Część III. Przygotowania na wypadek W, Rozdz. V. Państwo i instytucje na wojnie: na co możesz liczyć? / Wypracow

publixo.com 1 godzina temu

Tu mowa moja będzie krótka. jeżeli umiesz liczyć, liczyć na siebie. I na ludzi wokół siebie. Nie licz, iż państwo bądź wszelkiego rodzaju zbiurokratyzowane instytucje, będą działać po wybuchu wojny skutecznie. Bądź jakkolwiek. Pierwsze godziny to będzie totalny chaos. A kolejne dni i miesiące to ograniczanie świadczeń z uniwersalnym wytłumaczeniem: wojna.

Ktoś kiedyś ładnie powiedział, iż wojna po prostu zdziera maski. Dobrzy ludzie stają się jeszcze lepsi, a kanalie nie mają już jak się ukryć pod płaszczykiem codzienności. A każda instytucja ma w sobie cały ludzki kalejdoskop. choćby w wojsku będą jednostki, które gotowe są trwać na straconej pozycji do ostatniej kropli krwi i takie, które w gorącej chwili wezmą nogi za pas, usprawiedliwiając się przed sobą i otoczeniem, iż nie po to szli do wojska, żeby do nich strzelano. Po co więc tam szli? Po służbowe mieszkanie, rozbudowany socjal i wcześniejszą emeryturę.

Nie zapominaj o tym, iż wszędzie są tylko ludzie: w służbie zdrowia, policji, armii czy korporacjach takich jak McDonalds. I w chwili próby tylko od tych ludzi zależy czy instytucja stanie na wysokości zadania, czy ujrzysz głucho zamknięte drzwi i kartkę z napisem: „Z powodu wojny nieczynne do odwołania”. jeżeli w drzwiach będzie cała szyba do przyklejenia jakiejkolwiek kartki.

Co na pewno się rozleci, bądź zacznie przeżywać trudne chwile? Przede wszystkim padnie system finansowy. Bye-bye giełdo, żegnajcie skomplikowane instrumenty finansowe, kredyty (dawać nie będą, ale płacić je będzie trzeba), ubezpieczenia (bo praktycznie żadne nie obejmuje zdarzeń związanych ze sportami ekstremalnymi i wojną). Karty płatnicze od czasu do czasu staną będą bezużytecznym plastikiem, a bankomaty coraz częściej będą oznajmiać „Z przyczyn technicznych operacja nie może być wykonana”.

Przestaną działać różnego rodzaju pogotowia: energetyczne, ratunkowe, gazowe. Zapomnij o straży pożarnej. Nie dlatego, iż nie będzie działać. Dlatego, iż nie będzie wiedzieć, w co ręce włożyć. Może nie to, iż służby te przestaną działać w ogóle, ale przestaną działać tak, jak się do tego przyzwyczaiłaś: iż ty dzwonisz, operator odbiera, jest reakcja. Będzie tak: ty dzwonisz, a połączenia nie ma. Albo tak: ty dzwonisz, a numer stale zajęty. Albo tak: ty dzwonisz, operator odbiera i mówi: „dobrze, przyjąłem zgłoszenie, proszę czekać na ekipę. Jak długo? Proszę pani, niczego nie mogę powiedzieć w tym temacie, jest wojna. Robimy, co możemy”.

Nie będą działać samorządy terytorialne. Wywóz śmieci? Nie ma wody? Brudno na ulicy? Biegają bezpańskie psy? Taryfikatory usług komunalnych już są nieaktualne? Przyzwyczaj się. I do nieustannie powtarzanych słów wójta, burmistrza, prezydenta: „proszę państwa, ja wszystko rozumiem, ale po prostu nie mam ludzi.”

Ale czemu tak? Przecież wojna toczy się w strefie przygranicznej! Czemu wszystko się sypie? No cóż. W roku 2024 około 30-35% budżetu Ukrainy (łącznie z pomocą międzynarodową) przeznaczane było na cele związane z wojną. W tymże samym roku 100% dochodów własnych budżetu Ukrainy poszło na wojnę. To nie pomyłka – sto procent budżetowych dochodów własnych kraju przeznaczone zostało na finansowanie wojny. Państwo funkcjonuje jako tako tylko dzięki zagranicznej pomocy finansowej. Dla porównania: w 2024 r. w przypadku Polski wydatki związane z obronnością to ok. 18% budżetu. No i jakoś od tych 18% do 100% wydawanych na obronność i wojnę trzeba w krótkim czasie dojść. Dojść przez wywrócenie zaplanowanego budżetu i całego państwowego aparatu. To nie jest drobna korekta w czasie trwania roku obrachunkowego. To przewrót. Który w krótkim terminie skutkować będzie tym, iż nic nie będzie funkcjonować tak jak normalnie.

No i nie zapominaj o tym, iż wszędzie za tym stoją zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie, którym w takich chwilach zaczyna być niekiedy zwyczajnie „pohuj”. Pohuj z robotą, obowiązkami, sprawozdawczością, tabelkami w internecie, telefonami z ministerstwa, zadaniami własnymi i cudzymi, realizacją planów. Bo po prowadzie pohuj to wszystko, kiedy ulicą pod oknem przewala się kawalkada wrogich czołgów i innej wojennej techniki w liczbie sztuk co najmniej 300? Taki widok nie motywuje pracowników sektora publicznego do szczególnie wytężonych działań na zawodowej niwie.

Ale na tym fatalistycznym obrazie będą i jasne, pełne optymizmu plamy. Wszędzie tam, gdzie państwo i instytucje będzie zmuszone oddać pola w zakresie wykonywania swoich zadań, będą pojawiać się jak grzyby po deszczu oddolne społeczne inicjatywy mające za zadanie wziąć ster w swoje ręce i zastąpić zacinający się aparat państwowy. Różnego rodzaju organizacje humanitarne, lokalni działacze, aktywiści, obywatelskie ruchy.

Musisz być na to gotowa. Na tą szybką organizacyjną zmianę. Nie dobijaj się nadaremnie do swojego ubezpieczeniowego agenta, bo odłamki spadające z nieba uszkodziły ci szybę w samochodzie. Z popękaną też można jeździć. jeżeli jakiś policjant zrobi ci uwagę, poślesz go otwartym tekstem „nahuj”. Albo na front. Zwłaszcza to drugie studzi służbowe zapały. Zamiast marnować czas na kopanie się ze zdychającym koniem zinstytucjonalizowanej i poukładanej rzeczywistości, dowiedz się, gdzie jest lokalny punkt pomocy humanitarnej. I co ty możesz zrobić dla niego. Może gdzieś po drodze uda ci się trafić na jakąś życzliwą duszę, która wymieni popękaną szybę w twoim samochodzie. Bo wolonterzy sporo otrzymują „bo tak”, bo trzeba pomóc. A wkurwiający petenci coraz gorzej działających instytucji publicznych coraz częściej otrzymują otwartym tekstem informację, żeby szli „nahuj”. Bo nie ma i nie będzie. Bo jest wojna.

Miej to gdzieś z tyłu (albo i z przodu) głowy w swoich planach, jakie będziesz kreślić na czas W. Mówię o bardzo dużym marginesie dla nieustannych poprawek na to, iż nic nie działa tak, jak zwykło działać. I iż liczyć musisz głównie na siebie, nie zapominając o ludziach obok. Bo kiedy jest już naprawdę źle, nie ma wójtów, burmistrzów, prezydentów, funkcjonariuszy. Zostają ludzie. Jak to się ładnie mówi po angielsku fellow citiznes. Współobywatele. Towarzysze niedoli.


Idź do oryginalnego materiału