CPN to już przeszłość. Motyka: budżet nie pozwala na dalsze dopłaty

dzienniknarodowy.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: CPN to już przeszłość. Motyka: budżet nie pozwala na dalsze dopłaty


Minister energii Miłosz Motyka poinformował 1 września, iż rząd nie przedłuży programu CPN, ponieważ po wydaniu ponad 5 mld zł brakuje środków w budżecie. Od 1 września znów obowiązuje 23-procentowy VAT na paliwa, a benzyna Pb95 podrożała o około złotówkę. Dla kierowców i firm oznacza to natychmiastowy wzrost kosztów.

CPN skończył się wraz z wakacjami

Rządowy program Ceny Paliwa Niżej wygasł 31 sierpnia. Jego ostatnia odsłona działała od 17 do 31 sierpnia 2026 roku. W tym czasie VAT na benzynę i olej napędowy został obniżony z 23 do 8 proc., a Ministerstwo Energii codziennie ustalało maksymalne ceny detaliczne. Pierwszego dnia limit dla benzyny Pb95 wynosił 6,41 zł za litr, dla Pb98 7,20 zł, a dla oleju napędowego 7,37 zł.

Od 1 września wróciła podstawowa stawka VAT. Według informacji przytoczonych przez „Rzeczpospolitą” cena Pb95 wzrosła po zakończeniu osłony o około złotówkę. Koniec tańszego paliwa i powrót 23-procentowego VAT uderzają bezpośrednio w kierowców, ale rachunek nie zatrzymuje się przy dystrybutorze. Droższy transport podnosi koszty usług, dostaw i produkcji.

Ponad 5 mld zł z budżetu

Miłosz Motyka powiedział w rozmowie z „Super Expressem”, iż państwo wydało na CPN ponad 5 mld zł. Samą sierpniową odsłonę Ministerstwo Energii wyceniło na blisko pół miliarda złotych. Minister przyznał wprost, iż dalsze finansowanie programu przekracza obecne możliwości budżetu.

To ważne wyznanie. Rząd przez kilka miesięcy przedstawiał CPN jako tarczę dla rodzin i przedsiębiorców, a teraz stwierdza, iż nie ma pieniędzy na jej utrzymanie. Ulga była realna. Realny był również jej koszt, pokrywany ze wspólnej kasy. Państwo nie wyprodukowało tańszego paliwa, tylko czasowo przejęło część rachunku kierowców.

Pierwsza odsłona CPN obowiązywała od 31 marca do 30 czerwca. Pod koniec wakacji program wrócił na dwa tygodnie z VAT obniżonym do 8 proc.. Takie uruchamianie i wygaszanie osłon daje ulgę na krótko, ale odbiera obywatelom i firmom przewidywalność. Rodzina planująca domowy budżet oraz przewoźnik wyceniający kontrakt potrzebują trwałych reguł, nie kolejnych konferencji z nowym cennikiem.

Rada Fiskalna ostrzegała przed skutkami

Już w kwietniu Rada Fiskalna oceniła program CPN jako doraźny, kosztowny i źle ukierunkowany. Wskazała, iż obniżka podatków nie usuwa źródła szoku podażowego na światowym rynku ropy. Ostrzegała też przed pogłębianiem nierównowagi finansów państwa i przed polityczną trudnością wycofania raz przyznanej ulgi.

Ten mechanizm właśnie zobaczyliśmy. Powrót zwykłej stawki podatku jest odbierany przez kierowców jak podwyżka, choć formalnie zakończył się program nadzwyczajny. Rząd sam rozbudził oczekiwanie, iż administracyjny limit i niższy VAT mogą być przedłużane przy każdym skoku cen. Potem zderzył tę obietnicę z napiętym budżetem.

Rada zwracała uwagę na jeszcze jeden problem. Z osłony więcej korzystają gospodarstwa zużywające więcej paliwa, podczas gdy firmy transportowe i usługowe przenoszą wyższe koszty na ceny wielu towarów. Pomoc powszechna jest politycznie nośna, ale fiskalnie tępa. Trafniejsze wsparcie powinno chronić sektory najbardziej narażone na paliwowy szok, bez dopłacania w takim samym stopniu każdemu litrowi.

Rząd wskazuje prezydenta, odpowiedzialność pozostaje po stronie rządu

Motyka uzależnia możliwość powrotu CPN od podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Ustawa w tej sprawie została 24 lipca skierowana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej. Według rządowych szacunków miała przynieść około 4 mld zł.

Minister obarcza prezydenta odpowiedzialnością za brak tych wpływów. Taka narracja jest wygodna, ale nie zamyka sprawy. Za konstrukcję programu, jego finansowanie i stan budżetu odpowiada Rada Ministrów. Skierowanie ustawy do Trybunału nie zwalnia rządu z przygotowania wariantu, który mieści się w prawie i nie opiera stabilności cen na doraźnych decyzjach podatkowych.

Polacy potrzebują paliwa w cenie możliwej do udźwignięcia, szczególnie poza wielkimi miastami, gdzie samochód bywa warunkiem dojazdu do pracy, szkoły i lekarza. Potrzebują też państwa zdolnego finansować obronę oraz inwestycje bez życia od jednej nadzwyczajnej daniny do następnej. Stawką jest zawartość portfeli i wiarygodność finansów publicznych. Rząd nie może dłużej udawać, iż te rachunki da się rozdzielić.

Źródło: „Rzeczpospolita”, Ministerstwo Energii, Rada Fiskalna.

Idź do oryginalnego materiału