Przemysław Czarnek 15 września opowiedział się za obowiązkowym przeszkoleniem wojskowym dorosłych mężczyzn zdolnych fizycznie do służby. Nie proponuje wieloletniego poboru z czasów PRL i nie podał długości kursu. Dla Polaków oznaczałoby to powszechny obowiązek, którego koszty, organizacja i wpływ na pracę wymagają dopiero konkretnego projektu.
Szkolenie powszechne, ale jeszcze bez projektu
Przemysław Czarnek postawił jasną tezę: w obecnej sytuacji bezpieczeństwa dorośli mężczyźni zdolni fizycznie do służby powinni przejść przeszkolenie wojskowe. W programie "Graffiti" polityk PiS nie wezwał jednak do prostego odtworzenia wieloletniej zasadniczej służby wojskowej znanej z PRL. Chodzi o przygotowanie obywateli do obrony państwa i zbudowanie szerszych rezerw.
Dzień wcześniej, w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET, Czarnek mówił o przywróceniu powszechnej służby "w pewnym zakresie". Zastrzegł, iż nie ma na myśli dwóch lat służby w wojskach lądowych ani trzech lat w marynarce wojennej. Podkreślił za to, iż każdy powinien wiedzieć, jak bronić Rzeczypospolitej Polskiej.
To ważne rozróżnienie. Obowiązkowe szkolenie podstawowe nie musi oznaczać powrotu do koszarowego modelu sprzed dekad. Równocześnie sama deklaracja polityczna nie odpowiada na pytania o czas kursu, program, liczbę szkolonych rocznie, zwolnienia zdrowotne ani rekompensaty dla pracowników i przedsiębiorców. Bez tych danych nie ma jeszcze planu. Jest kierunek.
Polska potrzebuje wyszkolonej rezerwy
Zasadniczy argument Czarnka jest trafny. Państwo położone na wschodniej flance NATO nie może opierać bezpieczeństwa wyłącznie na liczebności armii zawodowej i nadziei, iż zagrożenie zawsze pozostanie daleko. Nowoczesny sprzęt wymaga ludzi, a mobilizacja bez wcześniejszego szkolenia oznacza chaos, stratę czasu i wyższe ryzyko dla żołnierzy. Naród, który chce zachować suwerenność, musi posiadać realną zdolność obrony własnego terytorium.
Polacy nie odwracają się od wojska. Pokazuje to choćby zainteresowanie młodych studiami wojskowymi. Ochotniczy zapał jest cenny, ale nie daje automatycznie rezerwy o skali potrzebnej w czasie poważnego kryzysu. Potrzebny jest system, w którym wiadomo, kto został przeszkolony, jakie ma umiejętności i do jakiej jednostki trafi w razie mobilizacji.
Obecna polityka państwa przez cały czas stawia przede wszystkim na dobrowolność. Ministerstwo Obrony Narodowej podało, iż w pilotażowej edycji programu "wGotowości" uczestniczyło w 2025 roku ponad 16 tys. osób. Program rozwija odporność społeczną i praktyczne umiejętności, ale nie jest odpowiednikiem obowiązkowego szkolenia wojskowego dla całego rocznika lub szerokiej grupy dorosłych.
Obowiązek musi szanować rodzinę i pracę
Powszechność nie może znaczyć urzędniczej improwizacji. Wezwanie obywatela na szkolenie ingeruje w życie rodzinne, zatrudnienie i prowadzenie firmy. Uczciwy projekt musi określić wynagrodzenie, ochronę miejsca pracy, zasady odroczeń, opiekę nad osobami zależnymi oraz równy rozkład ciężarów. Państwo ma prawo wymagać służby dla dobra wspólnego, ale samo musi być dobrze przygotowane.
Potrzebna jest też odpowiedź, czego wojsko ma uczyć. Kilka dni ewidencji i teorii nie zbuduje wartościowej rezerwy. Szkolenie powinno kończyć się sprawdzalnymi umiejętnościami, a następnie okresowymi ćwiczeniami. W przeciwnym razie politycy stworzą statystykę, nie zdolność obronną. Warto w tym kontekście wrócić do klasycznego ujęcia więzi narodu z armią, bo obrona państwa jest obowiązkiem wspólnoty, a nie zadaniem wąskiej grupy zawodowców.
Od hasła do odpowiedzialnej reformy
Czarnek otworzył potrzebną debatę i nazwał problem, od którego klasa polityczna nie powinna uciekać. Teraz PiS musi pokazać projekt: zakres wieku, długość szkolenia, koszty, przepustowość jednostek i sposób tworzenia rezerwy. Dopiero wtedy Polacy będą mogli ocenić, czy propozycja wzmacnia bezpieczeństwo, czy pozostaje wyborczym hasłem.
Stawka jest poważna. Chodzi o zdolność obrony polskich granic, życie przyszłych żołnierzy oraz uczciwe rozłożenie obowiązków między państwo, obywateli i pracodawców. Suwerenności nie broni się konferencją prasową. Broni się ją przygotowaniem, dyscypliną i systemem, który działa przed wybuchem kryzysu.
Źródło: Polsat News, Radio ZET, Ministerstwo Obrony Narodowej.
Źródło: Polsat News














