W Świnoujściu wybuchła kolejna polityczna burza. Tym razem chodzi o miejski podnośnik, rozwieszanie flag narodowych oraz pytanie, które coraz częściej zadają mieszkańcy: czy urzędnicy naprawdę wiedzą, co dzieje się w poszczególnych wydziałach magistratu?
Sprawa zaczęła się od interpelacji radnej Doroty Konkolewskiej, która zapytała o wykorzystanie nowego miejskiego podnośnika zakupionego przez miasto. Według radnej sprzęt przez wiele miesięcy stał niewykorzystany, ponieważ pracownicy czekali na odpowiednie uprawnienia. Jak wynika z dokumentów, oficjalne potwierdzenie uzyskania uprawnień wpłynęło do urzędu 17 kwietnia 2026 roku.
Miasto miało sprzęt i ludzi. Dlaczego zlecono pracę firmie zewnętrznej?
Radna zwróciła uwagę na dokumenty opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Wynika z nich, iż 22 kwietnia 2026 roku rozstrzygnięto postępowanie dotyczące dekoracji miasta flagami narodowymi i gminnymi na słupach oświetleniowych.
Zakres prac był ogromny:
• 133 komplety po 2 flagi na Lewobrzeżu
• 100 kompletów po 2 flagi na Prawobrzeżu
• razem ponad 460 flag do montażu i późniejszego demontażu
Zwycięska firma miała wykonać usługę za 3900 złotych brutto.
To właśnie ten dokument wywołał polityczną dyskusję. Zdaniem radnej, skoro miasto miało już własny podnośnik i przeszkolonych pracowników, zadanie mogło zostać wykonane siłami miejskimi.
Odpowiedź prezydent miasta
W odpowiedzi podpisanej przez prezydent Joannę Agatowską urząd poinformował, że:
„Urząd miasta nie zlecał takich prac”.
Jednocześnie w piśmie potwierdzono, iż podnośnik był wykorzystywany przez pracowników wydziału do wywieszania flag na budynku urzędu oraz pielęgnacji drzew.
I właśnie tutaj pojawia się główny punkt sporu.
Radna uważa, iż dokumenty z BIP pokazują coś zupełnie innego. Jej zdaniem miasto jednak zleciło prace związane z rozwieszaniem flag zewnętrznej firmie, mimo iż posiadało własny sprzęt.
Wiceprezydent Roman Kucierski odpowiada
Do sprawy odniósł się również zastępca prezydenta Świnoujścia Roman Kucierski. W mediach społecznościowych napisał, iż informacje radnej „mijają się z prawdą”.
Według wiceprezydenta firma wykonująca usługę nie korzystała z podnośnika.
Jak tłumaczył:
„W zupełności wystarcza drabina”.
Dodał również, iż gdyby firma korzystała z podnośnika, koszt usługi nie wyniósłby 3900 złotych i byłby wielokrotnie wyższy.
To jednak nie zakończyło dyskusji.
Mieszkańcy pytają o sens wydatków
Radna Konkolewska odpowiedziała, iż skoro miasto posiada nowoczesny podnośnik i przeszkolonych pracowników, to mieszkańcy mają prawo pytać, dlaczego nie wykorzystano miejskiego sprzętu do realizacji zadania.
Pojawia się również pytanie o ekonomikę działania urzędu.
Czy bardziej opłaca się:
• utrzymywać własny sprzęt i pracowników
• czy mimo wszystko regularnie zlecać podobne zadania firmom zewnętrznym?
To właśnie ten aspekt najbardziej interesuje mieszkańców.
Problem komunikacji w urzędzie?
Cała sytuacja pokazuje jeszcze jeden problem. Coraz więcej mieszkańców zwraca uwagę na chaos informacyjny w magistracie.
Z jednej strony pojawiają się oficjalne odpowiedzi, iż „takich prac nie zlecano”, z drugiej mieszkańcy znajdują dokumenty przetargowe dotyczące rozwieszania flag przez firmę zewnętrzną.
W praktyce może chodzić o różnicę interpretacyjną:
• urząd twierdzi, iż nie zlecano prac wymagających użycia podnośnika
• radna wskazuje, iż samo rozwieszanie flag zostało zlecone na zewnątrz
Jednak dla mieszkańców najważniejsze jest co innego: przejrzystość i jasność wydawania publicznych pieniędzy.
Czy podnośnik będzie w pełni wykorzystywany?
Nowy miejski podnośnik miał usprawnić prace wysokościowe w Świnoujściu:
• pielęgnację zieleni
• montaż dekoracji
• prace techniczne
• obsługę wydarzeń miejskich
Dlatego mieszkańcy oczekują, iż sprzęt kupiony za publiczne pieniądze będzie wykorzystywany maksymalnie efektywnie.
Pytanie, które pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi, brzmi:
czy miasto rzeczywiście korzysta z własnych możliwości, czy mimo posiadanego sprzętu przez cały czas preferuje zewnętrzne zlecenia?
Internet już komentuje
W mediach społecznościowych sprawa wywołała dużą dyskusję. Jedni bronią urzędu i wskazują, iż rozwieszanie flag z drabiny to standardowa praktyka. Inni pytają, po co miasto kupowało specjalistyczny sprzęt, skoro przez cały czas korzysta z usług firm zewnętrznych.
Coraz częściej pojawiają się też pytania o organizację pracy między wydziałami oraz przepływ informacji w urzędzie.
Jedno jest pewne. Ta sprawa jeszcze długo będzie budzić emocje w Świnoujściu.
Pytania i odpowiedzi
Czy miasto miało własny podnośnik?
Tak. Z dokumentów wynika, iż miasto posiada nowy podnośnik i pracownicy uzyskali uprawnienia do jego obsługi w kwietniu 2026 roku.
Czy rozwieszanie flag zlecono firmie zewnętrznej?
Tak. Dokumenty BIP pokazują postępowanie dotyczące dekoracji miasta flagami oraz wybór wykonawcy za 3900 zł brutto.
Czy firma korzystała z podnośnika?
Według zastępcy prezydenta Romana Kucierskiego nie. Prace miały być wykonywane z użyciem drabiny.
Ile flag obejmowało zamówienie?
Łącznie ponad 460 flag na Lewobrzeżu i Prawobrzeżu.
O co chodzi w sporze?
Radna twierdzi, iż skoro miasto miało już własny sprzęt i ludzi z uprawnieniami, zadanie mogło zostać wykonane przez urząd. Władze miasta odpowiadają, iż do realizacji prac nie był potrzebny podnośnik.
Dlaczego sprawa budzi emocje?
Ponieważ dotyczy wydawania publicznych pieniędzy, organizacji pracy urzędu i wiarygodności oficjalnych odpowiedzi udzielanych radnym.
DRAMAT NA PRZEPRAWIE PROMOWEJ W ŚWINOUJŚCIU. TURYŚCI I MIESZKAŃCY BEZRADNI. „MIASTO NIE JEST GOTOWE”

Czy Świnoujście samo sobie przeczy? Radna kontra wiceprezydent o miejskim podnośniku i rozwieszaniu flag

1 godzina temu







