Przemysław Czarnek chce walczyć z panelami fotowoltaicznymi, choć sam takowe posiada. Minister Radosław Sikorski wysłuchał mądrości polityka PiS i krótko podsumował jego „oze-sroze”. Ma panele, ale się nie cieszy Odkąd Przemysław Czarnek został wybrańcem prezesa, stał się wyjątkowo aktywny w przestrzeni internetowo-medialnej. Polityk PiS pojawił się w ostatnim czasie m.in na warszawskim targowisku pod Halą Mirowską, zwołał konferencję prasową pod siedzibą ministerstwa zdrowia, był też w Radomiu pod fabryką broni. Wybraniec prezesa oczywiście nie zapomina o spotkaniach z potencjalnymi wyborcami i kwiecistych, pełnych gestykulacji przemowach podczas obrad Sejmu. Jednym z motywów przewodnich wystąpień Czarnka jest energia odnawialna i panele fotowoltaiczne. Już po oficjalnym ogłoszeniu jego „nominacji” na premiera, zażądał od władz, by Polska opuściła ETS. To unijny mechanizm wprowadzony, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. A wiadomo – jak coś jest unijne i ekologiczne, to dla PiS złe z urzędu. – Składam w Sejmie projekt uchwały. Pan premier Tusk lubi uchwały. To będzie stanowisko Sejmu, w którym premier Donald Tusk i jego rząd w ciągu 14 dni będzie zobowiązany do przedstawienia projektu przepisów, na mocy których Polska wyjdzie z ETS. Żądam od większości sejmowej podjęcia tej uchwały. Wyjście z ETS to obniżenie rachunków energii elektrycznej