Coraz więcej niepokoju w polskich domach. Droższe paliwo, rosnące bezrobocie i obawy o przyszłość. Najnowsze dane pokazują zmianę nastrojów

1 godzina temu

Początek września przynosi serię informacji, które mogą niepokoić polskie gospodarstwa domowe. Bezrobocie jest wyższe niż przed rokiem, kierowcy właśnie stracili czasową osłonę przed wysokimi cenami paliw, a najnowsze badania pokazują pogorszenie nastrojów konsumenckich. Coraz więcej osób z obawą patrzy również na przyszłość polskiej gospodarki i własnych finansów. Nie oznacza to, iż Polska znalazła się w kryzysie gospodarczym, ale kilka wskaźników jednocześnie zaczęło wysyłać ostrzegawcze sygnały.

Fot. Warszawa w Pigułce

Najmocniej sytuację mogą odczuwać gospodarstwa domowe, które nie mają dużych oszczędności. Utrata pracy, wyższy rachunek na stacji czy kolejny wzrost codziennych kosztów dla takich rodzin bardzo gwałtownie przestają być abstrakcyjnymi danymi gospodarczymi.

Bezrobocie rośnie. W ciągu roku przybyło 42 tys. osób bez pracy

Opublikowane 1 września dane Eurostatu pokazują wyraźne pogorszenie w porównaniu z ubiegłym rokiem.

W lipcu 2025 roku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 3,1 proc. Rok później było to już 3,4 proc.

Liczba bezrobotnych zwiększyła się w tym czasie z około 556 tys. do 598 tys. osób. Oznacza to wzrost o około 42 tys. w ciągu roku.

Za tymi liczbami kryją się konkretne ludzkie historie. Utrata pracy może oznaczać problem z opłaceniem mieszkania, kredytu, rachunków czy zwykłych codziennych zakupów.

Jednocześnie trzeba zachować proporcje. Polski rynek pracy przez cały czas pozostaje bardzo mocny na tle Europy. Średnia stopa bezrobocia w całej Unii Europejskiej wynosi 6,1 proc., a więc jest znacznie wyższa niż w Polsce. W całej UE w lipcu bez pracy pozostawało około 13,5 mln osób.

Nie ma więc podstaw, by mówić o załamaniu rynku pracy. Jest jednak podstawa, by mówić o pogorszeniu sytuacji względem ubiegłego roku.

Młodzi szczególnie mocno odczuwają problemy rynku pracy

Sytuacja młodych jest trudniejsza niż sugeruje ogólnopolski wskaźnik.

Eurostat podaje, iż w lipcu 2026 roku w całej Unii Europejskiej bez pracy pozostawało 2,93 mln osób poniżej 25. roku życia, a stopa bezrobocia w tej grupie wynosiła 15,1 proc.

To zupełnie inna rzeczywistość niż ta widoczna w ogólnych statystykach.

Problem pierwszej pracy może szczególnie boleśnie dotykać absolwentów. Pracodawcy oczekują doświadczenia, tymczasem młody człowiek potrzebuje właśnie pierwszego zatrudnienia, aby móc je zdobyć.

Na stacjach też nie ma dobrych wiadomości

Drugi problem dotyczy praktycznie każdego, kto korzysta z samochodu.

Do 31 sierpnia obowiązywał rządowy program osłonowy „Ceny Paliwa Niżej”. W jego ramach VAT na paliwa został czasowo obniżony z 23 do 8 proc., a państwo określało maksymalne ceny detaliczne benzyny i oleju napędowego. Program zakończył się wraz z końcem sierpnia.

Skalę presji cenowej było widać jeszcze przed jego zakończeniem.

17 sierpnia maksymalna cena benzyny 95 została ustalona na 6,41 zł za litr, benzyny 98 na 7,20 zł, a oleju napędowego na 7,37 zł.

Już 26 sierpnia limit dla benzyny 95 wynosił 6,58 zł, dla benzyny 98 – 7,40 zł, a dla oleju napędowego – 7,54 zł.

Oznacza to, iż choćby w okresie obowiązywania mechanizmu ochronnego maksymalna cena benzyny 95 zwiększyła się w ciągu kilku dni o 17 groszy na litr.

Teraz dodatkowo zniknęła obniżona stawka VAT oraz mechanizm ceny maksymalnej.

Nie można jeszcze uczciwie podać jednej ceny, którą od 1 września zobaczą kierowcy na wszystkich stacjach. Ceny będą zależały od rynku, kosztów hurtowych i polityki poszczególnych sieci. Sam koniec programu oznacza jednak usunięcie osłony, która przez drugą połowę sierpnia ograniczała ceny.

Polacy coraz bardziej obawiają się wzrostu cen

Niepokój dotyczący kosztów życia widać również w badaniach społecznych.

Najnowsze badanie CBOS przeprowadzone w dniach 17-20 sierpnia pokazuje wyraźną zmianę oczekiwań inflacyjnych.

Jeszcze w czerwcu 22 proc. ankietowanych spodziewało się, iż w ciągu następnych 12 miesięcy ceny będą rosły szybciej niż wcześniej. W sierpniu uważało tak już 30 proc. badanych.

Jednocześnie z 13 do zaledwie 7 proc. uległ zmniejszeniu udział osób spodziewających się wolniejszego wzrostu cen.

To istotna zmiana, bo oczekiwania konsumentów wpływają również na ich decyzje dotyczące oszczędzania i wydawania pieniędzy.

Coraz więcej osób z obawą patrzy na własną przyszłość

Jeszcze mocniej brzmią odpowiedzi dotyczące przyszłości.

W czerwcu 33 proc. badanych deklarowało, iż myśli o niej z obawą. W sierpniu odsetek zwiększył się do 37 proc.

Pogorszyły się także oczekiwania dotyczące domowych finansów. Odsetek osób obawiających się swojej sytuacji finansowej w perspektywie kolejnych 12 miesięcy wzrósł z 28 do 31 proc.

Jeszcze bardziej pesymistyczne są oceny dotyczące całej gospodarki.

47 proc. Polaków z obawą myśli o sytuacji gospodarczej kraju w ciągu najbliższego roku. Tylko 26 proc. patrzy na nią z nadzieją.

To już wyraźna przewaga pesymizmu.

GUS również widzi pogorszenie nastrojów

CBOS nie jest jedynym źródłem wskazującym na zmianę nastawienia Polaków.

GUS poinformował, iż w sierpniu pogorszyły się zarówno bieżące, jak i przyszłe nastroje konsumenckie.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wyniósł minus 11,3 i obniżył się o 1,1 pkt względem lipca. Wartość ujemna oznacza, iż liczebnie przeważają konsumenci nastawieni pesymistycznie.

Najbardziej pogorszyła się ocena możliwości dokonywania ważnych zakupów oraz przewidywana sytuacja ekonomiczna kraju.

Co ważne, nie wszystkie informacje są negatywne. W porównaniu z sierpniem ubiegłego roku bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej był o 0,8 pkt lepszy.

Najbardziej boją się ci, którzy mają najmniej

Badania CBOS pokazują jeszcze jedną bardzo istotną zależność.

Największa przewaga pesymizmu występuje między innymi wśród osób niezadowolonych ze swojej sytuacji materialnej, osiągających dochody poniżej 3000 zł netto oraz wśród bezrobotnych i innych osób niepracujących. Bardziej pesymistyczne są również starsze grupy respondentów.

To właśnie te gospodarstwa domowe mogą mieć najmniejszy margines bezpieczeństwa.

Dla osoby zarabiającej dobrze podwyżka ceny paliwa o kilkadziesiąt groszy może być irytująca. Dla człowieka, który stracił pracę albo każdego miesiąca balansuje na granicy domowego budżetu, ten sam wzrost może oznaczać konieczność rezygnacji z innych wydatków.

Czy w Polsce rzeczywiście „jest coraz gorzej”?

Najnowsze dane nie pozwalają stwierdzić, iż polska gospodarka znalazła się w katastrofalnej sytuacji. Taki wniosek byłby przesadzony. Bezrobocie pozostaje bardzo niskie na tle Unii Europejskiej.

Jednocześnie trudno zignorować kilka zjawisk pojawiających się w tym samym czasie: w ciągu roku przybyło 42 tys. bezrobotnych, skończyła się osłona cen paliw, wzrosły obawy dotyczące dalszego wzrostu cen, pogorszyły się wskaźniki nastrojów konsumenckich, a 47 proc. badanych z obawą patrzy na przyszłość polskiej gospodarki.

Dla wielu rodzin najważniejsze nie będą jednak procenty i wskaźniki. Najważniejsze będzie to, ile zostanie na koncie po zapłaceniu rachunków, zatankowaniu samochodu i zrobieniu podstawowych zakupów oraz czy za miesiąc przez cały czas będzie praca i regularna pensja.

Początek września pokazuje więc nie tyle gospodarczą katastrofę, ile narastającą niepewność. A najnowsze badania wskazują, iż tę niepewność zaczyna odczuwać coraz większa część społeczeństwa.

Idź do oryginalnego materiału