Czy gminie Górno grozi zarząd komisaryczny? Politolog: nie można tego wykluczyć

1 godzina temu
Zdjęcie: Czy gminie Górno grozi zarząd komisaryczny? Politolog: nie można tego wykluczyć


Gmina Górno na rozdrożu. W najbliższą niedzielę, 21 czerwca odbędzie się głosowanie w sprawie odwołania rady gminy. To już druga próba dokonania przewrotu w Górnie. Tymczasem w czwartek, 18 czerwca rajcy zdecydują o podjęciu uchwały dotyczącej zwołania referendum za odwołaniem wójta, Przemysława Łysaka.

Przypomnijmy, iż autorami wniosku w sprawie odwołania rady gminy jest grupa ośmiu osób, które uważają, iż referendum jest konieczne m.in. z uwagi na drastyczne podwyżki opłat za śmieci, samowolne zmiany nazw ulic bez konsultacji z mieszkańcami, nieracjonalne gospodarowanie majątkiem gminy, a także arogancką postawę.

„Albo my, albo on”

Tymczasem w czwartek odbędzie sesja zwołana na wniosek przewodniczącego rady gminy, Grzegorza Skibę. W trakcie posiedzenia ma być podjęty projekt uchwały w sprawie referendum za odwołaniem wójta. Grzegorz Skiba w rozmowie z Radiem Kielce wyjaśnia, iż powodem podjętych działań jest brak wotum zaufania i nieudzielenie wójtowi absolutoriom z wykonania budżetu za ubiegły rok.

– To nie ma nic wspólnego z samorządem. Składamy wnioski, pytamy, a wójt odpowiada lub nie, albo tworzy wokół tych zagadnień jakąś dziwną otoczkę. Brakuje sprawozdawczości, którą wójt powinien pełnić wobec rady gminy. Cały czas, po wyborach w 2024 roku, panuje dążenie do tego by się nas pozbyć. To jest taka walka z wiatrakami i chcemy to zakończyć. Albo my, albo on. Najlepiej żeby wszystko się zmieniło i przyszedł ktoś nowy. Osoba z szerszym spojrzeniem na pewne sprawy, na problemy gminy i na poprawę jej wizerunku, bo przez ten konflikt nasza gminy traci tylko wizerunkowo na tle innych samorządów w regionie – komentuje radny.

Z informacji przekazanych przez radnego wynika, iż w tej chwili dochody majątkowe są na poziomie 58 proc. tego co założono. Gmina Górno z tego tytułu miała stracić prawie 11 mln zł. Z kolei wydatki majątkowe zrealizowano na poziomie 66 proc, co przekłada się na kwotę ponad 13 mln zł, które nie zostały wydane na zaplanowane inwestycje.

– Regionalna Izba Obrachunkowa przeprowadziła analizę wykonania budżetu gminy Górno i realizacji wszystkich wydatków związanych z inwestycjami. Wynika z tego, iż w ciągu dwóch lat zostały one zahamowane. Nie są podejmowane żadne działania w celu pozyskania zewnętrznych dofinansowań. Poza budową kanalizacji, co jest obligatoryjne, nic się nie robi chociażby w zakresie poprawy jakości dróg, czy chodników. W porównaniu z innymi samorządami wypadamy słabo. Wychodzi na to, iż do tej pory pieniądze były głównie przejadane – ocenia Grzegorz Skiba.

Urząd Gminy Górno / Fot. gorno.biuletyn.net

Wójt milczy, mieszkańcy podzieleni

Jakie jest stanowisko wójta w tej sprawie? Tego na razie nie wiemy, ponieważ Przemysław Łysak nie odbiera telefonu oraz nie odpowiada na wiadomości sms. Z naszych ustaleń wynika jednak, iż w tej chwili przebywa na zwolnieniu lekarskim, a wcześniej zawnioskował do rady gminy o przełożenie jutrzejszej sesji na inny termin.

Jak sytuację samorządu oceniają mieszkańcy Górna? – Źle się dzieje w naszej gminie – ocenia jeden z mieszkańców.

– Dla mnie to coś niebywałego, iż Polak z Polakiem nie mogą się dogadać. To jest dla mnie jakiś nonsens. Przeżyłem 70 lat i nie chcę się już w to mieszać. Pójdę na referendum. choćby dla frekwencji, a co oni potem zrobią to już nie moja sprawa. Czy któraś ze stron ma rację? Nie wiem. Nie śledzę tego – stwierdza.

Cześć osób twierdzi, iż w ogóle nie jest zainteresowana obecną sytuacją gminy.

– Nie znam się na tym, więc nie będę tego oceniał. Ale pójdę na referendum – zapewnia kolejny przechodzień.

– Nie interesuje mnie ten temat – dodaje inna kobieta.

Nie brakuje jednak bardziej stanowczych opinii. – W całej sprawie przyznałabym rację wójtowi – komentuje jedna z pytanych przez Radio Kielce mieszkanek Górna.

– Radni sami nie wiedzą czego chcą, a prawdopodobnie ich celem jest czerpanie korzyści z pełnionych funkcji. Sesja za sesją nic się nie robi, bo na nic nie ma pieniędzy. Radni są cwani i poszli do polityki dla kariery. Niby społeczeństwo ich wybrało, ja akurat nie, bo nie głosowałam, ale uważam, iż to był zły wybór. Czy wezmę udział w referendum? Tak – mówi.

Na zdjęciu: Przemysław Łysak, wójt gminy Górno / Fot. Marcin Marszałek – Radio Kielce

Politolog: Lokalni politycy budują sobie fatalną reputację wśród wyborców

Zdaniem politolog, dr Aleksandry Kusztal utrzymujące się napięcia w gminie Górno mogą doprowadzić do paraliżu decyzyjnego.

– Moim zdaniem sytuacja jest patowa. Ewidentnie widać, iż wójt i rada gminy nie są w stanie współpracować i w zasadzie nie ma tutaj dobrego rozwiązania. Myślę, iż trzeba będzie szukać możliwości wyjścia z tego impasu. Możliwe, iż konieczna będzie interwencja na wyższym szczeblu jeżeli okaże się, iż samorząd nie może funkcjonować. Przede wszystkim jednak to samorządowi politycy budują sobie fatalną reputację wśród wyborców, którzy zapamiętają sobie te przepychanki i wyciągną wnioski przy kolejnych wyborach – podkreśla.

Zdaniem politolog w najczarniejszym scenariuszu gminę Górno czeka zarząd komisaryczny.

– Wprowadzenie komisarza rządowego zawsze jest dość problematyczne. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż jest to osoba z zewnątrz, która nie zna realiów danej gminy. Dlatego nie jest to na pewno rozwiązanie komfortowe. Jednak jeżeli samorząd nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować, być może będzie to jedyne możliwe rozwiązanie – podsumowuje Aleksandra Kusztal.

Przypomnijmy, iż pierwsze referendum w sprawie odwołania rady gminy w Górnie zakończyło się niepowodzeniem z uwagi na zbyt niską frekwencję, która wyniosła zaledwie 29,57 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Tymczasem aby wynik referendum był wiążący liczba głosujących musi być nie mniejsza niż 3/5 wyborców gminy Górno, którzy uczestniczyli w ostatnich wyborach samorządowych.

W tym przypadku po zakończonym referendum w kwietniu 2025 roku Państwowa Komisja Wyborcza wyliczyła, iż powinno to być 4148 osób. Do tej liczby zabrakło jednak 759 ważnych głosów. Do urn poszło wtedy 3 442 uprawnionych osób, ale głosów ważnych oddano 3389.

Na zdjęciu: dr Aleksandra Kusztal – politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego / Fot. Piotr Kwaśniewski – Radio Kielce

Idź do oryginalnego materiału