Co za nami, co przed nami

2 godzin temu

2025 to kolejny rok erozji porządku jakiego znamy. Nie tak gwałtownej jak w 2020 czy 2022 roku, ale konsekwentnie postępującej. Przede wszystkim to stopniowy zanik siły USA, na który usilnie pracują Chiny, Rosja – i sama USA. Motywy działania dwóch pierwszych państw są jasne – chcą podporządkowywać sobie mniejsze kraje, w czym mogą przeszkodzić im Stany Zjednoczone. Natomiast w przypadku USA to miks działań świadomych jak i niekompetencji. Amerykańscy izolacjoniści chcą się skupić na sprawach wewnętrznych. Uważają, iż bycie globalnym mocarstwem za dużo ich kosztuje. Mylą się – ale jest to pogląd umocowany w jakiejś logice. USA jednak rezerwuje sobie prawo interwencji (w tym zbrojnych) blisko siebie i tam, gdzie jej interesy są zagrożone. Trump obiecał twardość i ustawienie wszystkich do pionu. Zaczął od wojen handlowych, które podobno „łatwo się wygrywa” – i je przegrał. Musiał ustąpić w starciu z Chinami. Od tego czasu poziom asertywności Chin wzrósł niepomiernie – w stosunku do słabszych niż USA (czyli na przykład UE) zamienił się w arogancję. Skończyły się czasy negocjacji – zaczął się dyktat.

W tym nowym układzie sił zwalnia się miejsce, które mogłaby zająć UE. Najwyraźniej nie jest tym zainteresowana, gdyż zajmuje się partykularnymi interesami indywidualnych państw, politycznymi utarczkami i łudzi się nadzieją, iż jakoś uda się zachować stary światowy układ. Nie uda się, a jak tak dalej pójdzie UE stanie się jego przedmiotem, a nie podmiotem.

Polska w 2025 roku pokazała nam zaś istotę demokracji reprezentatywnej – nie ważne kim jest kandydat, ważne jakie grupy twierdzi, iż reprezentuje. Ultrakonserwatywni i religijni Amerykanie wybrali dwukrotnie na prezydenta cudzołożnika, wielokrotnego rozwodnika i oszusta, skazanego za przestępstwa podatkowe, jednak dla nich te fakty nie mają znaczenia, bo reprezentuje i załatwia ich interesy. Podobnie w Polsce, dopóki nie zmieni się z czasem struktura społeczna, wygra ten, kogo wskaże PiS – choćby jeżeli miałby być chuliganem, dealerem i alfonsem (zestaw określeń zupełnie przypadkowy). Na pocieszenie można powiedzieć tylko tyle, iż zmiana ta nadchodzi nieuchronnie z szybkością kilkuset tysięcy wyborców rocznie.

Pozostaje oczywiście pytanie: na co ta zmiana pozostaje otwarta. Zmasowana kampania polexitowa, którą prawica rozpoczęła na jesieni rozkręca się – ostatnio także z użyciem narzędzi AI. Na TikToku niby Polki zachęcają do opuszczenia UE. Na razie bezskutecznie, ale co się może wydarzyć na dłuższą metę – trudno powiedzieć. Szczególnie, iż te trendy będą finansowane nie tylko jak dotąd przez Rosję, ale też przez USA, której silna UE jest wyraźnie nie w smak. Tego typu destabilizacji poprzez potęgowanie polaryzacji będzie coraz więcej, przy jednoczesnym wewnętrznym wsparciu pożytecznych idiotów i płatnych agentów wpływu. Jedni i drudzy działają zaś pod rozwiniętą flagą z napisem „wolność słowa”.

Jeżeli nie wydarzy się jakaś pozytywna niespodzianka, taka jak załamanie Rosji czy impeachment Trumpa, to 2026 rok będzie dla nas kolejnym rokiem erozji i gnicia przy jednoczesnym trwaniu w iluzji powrotu do status quo ante. Oby otrzeźwienie nie przyszło za późno.

_

Foto.: Mediamodifier, Flaga unii europejskiej, cropped by the RPN team, Pixabay.

Idź do oryginalnego materiału