cz.3)

maciejsynak.blogspot.com 4 godzin temu

Z cyklu: Metropolis


cz.1 - Fala
cz.2 - Wykluczenie kolejowe



21 kwietnia 2026
4 maja 2026


Podobno przed wojną po Warszawie chodziło takie powiedzenie: "Wasze ulice, nasze kamienice".





Notatka z Dziennika Bydgoskiego z lipca 1938 roku:

"— Mądra ustawa. Feldmarszałek Goering wydał w porozumieniu z ministrem finansów ustawę, mającą na celu zahamowanie odpływu ludności wiejskiej do miast. W myśl tej ustawy małżeństwa, które otrzymały przed ślubem pożyczkę na urządzenie gospodarstwa, mogą być zwolnione od jej spłacania, o ile jeden z małżonków będzie pracował bez przerwy 10 lat w rolnictwie lub leśnictwie. Rolnicy, którzy przed zawarciem ślubu przez 5 lat pracowali w rolnictwie, mogą poza zwykłą pożyczką otrzymać pożyczkę dodatkową w wysokości od 400 do 800 marek."


Dziennik Bydgoski nr. 157 z 13 lipca 1938 roku, strona czwarta

Krzyżacy, Niemcy dążyli do skolonizowania Polski przez stulecia, osadzali kolonizatorów "na siłę" na słabych ziemiach Pomorza, podczas gdy ludność wolała centralny reich. Także w XIX wieku Niemcy uciekali z Pomorza i szukali pracy w zagłębiu Ruhry i w Ameryce...

Niemcy dokładnie wiedzą, jakie działania przynoszą w rezultacie depopulację.

Dlatego stanu polskiej demografii nie można uznać za kolej losu, za przypadek, ale za skutek działań.



Działań różnych:

- zerwanie ciągłości z poprzednimi pokoleniami przez "brak rodziców w domu" w latach 90tych, kiedy ludzie jeździli za pracą za granicę i do innych miast,
- duże znaczenie od lat ~ 2000 miała antyrodzinna propaganda mediów, szczególnie osób tefałenowych,
- propaganda lgtb i pseudofeministyczna
- kłamstwa i pseudoporady "ekspertek" z tytułami z filmików na fb
- popularyzowanie hedonistycznego stylu życia i "róbta co chceta"
- seriale zachodnie i zachodnia popkultura
- "matka Madzi"
- likwidacja kolei - celowe zniszczenie połączeń kolejowych do małych ośrodków - które od jakiegoś czasu są odtwarzane, a więc jednak potrzebne..
- reforma samorządowa powodująca odpływ młodych ludzi do dużych miast, szczególnie - tych pięciu największych, co powodowało:
- zerwanie ciągłości społecznej,
- izolację młodych ludzi w nowym środowisku, późne zakładanie rodziny - lub wcale
- samotność kobiet i mężczyzn
- odpływ ludzi z mniejszych ośrodków odebrał atrakcyjność tym terenom
- wykluczenie transportowe "wspomagało" ten odpływ

Generalnie - reforma administracyjna z lat 90tych zniszczyła populacje ludzi w mniejszych miejscowościach i spowodowała ich pustynnienie.


za fb: Remigiusz Okraska
26 kwietnia 2026

Karol Trammer, jeden z najlepszych w Polsce znawców tematyki kolejowej, pisze w tekście „Efekt Włoszczowy. Jak jedna stacja kolejowa zmieniła polską politykę”: Zadowolenie mieszkańców Włoszczowy i okolic z powodu powstania nowej stacji kolejowej zderzyło się jednak ze zmasowaną krytyką nie tylko polityków Platformy Obywatelskiej, ale też sympatyzujących z tym ugrupowaniem dziennikarzy czy ekspertów. […] Choć dziś już mało kto o tym pamięta, po wprowadzeniu postojów pociągów ekspresowych we Włoszczowie medialne autorytety musiały oznajmić, co o tym sądzą. Miesiącami i latami wprowadzenie stacji pośredniej dla miasta powiatowego leżącego po drodze między największymi metropoliami nie dawało im spokoju.
„Pociąg nagle się zatrzymał. To nie była awaria lub remont szyn. To Włoszczowa. Wszyscy rzucili się do okien. Reakcja była natychmiastowa i tak jednoczesna, iż między anonimowymi pasażerami pojawiło się rozbawienie” – pisała na łamach „Gazety Wyborczej” prof. Magdalena Środa, filozofka, etyczka i feministka z Uniwersytetu Warszawskiego.
– „Pani z końca wagonu zaczęła narzekać na arogancję władzy i żalić się, iż zaczynamy przypominać republikę bananową. Większość się z nią zgodziła”.
We wrześniu 2007 r., gdy zbliżała się pierwsza rocznica otwarcia stacji Włoszczowa Północ, reporter „Gazety Wyborczej” Paweł Smoleński pisał tak:
„Jeśli ktoś jechał przez Włoszczowę, to głównie po to, żeby zobaczyć coś równie zgodnego z rozsądkiem jak dwugłowa żyrafa
Leszek Balcerowicz w 2010 r. podczas wykładu gościnnego na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu stwierdził: „Własność państwowa równa się Włoszczowa. Gdyby PKP nie było państwowe, to by nie budowało przystanku dla ekspresów w małej miejscowości”.
Ze stacji Włoszczowa Północ korzystają setki pasażerów dziennie. Co więcej, ich liczba wciąż rośnie. Jak wskazują statystyki Urzędu Transportu Kolejowego, ze stacji dobowo korzystało w 2017 roku 200–399 pasażerów, a w 2024 r. już 700–999 pasażerów. […] Nie po raz pierwszy ujawnił się problem, iż dziennikarze, środowiska naukowe czy eksperci z firm konsultingowych nie prostują wypowiedzi polityków, z którymi sympatyzują.
Rezygnując z wpływania na opinię publiczną i ukazywania jej faktycznego stanu wiedzy, liczą, iż dzięki temu nie stracą publicznych zamówień na ekspertyzy czy okazji do występowania w mediach. Przyłączają się do politycznego-medialnego chóru, kierując się swoimi sympatiami i antypatiami, a nie chęcią wyjaśnienia opinii publicznej poruszanych problemów. Eksperci nie gryźli się w język choćby wtedy, gdy ton polityczno-medialnej „debaty” na temat stacji Włoszczowa Północ zaczął ocierać się o pogardę wobec mieszkańców mniejszych miast.

Z jakiego powodu "psycholożki" zajmują się generowaniem pogardy dla małych miast? Dlaczego redaktorzy tak masowo i bezinteresownie wyszydzają budowę stacji kolejowej we Włoszczowej? Gdyby mieli po 15 lat, to bym się nie dziwił, bo młodzież ma takie pomysły - śmiać się ze wszystkiego, ale D-O-R-O-Ś-L-I ludzie??
za fb:
Referat Analiz i Informacji
1 maja 2026
Kevin MacDonald w uzupełnieniu w kolejnym wydaniu swojej książki — „Kultura krytyki. Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne”
trzy najważniejsze obszary władzy:
- akademickie ośrodki wytwarzania wiedzy w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych,
- sfery polityczne, w których zapadają decyzje co do polityki państwa w sprawie imigracji i innych zagadnień etnicznych
- mass media, które podsuwają odbiorcom „sposoby patrzenia na świat”
"Na kominku w moim domu stoją fotografie jego poprzednich, niemieckich właścicieli, którzy żyli w nim i z wielkim wysiłkiem, starannie remontowali go po jeszcze wcześniejszych mieszkańcach. Tych, którzy pierwsze fundamenty położyli kilkaset lat temu, w czasach wojny trzydziestoletniej. Są oni moją rodziną"
Olga Tokarczuk
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/01/faszywe-karty.html






"Jak wskazują statystyki Urzędu Transportu Kolejowego, ze stacji dobowo korzystało w 2017 roku 200–399 pasażerów, a w 2024 r. już 700–999 pasażerów"
To pokazuje, iż zapotrzebowanie na kolej jest i będzie - i na pewno jest tak w wielu polskich miasteczkach i wsiach. Włoszczowianom się udało!



Sieci kolejowe - źródło grafiki: internet


źródło: trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28961711,zaorali-nam-kolej.html




za fb:
Leszek Ślazyk
3 maja 2026

Czego można nauczyć się od Chin, od Chińczyków?
Na przykład tego, iż koleje, czy ogólnie infrastruktura transportowa, to nie jest inwestycja, która ma się zwrócić w określonym czasie z opłat o określonej wysokości.
Infrastruktura to krwiobieg państwa, jego system nerwowy. Ma funkcję zgoła inną, niż zarabianie pieniędzy w modelu prostym niczym rady pana Mentzena.
Ruszyłem wczoraj z Pekinu sypialnym, który w ciągu nieco ponad 11 godzin dowiózł mnie do Shenzhen. Miałem przestrzeń i czas, by popracować nad nowymi tekstami, przespałem się solidnie ponad 7 godzin w komforcie, którego niektóre sieci hotelowe nigdy nie osiągną, wysiadłem rano na drugim krańcu Państwa Środka i ruszyłem do zajęć.
Zapłaciłem około 450 złotych

Przypomnij sobie (link na końcu posta): Jak wygaszono popyt na linii kolejowej Bielsko-Biała – Cieszyn?
Pociągi w środku nocy i pociągi w stadach.
W rozkładzie jazdy pojawiły się pociągu w środku nocy. I tak o godzinie 00:01 z Bielska-Białej odjeżdżał pociąg do Wisły, który w Skoczowie był skomunikowany ze składem do Cieszyna (odjazd 00:51). Jednak ciekawsze było to, iż pociągi w przedpołudniowym szczycie z Cieszyna do Bielska-Białej jechały w stadzie o godzinie 9:52, 10:38, 11:30, 12:12, a po południu następowała przerwa od 16:41 do godziny 19:08
Kropkę nad i pogarszających się parametrów linii była dziura w rozkładzie jazdy z Bielska-Białej do Cieszyna od godziny szóstej do dziesiątej, która z roku na rok będzie coraz większa.
Gdyby zaproponowali konne tramwaje, sprawa na pewno by szybciej podpadła...
Do tego trzeba doliczyć sytuację ogólno polityczną w kraju:

- fakt, iż Cesarstwo Niemieckie istnieje i nie chce podpisać z nami Traktatu Pokojowego kończącego II Wojnę Światową
- roszczenia terytorialne Niemiec i niemców z Ukrainy
- "opanowane przez Niemców magistraty"
- najróżniejsze instytucje propagujące "nowy podział administracyjny"
- celowe zmiany w retoryce dziennikarskiej i zmiany w języku, ortografii wspomagające systemowe niszczenie wspólnoty
- propagowanie "małych ojczyzn"
- "przykręcanie śruby" obywatelom - mandaty, opresyjność policji i państwa
- przymus odblasków zamiast rozsądnego: "zejdź z drogi"
- niemieckie resentymenty szerzone przez polskojęzyczne osoby na forach i nie tylko
- odtwarzanie starych słupków granicznych, pomników poniemieckich, stawianie Niemcom nowych pomników, odtwarzanie niemieckich nazw, cmentarzy - choćby rękoma władz samorządowych
- propaganda zmian granic: pamiętamy, jak ESKA maglowała "województwa znikną z mapy" ?

"powtórzono jakieś 8 razy - lub więcej - w ciągu 3 miesięcy, wynika mi to z powiadomień, jakie otrzymałem na telefon, więc mówienie, iż informacja była udzielana na różne lokalne oddziały radia jakby nie ma znaczenia, liczy się powtarzalność i ilość wyświetleń w wiadomościach na telefonie.. To co na Portalu Samorządowym podawano jako "propozycję" tu traktuje się jako coś istniejącego.

Czy to pranie mózgu??"


Wszystkie te tematy poruszane były i są przez cały czas na blogu - zestaw linków na końcu posta.


Jak to możliwe, iż niewydolny system socjalistyczny funkcjonował w Polsce 45 lat, a my 37 lat po "obaleniu komuny" zwijamy się?
Jak to się stało? Czy był jakiś kataklizm, jakaś wojenna hekatomba? Co się wydarzyło, iż życie zamiera, zamiast się rozwijać?

W sumie, wiedzieliśmy, iż kraj został rozgrabiony, wiedzieliśmy, iż niszczą wszystko, min. kolej, by sprzedać za grosze niemcom, ale najwyraźniej nikt nie przypuszczał, iż celem jest też demografia Polaków.



Ilość czynników, ich korelacja oraz masowość wspierającej propagandy sugerują celowe - PLANOWE działanie.
za fb: Portal Warszawski
26 kwietnia 2026
[...]

Do Warszawiaków zaczyna docierać, iż dzieje się to o czym od lat piszemy - rozumieją, iż degradacja przejścia pod Targową do momentu wyłączenia go z obiegu, to świadome niszczenie naszej warszawskiej infrastruktury, a cały proces, powolny i konsekwentny - jest celowy. To wszystko można przeczytać na różnych praskich forach, jak i na profilu ZDM. Najpierw brak konserwacji, potem narastający brud, patologie społeczne i poczucie zagrożenia, a na końcu decyzja o likwidacji.
To schemat, który mieszkańcy zaczynają dostrzegać nie tylko na Pradze, ale też w innych częściach Warszawy. Z jednej strony pojawiają się głosy, które trudno zignorować, o realnym strachu, jaki to miejsce budziło już od lat, bo mieszkańców przejście podziemne było przestrzenią niebezpieczną, unikanym skrótem, który zamiast służyć mieszkańcom, odstraszał ich swoją atmosferą.
To istotny sygnał, bo pokazuje, iż problem nie narodził się wczoraj, a narodził się w momencie gdy aktywiści postanowili degradować rolę przejścia i wybudowali ścieżki dla rowerów na tym skrzyżowaniu, twierdząc, iż ludzie nie powinni schodzić pod ziemię (taka była narracja). Idąc tym tokiem myślenia, czas na likwidację metra, ale wracając do sedna, przejście to było dzierżawione a dzierżawcy żyli z handlu i płacili miastu za tą dzierżawę, gdy wybudowano przejścia handel się skończył, a przejście zaczęło umierać.
To ten sam brak dbałości doprowadził do zamknięcia przejść przy placu na Rozdrożu, czy przejścia na Woli. To jest ten sam schemat przećwiczony przez Łukasza „Niech Płacą” Puchalskiego i dokładnie to samo przecież dzieje się z kładkami dla pieszych....kiedy mieszkańcy zaczynają stać w coraz większych korkach!
Z drugiej strony, jeszcze silniej wybrzmiewa zarzut, iż miasto nie zrobiło nic, by ten stan odwrócić. Zamiast tego, jak twierdzą komentujący, pozwolono miejscu upaść, by dziś móc uzasadnić jego likwidację [...]
Mieszkańcy mają wrażenie, iż tracą wpływ na przestrzeń, w której żyją, a decyzje zapadają ponad ich głowami. Najciekawsze w tej dyskusji jest jednak coś innego, niemal całkowity brak wiary w intencje władz. choćby jeżeli ktoś przyznaje, iż przejście było zaniedbane i niebezpieczne, to jednocześnie nie wierzy, iż jego likwidacja jest rozwiązaniem problemu. Wręcz przeciwnie, traktuje ją jako dowód systemowej niekompetencji lub wygodnego uniku.

W Warszawie taki system, a w Trójmieście inny...




Kartogram "Zmiana liczby ludności"opracowany na danych GUS z lat 2014-2024:
źródło fb:
Monika Stanny
z opisu: Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk - IRWiR PAN, Dyrektor

dr hab.
Monika Stanny Zakład Ekonomii Wsi;
p.o. Dyrektor, Profesor Instytutu
irwirpan.waw.pl/47/zespol/dyrekcja/1/wpis/8

facebook.com/monika.stanny/posts/pfbid02MnmwBHTgtrnVk96wWVm6TshEcprD1RnSJ9jAxio5jVALfcr6aeMveL94epX6kL4Yl




Kartogram "Zmiana liczby ludności" 2014 - 2024

"odwrotny" dobór kolorów (niż zwykle się stosuje) - tak jak ktoś napisał w komentarzu pod postem pani Stanny, ma się wrażenie pustki (granatowy kolor) tam, gdzie duże miasta - które zasysają ludność. Powinno być na odwrót - koncentracja ludności powinna być na czerwono, a wyludniające się tereny oznaczone chłodnymi kolorami.

Dlaczego jest na odwrót?

Obserwujemy coś, co było zaplanowane w latach 90tych. Ktoś wiedział, iż to tak się skończy. A politycy, którzy wchodzili wtedy do polityki, prawdopodobnie nie wiedzieli tego. Takie były - i są ? - realia. Ludzie nie byli przygotowani do rządzenia państwem po okresie PRL, nie mieli orientacji jaki skutek w społeczeństwie przyniesie konkretna ingerencja, konkretna decyzja. Tajemne służby trzymają kontrolę.

To dlaczego kolorystyka jest na odwrót?

O kolorach już pisałem tutaj: Jeszcze uwagi do niemieckich map - skrótem:
"Kolory odgrywają znaczącą rolę w naszym życiu, wpływając na nasze emocje, percepcję i sposób, w jaki postrzegamy otaczający nas świat.

Zastosowanie ciepłych kolorów
Ciepłe kolory mają tendencję do pobudzania i wywoływania silnych emocji. W sztuce ciepłe kolory są często używane, aby przyciągnąć uwagę i nadać dziełom energii oraz ekspresji. W designie wnętrz ciepłe kolory mogą sprawić, iż pomieszczenia wydają się bardziej przyjazne i zapraszające. W modzie ciepłe kolory mogą wywoływać silne wrażenie i przyciągać uwagę.

Zastosowanie zimnych kolorów
Zimne kolory mają tendencję do uspokajania i wywoływania poczucia relaksu. Mogą sprawiać, iż przestrzenie wydają się większe i bardziej otwarte. Z tego powodu często są używane w miejscach, gdzie pożądane jest wyciszenie i koncentracja, takich jak sypialnie, łazienki czy biura.

W sztuce zimne kolory mogą nadawać dziełom spokoju i harmonii.
W designie wnętrz zimne kolory mogą stworzyć uczucie przestronności i czystości.
W modzie zimne kolory mogą nadawać elegancji i subtelności.

Kontrast i harmonia
Kontrast między ciepłymi i zimnymi kolorami [...] ciepłe kolory pierwszego planu kontrastują z chłodniejszym tłem, co przyciąga uwagę widza.

"kolory wpływają na nasze emocje, percepcję i sposób, w jaki postrzegamy otaczający nas świat"
Czyli autorzy mapy stosując ciepłe kolory do "ogryzka" skupili na nim naszą uwagę.
A w przypadku niebieskich Ziem Odzyskanych - rościeńczyli, rozpuścili naszą uwagę. <<<

A w przypadku powyższej mapy?
Wg kolorów tej mapy centra, ściągające ludzi z całej Polski, nie są problemem - są "opisane" kolorem zimnym, tj. uspokajającym relaksującym. Ciepłe kolory przyciągają naszą uwagę, jakby tam na prowincji coś się działo, a przecież o to chodzi, iż tam "nic się nie dzieje", bo życie tam zamiera, ludzie stamtąd odchodzą!

To zastosowanie kolorów wzbudza naszą czujność.



12 kwietnia 2026 - fb



Porównaj mapy stąd; Prawym Okiem: Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy



Monika Stanny jest z Local Trends i Łukaszem Komorowskim.
12 kwietnia o 09:22 ·

Polska się zmienia demograficznie i to nie kryzys - to nowa rzeczywistość.

Na naszej mapie widać, jak zmienia się zaludnienie gmin w Polsce w ostatniej dekadzie. I jedna rzecz jest pewna: to nie są zmiany chwilowe. To zmiana strukturalna.
Blisko 4 na 5 gmin traci mieszkańców (79% gmin wiejskich i miejsko-wiejskich). W 2/3 gmin jednocześnie więcej umiera niż się rodzi oraz odpływa więcej mieszkańców niż przybywa. Tylko co piąta gmina rośnie, głównie dzięki migracjom, a nie urodzeniom. To oznacza, iż kurczenie się nie jest epizodem - to nowy stan równowagi demograficznej.
Ale ta zmiana nie wygląda wszędzie tak samo. Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast. Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji (więcej o tym w: Monitoringu rozwoju obszarów wiejskich 2023).
Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, iż to jest problem do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)! To jest proces, do którego trzeba się dostosować. Jak? Zamiast prób zatrzymania ludzi za wszelką cenę, potrzebujemy adaptacji: usług, transportu, współpracy między gminami. Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby. A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji! Będziemy też o tym debatować na Local Trends w Sopocie.

Ponieważ moje komentarze są obszerne, przekopiuję ten tekst dalej jeszcze raz, żebyś miał go blisko.


Pani jest bardzo na "nie".

Zwracam uwagę na to zdanie: "I jedna rzecz jest pewna: to nie są zmiany chwilowe. To zmiana strukturalna"

Co to jest zmiana strukturalna?

Struktura (łac. structura „budowa, sposób budowania”):
- rozmieszczenie elementów składowych danego układu i zespół relacji (wzajemnych powiązań) między tymi elementami, charakterystyczny dla tego układu; sposób, w jaki części pewnej całości są powiązane ze sobą. Struktura jest tym, co nadaje całości jedność; jest stałym elementem zorganizowanej całości
- sposób ułożenia czegoś w jakimś porządku
- budowa wewnętrzna ciała
- układ, którego elementy są powiązane ze sobą w określony sposób danymi relacjami; całość zbudowana w pewien sposób z jakichś elementów; zespół


Od Ai:

Zmiana strukturalna to głębokie i trwałe przekształcenie sposobu, w jaki funkcjonuje dany system – może to dotyczyć gospodarki, organizacji lub społeczeństwa. Nie jest to jedynie korekta, ale fundamentalna modyfikacja dotychczasowych zasad i powiązań. Kluczowe cechy zmiany strukturalnej:
Długofalowość: Jej skutki są odczuwalne przez lata lub dekady.
Nieodwracalność: zwykle nie da się łatwo wrócić do stanu poprzedniego.
Złożoność: Wymaga adaptacji wielu elementów systemu naraz.


Bez wątpienia spadek demografii nie zostanie "naprawiony" w ciągu 10 lat, tj. zanim urodzi się i dorośnie nowe pokolenie, musi upłynąć i 20 lat, no a potem to pokolenie musi mieć dzieci i one zanim dorosną upłynie kolejne 20 lat. Ale spadek demografii to nie jest wyrok, były takie okresy, kiedy było nas mniej niż 10 milionów, a mimo to odrodziliśmy się, np. po II wojnie światowej, czy po objawieniach w Gietrzwałdzie:

za: demografia.com.pl/demografia/demograficzne-poklosie-objawien-gietrzwaldzkich/

Motyw religijny był najważniejszym impulsem, który wywołał tak ogromny boom demograficzny, przede wszystkim w Królestwie Polskim, ale także w Galicji oraz w Poznańskiem. Kwerenda ksiąg metrykalnych w wielu parafiach na ziemiach polskich pokazuje ogromny wzrost chrztów w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX w., a także w pierwszej dekadzie XX stulecia w stosunku do lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych XIX w. I tak w parafii Wojcieszków na Podlasiu w latach sześćdziesiątych XIX w. udzielono 1372 chrzty, w latach siedemdziesiątych – 1430 (wzrost o 4,2%), w latach osiemdziesiątych – 2081 (wzrost o 51,6%), w latach dziewięćdziesiątych – 2499 chrztów (wzrost o 82,1%), a w pierwszej dekadzie XX stulecia 2993 chrzty (wzrost o 118,1%). W stosunku do lat sześćdziesiątych XIX w. w pierwszej dekadzie XX w. udzielono ponad dwukrotnie więcej chrztów.

W latach sześćdziesiątych XIX w. na Podlasiu współczynnik urodzeń na 1000 osób wahał się około 22,6 osób (płodność mierna), w latach siedemdziesiątych wzrósł do 25,3, w latach osiemdziesiątych do 35,5 (płodność mocarstwowa), w latach dziewięćdziesiątych do 42,5, a w pierwszej dekadzie XX w. do 50,5. Przy tak dużym wskaźniku urodzeń na 1000 mieszkańców Podlasie należało do obszarów o największym przyroście naturalnym w Europie. Rekordowy był rok 1907, w którym odnotowujemy prawie 60 urodzeń na 1000 mieszkańców. Również rok 1919, już po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, zapisał się rekordową liczbą urodzeń na Podlasiu, wynoszącą prawie 60 urodzeń na 1000 osób. Należy to łączyć z ogromnym entuzjazmem po zakończeniu działań wojennych i odzyskaniem niepodległości po 123 latach niewoli.

Impus demograficzny

Co było impulsem wzrostu liczby urodzeń dzieci na tym dość ubogim obszarze Królestwa Polskiego, gdzie nie było dużych aglomeracji, nie było przemysłu, prześladowano polską ludność i wiernych Kościoła rzymskokatolickiego? Czyżby brak oświaty i brak wykształcenia kobiet polskich, katoliczek, był przyczyną zwiększania się rodzin wielodzietnych? A przecież w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX w. pod względem wykształcenia i uprzemysłowienia nie było inaczej niż w kolejnych dziesięcioleciach XIX w. Jedynym racjonalnym impulsem, który mógł spowodować boom demograficzny w różnych dzielnicach Polski, była odpowiedź narodu polskiego na orędzie Matki Bożej objawiającej się w Gietrzwałdzie.

Po 1877 r., po objawieniach gietrzwałdzkich, mieliśmy do czynienia z płodnością mocarstwową. Przypomnijmy, iż występuje ona wtedy, gdy na tysiąc osób rodzi się ponad 30 dzieci. Przy takiej płodności w normalnych warunkach naród może w okresie jednego pokolenia powiększyć się o połowę. Wiadomo, iż pojawią się także odchylenia, bo życie społeczeństw nie rozwija się z matematyczną dokładnością. Płodność mocarstwowa utrzymywała się w granicach Polski w drugiej połowie XIX stulecia i w okresie międzywojennym. W 1800 r. liczba ludności wynosiła około 9 mln, po 130 latach wzrosła do 32 milionów. Ale trzeba uwzględnić w tym czasie straty, jakie ponieśliśmy w czasie wojen, powstań, prześladowań rosyjskich i pruskich, ale także do tej liczby należałoby doliczyć Polaków, którzy wyemigrowali.




I dalej z posta pani Stanny:

"kurczenie się nie jest epizodem - to nowy stan równowagi demograficznej" to chyba fatalny dobór słów, nazywać stanem równowagi spadek urodzeń.... chyba

MOF czyli duże miasta i okolice:
"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast."

Wg mnie to całkowita nieprawda - opis dalej, a tutaj poniżej na ilustracji mamy porównanie gęstości sieci kolejowych min. w Niemczech, Polsce, Czechach i na Słowacji:

Porównanie gęstości sieci kolejowych - zestawienie własne na podstawie: railsmaps.com/europe

Jak widać na mapie, w krajach ościennych jest wiele połączeń regionalnych oznaczonych na rysunku cienką linią. W Niemczech
tylko w trzech miejscach sieć jest uboższa i przypomina polską: pas na północ od Berlina w byłym NRD - patrz poprzedni post, przy granicy z maleńkim Luksemburgiem, przy Norymberdze...
klik - aby powiększyć
Mapa fizyczna Niemiec
Dlaczego w Polsce nie staramy się dorównać "mondrym" Niemcom i nie rozwijamy transportu? Polska jest głównie krajem nizinnym.

Kolej w Niemczech była kiedyś jeszcze bardziej rozbudowana:



- granatowa linia (Aktive Bahnstrecke) Aktywna linia kolejowa.
- zielona linia (Geplante Bahnstrecke/im Bau (Auswahl)): Planowana linia kolejowa / w budowie (wybór).
- czerwona linia (Stillgelegte Bahnstrecke oder Museumsbahn): Nieczynna linia kolejowa lub kolej muzealna.
- szara linia (Schmalspur (Auswahl)): Wąskotorówka (wybór)


za fb: facebook.com/kartografiaekstremalna/posts/szymon-paź-z-forum-skyscrapercity-wykonał-tytaniczną-pracę-i-przygotował-kilka-m/1605383182980859/

w linku także mapa, polecam zapoznać się

Kartografia ekstremalna

12 marca 2021

Szymon Paź z forum Skyscrapercity wykonał tytaniczną pracę i przygotował kilka map pokazujących ofertę kolejową w polskich miastach.
Na 955 miast, dostępu do kolei nie ma 424 (w tym 100 mających ponad 10 tys. mieszkańców), a mieszka w nich 2,8 mln ludzi.
Największe miasto bez kolei w Polsce - Jastrzębie-Zdrój - ma ponad 80 tys. mieszkańców.
Dla porównania, w Republice Czeskiej dostępu do kolei nie ma tylko jedno miasto ponad 10-tysięczne - położona na Śląsku, swoją drogą ledwie 15 km od Jastrzębia-Zdroju, Orłowa.
Najwięcej mieszkańców miast bez dostępu do kolei jest w województwach:
warmińsko-mazurskim (26,9%), podlaskim (22,9%) i świętokrzyskim (21,1%).
Po drugiej stronie są województwa: pomorskie (4,3%), małopolskie (6,6%) i podkarpackie (8,6%).
[w pomorskiem kolej - patrz tutaj: Fala cz.1]
W przypadku tego ostatniego jednak spora część miast obsługiwana jest ofertą "alibi" - tzn. pociąg jedzie, ale zaledwie kilka razy na dobę.
Większe miasta pozbawione sensownej oferty kolejowej to m.in. Żory, Zamość, Krosno czy Sandomierz. Więcej szczegółów i dodatkowe mapy - na forum Skyscrapercity



Najwięcej mieszkańców miast bez dostępu do kolei: warmińsko-mazurskie i świętokrzyskie - ludzie wyjeżdżają do Warszawy, do Trójmiasta i Krakowa - i w nich największy "pogrom" jak na powyższej mapie; w podlaskiem jadą do "swojego" miasta wojewódzkiego, tj. Białegostoku

Na 955 miast w Polsce, dostępu do kolei nie ma blisko połowa - 424, czyli ok. 2,8 mln ludzi.



Miasto pierwszego wyboru i mapa wykluczenia komunikacyjnego [z zaznaczeniem miast: Gorzów Wlk., Koszalin, Kalisz, Płock, Ełk, Siedlce] - patrz Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy


za fb:

Jakub Łoginow - dziennikarz morski o transporcie

26 kwietnia 2026

Władze Pomorza lubią się chwalić, iż według statystyk Pomorskie jest „najbardziej kolejowym województwem w Polsce”[...]
Tymczasem za papierowym kolejowym „sukcesem” Pomorza stoi manipulacja: do statystyk wliczają się codzienne przejazdy międzydzielnicowe trójmiejskiej SKM, którą do celów statystycznych należałoby raczej potraktować na równi z warszawskim metrem czy poznańskim i krakowskim szybkim tramwajem, a nie koleją wojewódzką. Zagrożone jest zapowiadane od 20 lat usamorządowienie SKM, a pomorski samorząd wojewódzki nie radzi sobie z integracją kolei i autobusów regionalnych (typu PKS) oraz z wykluczeniem komunikacyjnym na Pomorzu Środkowym. Poza sezonem w rejonie Łeby i Ustki są białe plamy komunikacyjne, z Łeby i Rowów nie da się komfortowo podróżować transportem publicznym po atrakcjach Słowińskiego Parku Narodowego.


W Polsce pod pozorem "nieopłacalności" zniszczono wiele lokalnych połączeń kolejowych skutecznie odcinając powrót tym, którzy wyjechali do dużego miasta za pracą, czy na studia.

Połączono tu kilka elementów:
- zubożono mniejsze ośrodki poprzez "reformę" administracyjną z 1999 roku likwidującą miasta wojewódzkie - przeniesiono kompetencje do wielkich miast pogłębiając ich wielofunkcyjność i atrakcyjność
- tłumienie gospodarki "po ustawie Wilczka" uderzyło mocno w ustroje wiejskie i małomiejskie
- propaganda, iż "bez studiów jesteś nikim" wypchnęła wielu młodych ludzi do dużych miast na studia i w ten sposób
- zmuszając ludzi do wyboru - albo przeprowadzisz się tam, gdzie masz pracę i wygodną infrastrukturę, albo będziesz jeździć za sprawami - uderza to głównie w młodych ludzi, którzy dokonują wyboru - gdzie zamieszkać
- likwidacja kolei odcięła im drogę powrotu - drogę wyboru, "tu", czy "tam"
- zwróć uwagę - miasta, szczególnie duże, głosują za PO

Gazeta Wyborcza:
Wybory parlamentarne 2019: Wyniki wyborów: PiS oblega wielkie miasta
Mapa poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości przypomina plan oblężenia największych miast. Łódź, Warszawę i Kraków otaczają gminy, w których poparcie dla partii Kaczyńskiego było ogromne.
Na zachodzie PiS znalazł przyczółki na Dolnym Śląsku, w okolicach Lubina, oraz na Pomorzu, na południe od Trójmiasta. W gminie Lipnica oddano na PiS 63 proc. głosów.

"PiS oblega wielkie miasta" czyli w wielkich miastach ma małe poparcie - tam koncentruje się władza PO. To militarne określenie redaktora GW daje do myślenia... Po pierwsze: jakby odwraca perspektywę, bo to miejski elektorat PO napiera na wyborców PiSu, a nie PiS oblega coś kogoś i po drugie: najwyraźniej szranki wyborcze pan redaktor rozpatruje w kategoriach wojny. Ktoś nam wypowiedział wojnę? Kto to jest ten "ktoś"?


Czyli za PO głosują ci, którym dobrze w mieście? A w każdym razie - nie dotykają ich problemy Włoszczowej?
Czy ludzie w dużym mieście nie narzekają i nie mają powodu krytykować PO? Czy to sprawia, iż są podatni na manipulacje medialne tefałenów typu "pistosamozłoooo"?? Nie mają problemów, nie dostrzegają problemów prowincji... im jest dobrze... to tylko jeszcze dać im ścieżki rowerowe, schroniska dla psów, żeby trenowali swoją wrażliwość, bogatą ofertę GW w każdym kiosku (wiedzieliście, iż ta gazeta ma w weekend 50 stron i jeszcze 40 stron dodatków?), światełko do nieba, lotto, bigbrodery, tasiemce komediowe i nie komediowe - no i poranne tefałeny - trzeba im dać wszystko, co by sprawiło, iż cały czas będą skupieni na czymś, by za dużo nie myśleli o Polsce B.... niech będą zadowoleni - i są?







za fb:
Tygodnik Powszechny
Obserwuj 29 kwietnia 2026

A kiedy skończyliśmy pracę nad tym numerem i Andrzej Leśniak zamknął za nami drzwi do redakcji, poszedłem w kierunku Ronda Grunwaldzkiego. Złapałem tramwaj, którym podjechałem cztery przystanki w kierunku małej stacji na skraju Kazimierza, gdzie mniej więcej co pół godziny zatrzymują się pociągi Kolei Małopolskich. Dwadzieścia kilka minut później odpiąłem rower na kolejnej stacji i w niecałą godzinę po wyłączeniu komputera w „Tygodniku” byłem w domu.
Oczywiście jestem, podobnie jak autor otwierającego ten numer tekstu Filip Springer, uprzywilejowany: mieszkam w miejscowości świetnie skomunikowanej, mam też chyba tę cechę charakteru, iż dobrze się czuję w gronie współpasażerów komunikacji zbiorowej. Samochodu, o którym pisze Filip, nie traktuję jak bezpiecznej, prywatnej przestrzeni, która ma chronić mnie przed tym, co inne, nieznane i zmienne. No nie mam ochoty tracić tych setek godzin rocznie w korku.
Inna sprawa, iż lubię korzystać ze środków komunikacji zbiorowej także dlatego, iż – inaczej niż w samochodzie – mogę w nich poczytać. I wiem już, iż w ciągu najbliższych dni będę zabierał ze sobą ten numer „Tygodnika”, żeby do pewnych autorów i tematów wrócić. [...] Bo pociąg – oprócz tego, iż daje przestrzeń do lektury – może być miejscem, by podnieść wzrok i zadać sobie tytułowe pytanie z felietonu (debiutującej u nas w roli felietonistki!) Natalii de Barbaro.



"same zalety"!


Co do wyborów - dla przypomnienia kilka grafik:


Procent głosów nieważnych w wyborach samorządowych 2010 r.


Wybory do Sejmu 2007 r.




Rady Powiatu i Sejmiki Wojewódzkie - o ile dochodzi do nadużyć, to władze wojewódzkie są na celowniku.

Wydaje się, iż właśnie tak jest - "zadbane" miasta wojewódzkie i duże sprawiają, iż mieszkańców wielkomiastowych nie dotyczą problemy dręczące małomiastowych.
Do tego dochodzą nadużycia wyborcze - cztery razy więcej głosów nieważnych, niż w przypadku wyborów do Sejmu.

A więc władza koncentruje się nie w Sejmie - tylko w miastach wojewódzkich.

Sejmiki, urzędy marszałkowskie dublują władzę wojewody...

wikipedia dla Polaków:
Samorząd województwa – wyodrębniony (zasiedlający określone terytorium) w strukturze państwa związek społeczności regionalnej funkcjonujący w randze województwa, który z mocy prawa powołany jest do samodzielnego wykonywania zadań administracji publicznej, a także wyposażony w materialne środki umożliwiające realizację nałożonych na niego zadań. Samorząd województwa posiada możliwość kształtowania własnej wewnętrznej organizacji, m.in. wyboru organów samorządu wojewódzkiego (sejmik województwa, zarząd województwa), a także stanowienia poprzez te organy prawa miejscowego.
Samorząd województwa wykonuje określone ustawami zadania publiczne w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność, dysponuje mieniem wojewódzkim oraz prowadzi samodzielnie gospodarkę finansową na podstawie budżetu.

Województwo ma osobowość prawną.

Samorząd województwa, na podstawie upoważnień ustawowych, stanowi akty prawa miejscowego obowiązujące na obszarze województwa.


Czyli w wypadku kryzysu władzy państwowej, dajmy na to - anarchii oraz w obliczu niemieckich roszczeń terytorialnych... roszczeń WMG II, faktu, iż niektóre terytoria II RP są administrowane poza Warszawą... albo też nieprzewidzianych "ogonków", albo przecinków:

Szacunek dla kulturowej odrębności Ślązaków i innych grup mniejszościowych skonsoliduje polityczną wspólnotę, którą stanowi społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, i da poczucie jej mocnego oparcia na wartościach świata zachodniego.

gdyby usunąć jeden "ogonek" - tylko jeden - jak w ustawie... - i zamienić "ą" na "a"... (w wyrazie: którą - która)

Szacunek dla kulturowej odrębności Ślązaków i innych grup mniejszościowych skonsoliduje polityczną wspólnotę, która stanowi społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, i da poczucie jej mocnego oparcia na wartościach świata zachodniego.

Prawda, iż różnica? Przede wszystkim - w efekcie to zdanie mówi zupełnie co innego - tak jak się domyślałem, w tym zdaniu chodzi o wspólnotę polityczną, która ma stanowić PRAWDZIWE, bo mające realny wpływ na rzeczywistość - społeczeństwo RP.

Reszta to plebs, który się nie liczy. Jak pod zaborami. Są tramwaje dla Niemców i tramwaje dla reszty.


i wtedy ruletka....






Ruletka?


Duże miasta ze skoncentrowaną ludnością łatwiej fizycznie kontrolować, narzucić swoją wolę - po prostu jest to przestrzeń ograniczona, a ludna. Jak się wydaje, łatwiej też zmanipulować, bo zadowolić zmysły i poczucie lepszości można zdalnie przez GW i telewizory...
Nie bez znaczenia jest, iż w dużym mieście ludzie są bardziej anonimowi, tudzież - obcy sobie, osamotnieni. Już nie ma wielkich zakładów pracy, które w PRL organizowały się we wspólnym sprzeciwie...
Przypomnienie z 2016 roku:
https://maciejsynak.blogspot.com/2016/09/plan-hitlera-dla-polski-wciaz-aktualny.
htmlhttps://pch24.pl/opinie/szokujace-dokumenty-plan-hitlera-dla-polski-wciaz-aktualny,506331
Marcin Austyn
Szokujące dokumenty! Plan Hitlera dla Polski wciąż aktualny
2016-09-01 07:00

Już w okresie drugiej wojny światowej Niemcy opracowali dokładny plan podporządkowania sobie terenów położonych za ich wschodnią granicą. Brutalna, masowa eksterminacja Polaków, Ukraińców czy Rosjan nie wchodziła w grę. Trzeba było poszukać „miękkich” rozwiązań, skutecznie wspomagających pomniejszenie niechcianych populacji. Postawiono zatem na promocję aborcji, rozdzielanie rodzin wskutek emigracji ekonomicznej, stłoczenie ludzi w miastach i „cichą sterylizację”. Tak osłabiane, niechciane narody miały się degradować do czasu, gdy pleniący się Niemcy będą mogli zastąpić „słabe” populacje.
[...] memoriał Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej autorstwa doktora Erharda Wetzela i Günthera Hechta opublikowany na łamach „Zeszytów Oświęcimskich”.

Zaproponowano dwa schematy działań, bazujące na tym samym założeniu: utrzymaniu Polaków i Żydów w jednakowy sposób na niskim poziomie życiowym i pozbawieniu ich wszelkich praw zarówno pod względem politycznym, jak narodowym i kulturalnym.
Prawo do kolei to prawo do dobrego poziomu życia i swobodnego przemieszczania się choćby dla uboższych.
Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia.
W Polsce dzieci można zabijać środkami, które są zabronione przy zabijaniu psów - bo powodują silny ból...

za fb: Fundacja Życie i Rodzina - Polska
25 maja 2025

"Zobaczyłam, jak pacjentka leży na kozetce, obok Jagielska wykonuje USG i upomina inną pielęgniarkę słowami: jak podajesz ten chlorek potasu, to musisz podawać do końca, aż do momentu, kiedy zobaczysz, iż serce przestało bić. Jak tego nie zrobisz dobrze, to będzie ci uciekać i będziesz musiała kłuć jeszcze raz. To było coś strasznego. Zrobiło mi się słabo, bo zorientowałam się, iż właśnie przy mnie zabijane jest dziecko…" - to słowa pani Magdy, położnej z Oleśnicy, która odeszła z pracy, bo nie mogła znieść, iż placówka zamienia się w centrum aborcji.
Gizela Jagielska zdawała się być najbardziej zainteresowana tym, aby skutecznie dopaść dziecko w łonie matki i wstrzyknąć mu tyle chlorku potasu, aby doprowadzić do jego zgonu.
Potworna rzeczywistość aborcji w Oleśnicy wychodzi na światło dzienne. Kaźń dzieci woła o pomstę do Nieba. Domaga się też rozliczenia na ziemi. Polskie prawo nigdzie nie zezwala na zabicie dziecka zastrzykiem dosercowym, mówi jedynie o "przerwaniu ciąży". Tymczasem w Oleśnicy dochodzi do licznych zabójstw, aby dzieci nie sprawiły otoczeniu kłopotu, rodząc się żywe z aborcji...Więcej: https://ratujzycie.pl/polozna-z-olesnicy-o-aborcji-i.../
https://www.wysokieobcasy.pl/akcje-specjalne/7,156847,31927099,gizela-jagielska-ginekolozka-jako-spoleczenstwo-jestesmy-gotowi.html?disableRedirects=true
a samo uzyskanie aborcji wydaje się bardzo ułatwione:

za fb: Kaja Godek
2 maja 2026
DZIECI ZABIJANE SĄ NA ZAŚWIADCZENIE OD PSYCHIATRY. Nie leczy się nikogo przez zabijanie drugiej osoby. Tymczasem w Polsce do zabicia dziecka ma wystarczać jedno zaświadczenie od lekarza psychiatry, który uzna, iż u pacjentki zaburzony jest komfort psychiczny. W praktyce lekarze psychiatrzy wystawiają zaświadczenia z rozpoznaniami takimi jak „ostra reakcja na stres” czy „zaburzenia adaptacyjne”. To przepustka do wykonania aborcji.
Zaświadczenia są często wystawiane zdalnie – lekarz nie bada pacjentki, ale opiera się na jej deklaracjach składanych przez internetowy komunikator w trakcie rozmowy, która trwa kilkanaście minut.
i dalej Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej:
Niemcy pracowali też nad metodami cichej sterylizacji.
Himmler kładł nacisk i przywiązywał wagę do wyszukania takiego sposobu sztucznego wywoływania bezpłodności, który działałby szybko, pewnie, mógł być przeprowadzany niespostrzeżenie i nadawał się do stosowania masowego.
To jest pytanie, czy stosuje się w Polsce masowe farmakologiczne metody wywoływania bezpłodności? Wywoływania braku dzieci? "Bąbelków"? https://maciejsynak.blogspot.com/2024/09/demografia-nie-akceptowac-propagandy.html
Wywoływania braku chęci na robienie dzieci? Brom - wiadomo, niektórzy mówią, iż soja... Na pewno mass media z ich filmikami, w których w kółko powtarza się frazy "suchość pochwy", "oddaj mocz po seksie" , "udawanie orgazmu" czy "życie w związku to katorga" - nie pomagają...
"Brom w wojsku, a zwłaszcza bromek potasu, odgrywał kiedyś kontrowersyjną rolę w regulacji popędu seksualnego żołnierzy, mając na celu poprawę dyscypliny i morale. Choć jego działanie wydawało się pomocne, liczne skutki uboczne, takie jak zaburzenia erekcji, depresja oraz problemy z koncentracją, rodziły poważne obawy zdrowotne. Dziś armie coraz częściej rezygnują z tego niebezpiecznego związku, wprowadzając nowoczesne metody wsparcia psychologicznego, które są znacznie bardziej humanitarne"
https://tuchow24.pl/brom-w-wojsku-historia-dzialanie-i-obecne-kontrowersje

planowe wysyłanie na roboty do Rzeszy w pierwszej kolejności żonatych Polaków i zamężnych Polek. Przez to bowiem rozrywa się rodziny, co spowoduje, przy dłuższym tam zatrudnieniu, wydatne zmniejszenie liczby urodzeń.
właśnie to obserwowaliśmy w latach 90tych...
Kolejną metodą była sterylizacja polskich warstw prymitywnych. Jak wskazano, postulatu tego oraz jego rezultatów nie można w żadnym wypadku porównywać ze skutkami metod eugeniki. Jak bowiem zauważono, ucisk gospodarczy, stosowany wobec prymitywnych warstw, nie przeszkodzi im w produkowaniu licznego potomstwa. Można więc położyć temu kres jedynie przez środki wypleniające. Ponieważ zaś warstwa ta najczęściej nie przedstawia w procesie pracy zbyt wielkiej wartości, można by, również z gospodarczego punktu widzenia patrząc, przyjąć odpowiedzialność za tę metodę. Oczywiście należałoby, stosując ją, zrobić szeroki użytek z pojęcia „chory dziedzicznie” względnie „społecznie niepotrzebny”. Rozchodzi się tutaj nie o negatywną metodę eugeniczną, ale po prostu o sposób wyplenienia narodu.

Zakładano, iż warstwy wyższe, społecznie wartościowe można znacznie osłabić już w przeciągu kilku pokoleń, gdyż na skutek zarządzeń godzących w rodzinę i jej sytuację gospodarczą, warstwy te zawierałyby małżeństwa dopiero bardzo późno, a i potem zmuszone by były świadomie ograniczyć liczbę potomstwa.

Osobą odpowiedzialną za realizację zagadnień rasowych i narodowościowo-biologicznych miał być lekarz urzędowy. Jego aktywność, jego zdolności i wiedza w tej niezmiernie ważnej życiowo dziedzinie nie będą ostatnim czynnikiem w kształtowaniu przyszłego, rasowego i narodowego oblicza okręgu Warty. Walka narodowościowa nie jest politycznym, ale biologicznym zmaganiem, z którego zawsze wychodzi zwycięsko naród biologicznie silniejszy i życiowo dzielniejszy. Walka narodowościowa oznacza w swojej ostatecznej konsekwencji alternatywę: ty albo ja, a tym razem chcemy być tymi, którzy walkę poprowadzili lepiej.

za fb: POLSKA TO MY
Bogdan Morkisz 28 kwietnia 2026

Czy uważasz, iż wioski wymierają „w sposób naturalny”? Nie. System nie potrzebuje człowieka, który ma swoją studnię, ogród, sad, bydło i spiżarnię z żywnością (zbyt „niezależnego”). Takim człowiekiem nie można zarządzać – jest autonomiczny. System potrzebuje idealnego konsumenta, który musi codziennie chodzić do sklepu, bo inaczej umrze z głodu.
„Subskrypcja na żywność”. Na wsi możesz miesiącami nie wydawać pieniędzy – masz własne produkty. W mieście jesteś „na łasce supermarketu”. Chodzisz tam co drugi dzień, jak do pracy. jeżeli zablokują ci kartę lub zamkną sklep – w ciągu dwóch dni w twoim mieszkaniu zacznie brakować żywności. Nie kupujesz żywności, płacisz codzienny podatek po prostu za prawo do życia. Jesteś w 100% zależny. W dużych miastach zapasy żywności w sklepach wystarczają tylko na 3–5 dni, po czym półki będą puste bez stałych dostaw.
Pułapka „Betonowej klatki”. Ostatnie lata pokazały prawdę: mieszkanie w metropolii bez światła i wody zamienia się w niebezpieczną izolatkę w ciągu zaledwie kilku godzin. Prywatny dom z ziemią to forteca, w której jest ciepło, jedzenie i woda. Zagonili nas do miast, gdzie jesteśmy bezsilni bez usług komunalnych.

doktor Wetzel odżegnywał się od rozwiązania kwestii polskiej w sposób ostateczny, czyli poprzez masową eliminację.

Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza, iż inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż we właściwym czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane polityczne niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów – postulował.

Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci.
W kółko te same frazy "suchość pochwy", "oddaj mocz po seksie" , "udawanie orgazmu"... Od początku dziwiło mnie to, iż ten program prowadzi taka jakby nieśmiała wycofana osoba... może ja się mylę w swojej ocenie, ale wydaje mi się, iż ta osoba jest mało doświadczona. I teraz rozumiem, kiedy ona nie reaguje na te androny co ta "ekspertka" plecie, iż tak faktycznie może być - ona jest niedoświadczona i dlatego przyjmuje bez krytyki te bzdury o udawaniu orgazmu na początku związku....
Uczulam - ostatnio werwolf sam siebie krytykuje i wchodzą w jałowe dyskusje ze sobą..., uważajcie na to.
Zniechęcać też miały koszty, jakie powoduje posiadanie dzieci. Rozwijane miały być bowiem postawy konsumpcyjne, w myśl: ile więcej mogę mieć dla siebie, nie mając dzieci. Kobiety od ciąż miała odstraszać propaganda groźnych dla zdrowia porodów, która przy okazji napędzałaby zapotrzebowanie na środki zapobiegawcze. Przemysł produkujący tego rodzaju środki musi zostać specjalnie stworzony. Nie może być karalne zachwalanie i rozpowszechnianie środków zapobiegawczych ani też spędzenie płodu. Należy też w pełni popierać powstawanie zakładów dla spędzania płodu.
Temat częściowo opisany tutaj: Lgtb

Postulowano też kształcenie akuszerek i felczerek specjalizujących się w przeprowadzaniu sztucznych poronień. Ich wysoka fachowość miała wzbudzać zaufanie. Rozumie się samo przez się, iż i lekarz musi być upoważniony do robienia tych zabiegów, przy czym nie może tu wchodzić w rachubę uchybienie zawodowej lekarskiej godności – wskazywano.

facebook.com/babkibabkom/mentions/
Niemcy chcieli utrzymywać taką politykę do czasu, w którym oni sami byliby w stanie zasiedlić tereny wschodnie. Całkowite biologiczne wyniszczenie Rosjan nie może tak długo leżeć w naszym interesie, jak długo nie jesteśmy sami w stanie zapełnić tego terenu naszymi ludźmi. W przeciwnym bowiem razie inne narody objęłyby ten obszar, co również nie leżałoby w naszym interesie. Naszym celem przy wprowadzeniu tych środków jest tylko to, ażeby Rosjan o tyle osłabić, ażeby nie mogli nas przytłaczać masą swoich ludzi.
[...]
z 2 października 1940 roku i zostały zawarte w tajnej notatce sygnowanej przez Martina Bormanna, przybocznego Führera. Sygnalizował on, iż Adolf Hitler zainteresowany jest pozyskiwaniem dla Rzeszy własności ziemskich. Chodziło o zapewnienie wyżywienia wielkim miastom. Prócz ziemi potrzebna była tania – i co ważne, sezonowa – siła robocza. Oczywiście robotnicy ściągani byliby z Polski, a po zakończeniu zbiorów – odsyłani z powrotem.
Hmmm... tajna notatka, więc może nie chodziło o wielkie miasta w Rzeszy, tylko w Polsce - potajemnie podbitej, skolonizowanej przez podstawionych niemców... Wielkie miasta mają w Polsce pozycję uprzywilejowaną, czyż nie? Na wsi, w małej miejscowości wszyscy się znają, duże miasta są anonimowe... tym samym zapewniają lepsze schronienie...

Przypomniał mi się żart. Jak w Gdańsku rozpoznać, kto jest Niemcem?
Stajesz przy ścieżce rowerowej, kiedy widzisz, iż ktoś nadjeżdża, stawiasz stopę na ścieżce.... Jak rozlegną się dzikie wrzaski i bluzgi typu "ty chhhhh......." - to na pewno szkop. Szybkim ruchem wyciągasz zza pazuchy siatkę, rzucasz ją - hyc!...
A nie... sory, to był żart. Tylko żart.
Wracajmy do spraw poważnych...
Czyż to wszystko nie jest ze sobą połączone i tak naprawdę - zorganizowane? My tu się zastanawiamy nad problemami, a wystarczy sięgnąć do niemieckich planów, by zrozumieć - co tu się wyprawia...
Dlatego też tak chcą cyfryzacji - ludzie w miastach staną się zakładnikami decydentów UE - czyli Niemców i ich tego... Mercosuru.

Dlatego pamiętajmy – o ile coś idzie źle - powodem jest to, iż tak ma być . Ktoś zadecydował , iż tak ma być.
http://werwolfcompl.blogspot.com/p/blog-page.html

Ha! Zobacz jak ta robota moja teraz się przydaje, wystarczy sięgnąć do bloga i już mam - wykresy, tabele, mapy, przecinki...

i dalej:


klubjagiellonski.pl
Jak zażegnać kryzys demograficzny w Polsce? Odpowiedzi udzielić powinny kobiety

Doświadczeniem wielu kobiet jest brak tzw. „wioski”. To metaforyczne określenie nawiązuje do realiów życia w małej społeczności, gdzie wszyscy się znali i można było liczyć na pomoc rodziny lub sąsiadów, a także na wymianę doświadczeń.

Przeprowadzka z dala od rodzinnych stron nierzadko otwiera nowe perspektywy, daje możliwość znalezienia lepszej pracy i rozwoju, czasem stanowi terapię traum wyniesionych z pierwotnego środowiska. Ma jednak też drugą stronę – znacznie trudniej znaleźć pomoc choćby przy tak drobnych sprawach, jak ugotowanie za kogoś obiadu czy przypilnowanie dziecka przez godzinę. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, bo to one najczęściej opiekują się dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia. Wynikający z tego stan permanentnego przemęczenia sprawia, iż trudniej zdecydować się im na kolejne dziecko.

Dokładnie.

Młodym ludziom wmusza się wyższe wykształcenie i wypycha do dużego miasta, gdzie nie ma rodziny, znajomych z dzieciństwa, z okresu młodzieńczego - zrywa się kontakty i poczucie bezpieczeństwa wynikające z udziału w grupie osób znanych sobie "całe życie". Brak oparcia w rodzinie.

Na pewno niebagatelny wpływ na dzietność ma praca zawodowa kobiet, która min. wymusza na nich dyspozycyjność, no i podnosi poprzeczkę mężczyznom, bo - i tu powtarzana na fejsbukach fraza: "silna niezależna kobieta nie potrzebuje faceta"

Linda Scott w wydanej w 2020 r. książce „Kapitał kobiet” przedstawia wyniki badań przeprowadzonych w 163 krajach, które wykazały, iż aktywizacja zawodowa kobiet jest najlepszą metodą napędzania wzrostu gospodarczego. Posiadanie przez kobiety źródła własnego dochodu przynosi im niezależność finansową, a także stymuluje rozwój klasy średniej. W perspektywie makroekonomicznej wszystkim nam opłaca się praca zawodowa kobiet.

Krótko mówiąc - albo wysokie sukcesy gospodarcze, albo istnienie...
Sitwy wszelakiego rodzaju, chciwi ludzie wybierają sukcesy gospodarcze, bo oni zarabiają miliony na ZASOBACH np. płacących 50 gr za butelkę...

[...] Uważają, iż adekwatnym pytaniem nie jest to, jak pogodzić pracę z macierzyństwem, ale dlaczego kapitalizm w ogóle zmusza kobiety do tego, aby być jednocześnie matką i pracownicą. Sugerują, iż część matek wraca na rynek pracy wbrew sobie, działając pod presją ekonomiczną i społeczną.

I dalej:

Źródeł kryzysu upatruje m.in. w problemach z wchodzeniem w relacje przez młodych ludzi. Ich bezpośrednią przyczyną są media społecznościowe, pornografia czy portale randkowe. Wszystko to odciąga od zawierania znajomości w realnym świecie.

Single w systemie kapitalistycznym stają się idealnymi klientami, więc walka o większą dzietność to również walka z wielkimi firmami technologicznymi. I tu powinniśmy pamiętać, iż walczymy o dzietność w przyszłości. Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży do określonego wieku to jedno z rozwiązań, które może przynieść poprawę wskaźnika dzietności w następnych pokoleniach.

Tak, trzeba zamknąć młodym ludziom fejsbuki instagramy i odebrać telefony.

Według sondażu CBOS z 2023 r. tylko ok. 10% kobiet w ogóle nie chce mieć dzieci. Jednocześnie aż 57% respondentów przyznaje, iż ma mniej dzieci, niż by chciało. Anna Gromada, poza kwestią relacji, proponuje także skupienie się na barierach, które wpływają na powstawanie tej różnicy. Tu przeważają czynniki ekonomiczne (m.in. większa dostępność mieszkań) czy zdrowotne (m.in. rozszerzenie programu in vitro).

System kapitalistyczny, w którym wszyscy funkcjonujemy, jest jedną z przyczyn problemów z wchodzeniem w relacje, ale wpływa także na kształt samego rodzicielstwa.

Na koniec warto jednak wspomnieć o dwóch czynnikach, których nie da się wpisać do prostego rachunku ekonomicznego – miłości i nadziei. Według badań najczęściej podawanym powodem, dla którego Polacy chcą mieć dzieci, jest właśnie miłość.

W obecnym świecie zmienia się nasze jej doświadczenie, a brak wypełniamy substytutami oferowanymi przez rynek. Jak pisała bell hooks w książce „Wszystko o miłości”: „Wielu z nas pragnie kochać i być kochanym, ale nie ma odwagi podjąć ryzyka. (…) Może i brakuje nam miłości, ale zawsze możemy pójść na zakupy”. Byung-Chul Han w książce „Duch nadziei i inne eseje” dodaje: „Bez idei, bez sensownego horyzontu życie zapada się w przeżycie albo w immanencję konsumpcji, jak to ma miejsce dzisiaj. Konsumenci nie mają nadziei. Mają tylko pragnienia lub potrzeby. Nie potrzebują też przyszłości.”

Może to właśnie miłość i nadzieja, jaka wiąże się z każdym nowym życiem, choćby wbrew „racjonalnej” kalkulacji, najbardziej przybliżają nas do decyzji o rodzicielstwie.





I wracając do posta pani Stanny...

"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji" - jest dokładnie na odwrót: czynniki wymienione powyżej przyczyniły się do koncentracji ludzi w dużych miastach, zmusiły ich do zmiany miejsca zamieszkania - z małego miasta do dużego, czyli owa "mobilność" została sztucznie wymuszona.

A słowo "mobilny" kojarzy się nam pozytywnie - oznacza, iż ktoś ma możliwość swobodnego przemieszczania się - ma własny samochód, ma możliwości, pieniądze i tak dalej. Zastosowane przez panią Stanny słowo może sugerować swobodę przemieszczania się, ale tu mamy do czynienia z przymusem, a nie ze swobodnym wyborem - "sytuacja zmusiła mnie do wyjechania do Warszawy".

Stworzono w Polsce warunki zmuszające młodych ludzi do emigracji do dużych ośrodków. Ktoś to miał przemyślane i starannie zaplanowane i po 30 latach widzimy efekt.

Jak ubecy chcą się obłowić na gospodarce, to pozwalają na ustawę Wilczka, a jak ubekom to nie pasuje - to ją zamykają. Rozumiesz? Nie ma żadnych genialnych superpremierów, pod którymi gospodarka polska nagle się rozwija - nie ma. Jest tylko decyzja tajemnego gremium. Ktoś wydaje pozwolenie, albo zakaz. Jak w mediach - "czerwone spodnie.... lgtb .... "ten co zawsze wybiera najmłodszego"..." Gospodarka cały czas (po zamknięciu ustawy Wilczka) od 30 lat jest sztucznie tłumiona i rozwalana.

Gospodarka nie jest zresztą dla ciebie tylko dla ubeków - ty jesteś tylko ZASOBEM - co wyrzuca butelkę albo odnosi ją do butelkomatu, i co kupuje losy na loterii.
Za 3 zł ktoś sprzedał ci 1,5 litra wody, a za 50 groszy sprzedał ci pustą butelkę, którą ty wyrzucasz, bo przecież nie będziesz stać przy butelkomacie, który - o dziwo! - jest zamknięty jak ustawa Wilczka, "bo coś nie działa"...
Zapłaciłeś za odpad, za śmieć i dalej martw się sam.... po co kupowałeś? Kolekcjonujesz plastikowe butelki? Masz wystawkę na oknie?

Co za różnica, czy kupujesz los za 50 groszy, czy butelkę? Nie każdy kupuje losy, ale na skutek propagandy "pij wodę!" wielu ludzi faktycznie wmusza w siebie 2 litry wody dziennie.... Naprawdę myślisz, iż osoby tefałenowe piją 2 litry wody dziennie?
"Media to biznes"

za fb: Maciej Synak
2 grudnia 2025
redaktor Prokop: tu jego wypowiedź sprzed - nomen omen - 10 dni... :
"Naiwnym byłoby zakładanie, iż media są od tego, żeby cię informować o tym co się dzieje na świecie. Media to biznes... [...]
Jeśli ktoś traktuje media jako źródło informacji o rzeczywistości, no to pobłądził, bo jeżeli chcesz wiedzieć jak rzeczywistość wygląda, to najlepiej jakbyś tam sam pojechał i to zobaczył na własne oczy, co jest oczywiście niemożliwe w większości przypadków.
Próba mówienia, iż rzeczywistość wygląda tak, czy tak, media tak powiedziały, no jest czymś niemądrym. Trzeba się tego wystrzegać."
https://www.facebook.com/reel/1154128753562938
Suburbanizacja to proces rozwoju przedmieść polegający na przenoszeniu się ludności i firm z centrów miast na tereny podmiejskie - ludzie wolą mieszkać za miastem, albo w małym ośrodku, ale praca jest w dużym mieście, dlatego pracują np. w Gdańsku, a dom mają w Osowej, albo Żukowie, z którego w pół godziny dojadą do pracy.




I dalej pani Stanny: kopiuję ten tekst jeszcze raz, żebyś miał go blisko:

Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast. Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji.

Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, iż to jest problem do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)! To jest proces, do którego trzeba się dostosować. Jak? Zamiast prób zatrzymania ludzi za wszelką cenę, potrzebujemy adaptacji: usług, transportu, współpracy między gminami. Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby. A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji! Będziemy też o tym debatować na Local Trends w Sopocie.


"Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji"

No widzisz! Ta pani wszystko wie i tu masz to czarno na białym - tylko trzeba to inaczej sformułować - oto jak istotny jest język i retoryka! Teraz patrz o tu napiszę:

"Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji, bo niski poziom funkcjonalności zmusza tam żyjącą populację do mobilności - do emigracji do ośrodków o wysokim poziomie wielofunkcyjności - czyli z małych miast do dużych miast, które uczyniono wielofunkcyjnymi min. przez reformę administracyjną"

I wtedy:

"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt wielofunkcyjności okołomiejskiej gospodarki dużego miasta, ale też niskiego poziomu wielofunkcyjności mniejszych ośrodków"

Rozumiesz?
Bo ta pani na pewno rozumie... tylko chyba jakiś chochlik coś tam poprzestawiał w klawiaturze... iż tak dziwnie wyszło...





"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast." - to są dwa zdania ustawione obok siebie, ale zasadniczo bez związku ze sobą.

"Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, iż to jest problem do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)! To jest proces, do którego trzeba się dostosować."

A widzisz! Pani nam radzi, by się dostosować i nic z tym nie robić - czemu sądzi, iż planujemy tylko jedną interwencję? Może tak jej pasuje do zdania?
Dziwny zapis:
>>do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)!<<
ten zwrot stwierdza wprost - "jedną", ale sugeruje, iż mogą być inne "interwencje", bo w nawiasie wyszczególnia: "koniecznie transferem finansowym", czyli mogłyby być też inne z - "niekoniecznie transferem finansowym"

Dlaczego więc pisze "jedną interwencją"? Jest tu jakaś niezgodność.

I to "eksperci" - w liczbie mnogiej - liczba mnoga oznacza wielu, a na pewno "ilość X" ekspertów poda więcej niż jedną "interwencją", bo inaczej się nie da, np. dzisiaj:
https://www.wprost.pl/kraj/12311538/tak-rzad-chce-zaradzic-kryzysowi-demograficznemu-npz-program-in-vitro-nacisk-na-opieke-okoloporodowa.html
- w obszarze ochrony zdrowia: opieka okołoporodowa, ale i leczenie bezpłodności i inne
https://www.prawo.pl/kadry/3-sposoby-na-poprawe-kondycji-demograficznej-polski,287256.html
- portal prawo.pl ma 3 propozycje


Nie ma więc jednej opcji, to czemu pisze "jedną"? To już druga niezgodność. Dlaczego ona tak pisze?
Zastanówmy się.... to zdanie w ogóle jest takie niestylistyczne, jakby coś na doczepkę było... zobaczmy...

"Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, iż to jest problem do „naprawienia”! To jest proces, do którego trzeba się dostosować."

Teraz zdanie jest stylistycznie poprawne, tyle, iż ja nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy.
Gdyby to zdanie tak wyglądało, iż by znaczyło, iż autor tego zdania apeluje do nas, by nic nie robić z tym problemem, iż trzeba się do niego dostosować, a nie walczyć z nim.

Także bardzo dziwne zdanie, może znowu to wina klawiatury, albo edytora tekstu?
Jakiś diabeł w tym mieszał...



"To jest proces, do którego trzeba się dostosować"

To by znaczyło, iż ktoś dalej realizuje swoje plany bez przeszkód - a na to NIE MA ZGODY.
I uwaga: o ile ktoś się boi, iż ten trend może się odwrócić, to jasnym jest, iż naprawdę można go odwrócić - i trzeba.

"Jak? Zamiast prób zatrzymania ludzi za wszelką cenę, potrzebujemy adaptacji: usług, transportu, współpracy między gminami. Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby. A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji!"

Nie. To jest całkowicie złe postawienie sprawy.

My nie będziemy ludzi zatrzymywać na siłę, tylko ludziom w małych ośrodkach należy zapewnić warunki przyzwoitego funkcjonowania - musi być praca (tj. warunki dla przedsiębiorczości np. nowa ustawa Wilczka), transport, dostęp do usług, po prostu - wielofunkcyjność.

Zamiast tego pani proponuje nam adaptację: ale przecież adaptacja spowoduje dalszą degradację, aż w końcu zabraknie ludzi na wsi czy małym miasteczku - i nie będzie miasteczka - jak we Włoszech to się dzieje... może tam też nieprzypadkowo... pamiętamy nawoływania niemieckich gazet, żeby Grecy sprzedali Niemcom swoje wyspy... Grecy mają wyspy, Włosi piękne krajobrazy, a my mamy kamienice w Warszawie i nie tylko tam... cała ziemia pełna skarbów...

"Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby"

Widzę tu tylko to, iż pani zależy, by Czytelnik przestał myśleć o demografii.. Rozwój państwa i społeczeństwa jest ściśle związany z demografią - im większe państwo, tym większe możliwości - widać to na każdym kroku, Niemcy są najliczniejszym państwem w Europie nie licząc Rosji, największe potęgi światowe to państwa o znacznej liczbie mieszkańców, to oczywiste, więcej ludzi składa się na budżet państwa, więcej pieniędzy w budżecie oznacza większe inwestycje, więcej pieniędzy idzie na konkretny cel... itd. itd... więcej ludzi to większa armia - większy skutek odstraszania, albo... zastraszania...

Nie bez przyczyny Polska została rozczłonkowana - mniejsze państwo i mniej ludności (nagle powstały nacje białoruska i ukraińska, a teraz znowu ...wiecie, nie... co tam się dzieje.... ) to mniejszy potencjał ...

A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji!

to ostatnie zdanie i słowo w ogóle mi nie pasuje do całości tekstu, integracja oznacza nie separowanie ludzi w mniejszych ośrodkach, a to właśnie działo się 30 lat - rozwijano duże ośrodki i "wysysano" ludzi z małych - i ani słowa na ten temat ze strony pani Stanny...














facebook.com/monika.stanny
























notatka ze strony czwartej
Dziennik Bydgoski nr. 157 z 13 lipca 1938 roku

klubjagiellonski.pl/2026/04/19/jak-zazegnac-kryzys-demograficzny-w-polsce-odpowiedzi-udzielic-powinny-kobiety/

pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_administracyjna_w_Polsce_(1999)
pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie
facebook.com/watch/?v=10154779634307132


Prawym Okiem: 1982 - 2026
Prawym Okiem: Wykluczenie transportowe
Prawym Okiem: Eska
Prawym Okiem: Głosy nieważne
Prawym Okiem: Niemieccy architekci i ich pomniki
Prawym Okiem: "opanowane przez Niemców magistraty"
Prawym Okiem: Cesarstwo Niemieckie istnieje - dokumenty
Prawym Okiem: Jeszcze uwagi do niemieckich map
Prawym Okiem: Geograficzno-polityczny atlas Polski
Prawym Okiem: Systemowe niszczenie wspólnoty
Prawym Okiem: Reforma ortografii - bez mocy prawnej
Prawym Okiem: "mała ojczyzna" cz.4
Prawym Okiem: Kontrola nad obywatelem
Prawym Okiem: Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy



Prawym Okiem: Ślązacy - o "losach państwa"
Prawym Okiem: Ciasto z lukrem
Prawym Okiem: Metoda niemiecka w Polsce cz.2
Prawym Okiem: Z grabkami na cmentarz
Prawym Okiem: Fałszywe karty
Prawym Okiem: Demografia Europy i 2 mln niemców
Prawym Okiem: Fałszywe mapy ukraińskie
Prawym Okiem: Kolonizacja niemiecka
Prawym Okiem: Gwara śląska na mapie
Prawym Okiem: "Mała ojczyzna" cz.3

Prawym Okiem: Władza i władza tajna
Prawym Okiem: Lgtb

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/11/ciasto-z-lukrem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/04/slazacy-chca-decydowac-o-losach-panstwa.html
http://werwolfcompl.blogspot.com/p/blog-page_1.html

bmv.de/SharedDocs/DE/Artikel/E/schiene-aktuell/elektrobahn-klimaschonend-zukunft-bahn-elektrifizierungsprogramm.html
plk-sa.pl/o-spolce/biuro-prasowe/mapy
geopolityka.net/analiza-geopolityczna-aktualnego-stanu-sieci-kolejowej-w-polsce/
railsmaps.com/europe
de.wikipedia.org/wiki/Chronik_der_Streckenelektrifizierung_in_Deutschland_seit_1994#
wgospodarce.pl/informacje/2487-juz-niedlugo-z-mapy-polski-zniknie-2000-km-linii-kolejowej
trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28961711,zaorali-nam-kolej.html

frdl.org.pl/opinie-frdl/35-lat-temu-uchwalono-ustawe-o-samorzadzie-terytorialnym
https://pl.wikipedia.org/wiki/Samorz%C4%85d_wojew%C3%B3dztwa




Przypomnij sobie:

https://maciejsynak.blogspot.com/2023/04/dziura-od-szostej-do-dziesiatej.html


https://maciejsynak.blogspot.com/2023/12/krytyka.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/04/kolej-do-koronowa.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/02/terminal-intermodalny-bydgoszcz.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/10/gosy-niewazne.html





I nie zapominaj:










To są właśnie te niuanse, na podstawie których działa Werwolf - IV Rzesza istnieje, tylko nie ma organów pozwalających na jej funkcjonowanie i tak samo jest z II RP - istnieje, ale nie ma powołanych organów...

Czas biegnie, Werwolf powoli niszczy nowe wschodzące pokolenia i sabotuje kraj, by pozostawał w dryfie, tak byśmy nie mogli odzyskać kontroli. To jest gra na czas.
Jeżeli założyć, iż obecna konstytucja, to taka pseudokontytucja, to hasają, kpią sobie, bo mogą... bo wiedzą...
Czyli jak kodownicy wołali "Konstytucja!" to może chodziło im o wskazanie, że konstytucja z 1997 to wydmuszka i iż prawo w Polsce nie istnieje??? A oni będą mącić tak długo, aż... niestarczy nam czasu? Wtedy IV Rzesza wyciągnie papiery....


https://maciejsynak.blogspot.com/2026/03/ii-czy-iii-rp.html




Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza, iż inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż we właściwym czasie potraktowane zostaną podobnie.












Idź do oryginalnego materiału