Czy politycy odpowiadają za wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce? Burzliwa dyskusja w "Bez ogródek"

13 godzin temu

Z opinią marszałka Czarzastego zgodziła się Karolina Zioło-Pużuk (Lewica). - Nie mam żadnych wątpliwości, iż tworzą taki klimat politycy prawicy, przede wszystkim Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji, oczywiście także Korony Brauna. Muszę powiedzieć, iż nie zdarzyło mi się czytać czegoś bardziej obrzydliwego niż interpelacja poselska posła Kowalskiego, w której pyta, ilu pracowników i współpracowników Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego to są osoby, które posiadają jedną albo dwie narodowości. Może to prowadzić tylko i wyłącznie do złych i tragicznych rzeczy. Przecież poseł Kowalski nie szuka tych informacji po to, żeby afirmować naszą różnorodność. On i jemu podobni karmią się nienawiścią do drugiego człowieka - mówiła.

"Nie można patrzeć na tę sprawę z jednej strony"

Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości przekonywał natomiast, iż na sprawę trzeba spojrzeć z dystansu. - Nie można patrzeć na tę sprawę z jednej strony, z jednej perspektywy. Myślę, iż warto byłoby się oddalić i spróbować ją objąć szerzej. I tak, są oczywiście politycy tacy jak Janusz Kowalski, który opowiada głupoty, mówiący o tym, iż jest za dużo Ukraińców w Polsce. To są głupoty, to jest szkodliwe. Ale jednocześnie w tej samej linii, w tym samym szeregu bym zestawił jednak Włodzimierza Czarzastego, [...] który mówi o tym, iż są jakieś pogromy i polowania na Ukraińców w Polsce. Jeden i drugi szkodzi relacjom polsko-ukraińskim. Jedna i druga wypowiedź jest absolutnie niedopuszczalna i nie powinna się mieścić w poważnym dyskursie - stwierdził.

Katarzyna Królak (Koalicja Obywatelska) podkreślała, iż "tu nie chodzi tylko o uchodźców z Ukrainy". - Mieszkam na Warmii i Mazurach, tu mieszka około 80 tysięcy osób pochodzenia ukraińskiego, którzy przyjechali w ramach Akcji "Wisła" i oni już mają problemy. To są od wielu pokoleń Polacy, którzy owszem, pielęgnują pewną tradycję, pewne obrządki, znają język, są grecko-katoliccy i oni również doświadczają tej antyukrainizacji. Mało tego, to, o czym my mówimy w Polsce, rozwija się również na Ukrainie - zaznaczyła.

Rafał Mekler z Konfederacji przywoływał w swojej wypowiedzi wydarzenia historyczne. - Wszystkie problemy, z którymi mieliśmy do czynienia w II Rzeczpospolitej, będą teraz naszym udziałem, tyle iż na dużo mniejszej przestrzeni, bo nie mamy Kresów. Prosta rzecz jest taka, iż przede wszystkim najważniejszy jest polski interes narodowy. Państwo chcielibyście tutaj pchać pieniądze na Ukrainę bez ograniczeń. [...] Uważam, iż politycy nie mają moralnego prawa używać szantażu emocjonalnego do tego, żeby okradać Polaków z ich pieniędzy - mówił.

"Oni działają w absolutnie prosty, obłudny sposób"

Do tych słów odnosił się Marek Krawczyk (Polska 2050). - Naszym największym interesem dzisiaj jest trzymać armię rosyjską jak najdalej od polskiej granicy. Dlatego między innymi również pomagamy Ukrainie. [...] o ile chodzi o działania Konrada Berkowicza, posła Kowalskiego i innych polityków prawicy, oni działają w absolutnie prosty, obłudny sposób. Wiedzą doskonale, iż po czterech latach od wybuchu wojny na Ukrainie, po fali emigracji nastroje w Polsce i stosunki polsko-ukraińskie się komplikują i są trudne. Próbują na tym budować swój kapitał polityczny i można powiedzieć, iż idzie im to bardzo sprawnie. Dlatego pogłębiają ten kryzys, wywołują te emocje, wywołują te demony - powiedział.

Konrad Wojnarowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego podkreślał natomiast, iż politycy nie powinni nakręcać przemocy. - Powinniśmy jednak starać się nie eskalować pewnych wydarzeń, a już przede wszystkim potępiać jakiekolwiek akty przemocy. Wszyscy widzieliśmy, iż ten atak na małą dziewczynkę w komunikacji publicznej był spowodowany po prostu nienawiścią na tle narodowościowym i na coś takiego nie możemy pozwolić, na coś takiego nie może być przyzwolenia. Takie rzeczy trzeba potępiać. Dzisiaj powinniśmy jednak wykazywać się trochę większą mądrością w naszych działaniach i nie skalować tego, co poprzez pewne decyzje polityczne udzieliło się również naszym rodakom - zaznaczył.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, iż liczba ataków na Ukraińców wzrosła w Polsce w ciągu roku o 30 procent. Ostatnio w Bielsku-Białej 54-letni mężczyzna zwyzywał w autobusie dwie 11-latki. Usłyszał już zarzut publicznego znieważenia na tle narodowościowym.

Idź do oryginalnego materiału