Już po raz trzeci w (Nie)politycznym Krakowie pojawia się okołoświąteczny cykl „Co się skończyło?”. Jak zwykle z przymrużeniem oka – bardziej halloweenowo niż zaduszkowo.
Prezydentura Aleksandra Miszalskiego
Zaczęła się niedawno, psuła się szybko, skończyła się brutalnie. Po raz drugi w dużym polskim mieście, a po raz pierwszy w Krakowie, mieszkańcy stwierdzili, iż ich zdaniem prezydent miasta do rządzenia specjalnie się nie nadaje i w majowym referendum pokazali mu drzwi. Nie pomogły solenne obietnice cofania podjętych wcześniej planów (nawet tych dobrych), nie pomogło zrzucanie z pokładu rządzącej łajby dyrektorów, których krwią miał się nasycić lokalny suweren. A brak wizji miasta okraszony radosnym tańcem na dachu nie pomógł na pewno. Po 22 latach prezydentury Jacka Majchrowskiego na prezydenturę Aleksandra Miszalskiego czekano z wielką ciekawością, a choćby nadzieją. Nowy prezydent miał wszystkie atuty, by zapisać nową kartę historii Krakowa. Zapisał, z tym iż nie dokonaniami początku i całego trwania prezydentury, a nadzwyczajnie efektownym zakończeniem.
Opozycyjna działalność Łukasza Gibały
Od dwunastu lat towarzyszyła nam na każdym kroku, punktując absurdy, zawiłości, a czasem i niebezpieczeństwa (zwłaszcza ekonomiczne) polityki władz Krakowa. Łukasz Gibała umiał je wszystkie zlokalizować, skrytykować i z krytyką dotrzeć do bardzo szerokiego grona odbiorców. Dług miasta duży – prawda. Inwestycje punktowe i bez jasnej strategii – prawda. Nepotyzm w strukturach urzędu – prawda. Właśnie ta skuteczna krytyka i nie mniej skuteczna kampania referendalna, a potem wyborcza, doprowadziły do usunięcia poprzedniego prezydenta i wyboru Łukasza Gibały. 20 października tego roku zaczęły się schody, tzn. zjawiska, które Gibała dotąd wnikliwie wyszukiwał i piętnował, stały się tymi, które ma likwidować. Wypada trzymać kciuki, bo kto w Krakowie mieszka, ten wie, iż to także jego problemy.
Perfekcyjna maszyna wyborcza Konfederacji
W ubiegłorocznych wyborach prezydenckich kandydat Konfederacji uzyskał rewelacyjny trzeci wynik. Głosował na niego co siódmy wyborca. Od tamtego czasu Konfederacji w sondażach rośnie, a wielu obserwatorów sceny politycznej uważa tę partię za część koalicji, która od przyszłej jesieni będzie rządzić Polską. Poligonem doświadczalnym tej operacji miał być bój o prezydenturę Krakowa. Wysłano nań sprawdzonego towarzysza Sławomira Mentzena, Bartosza Bocheńczaka. Bocheńczak ogłosił swój start jako jeden z pierwszych, zaangażował w kampanię wizerunkową spore środki, odbywał pikniki w poszczególnych dzielnicach Krakowa, ale… wystarczającej liczby podpisów pod swoją kandydaturą zebrać nie potrafił. Cóż, Konfederacja to przede wszystkim idea wolności – głosuję, za czym chcę, podpisuję, co mi się podoba, choćby patelnie wybieram w duchu pełnej wolności. A iż przepisy w dzisiejszej Polsce czasem stanowią inaczej? To stan na dziś. Jutro może być zupełnie inaczej.
Strefa Czystego Transportu
To koniec nie w sensie formalnym, ale w sensie skuteczności. Trwa od stycznia, wykończyła (rzecz jasna, politycznie) jednego dyrektora Zarządu Transportu Publicznego i jednego prezydenta miasta. Pobudziła wielką aktywność obywateli, zwłaszcza spoza Krakowa. Stała się jednym z głównych tematów przyśpieszonych wyborów prezydenckich. Pokazała, jak bardzo ważna jest rzetelna, przekazywana na czas informacja (czego w tym wypadku zabrakło). Narobiła więc całkiem dużo. Jednego tylko się nie udało – uczynić ze Strefy Czystego Transportu skutecznego narzędzia walki z zanieczyszczeniem powietrza w Krakowie. Ale to chyba drobiazg wobec tak wielu wskazanych wyżej dokonań.
Kolejne budowy Krakowa
W tym miejscu trzeba przede wszystkim wymienić kładkę na Ludwinowie i tramwaj do Mistrzejowic. O tę pierwszą pokłócili się prawie wszyscy. Dla jednych policzek w architektoniczną tkankę miasta (tak jakby nie była ona dostatecznie obita przez dekady pseudoplanowania), dla innych nowoczesny i potrzebny obiekt na miarę oczekiwań i możliwości. Budowano, budowano i wybudowano. Malkontenci mówią o usterkach, optymiści cieszą się, iż szybciej przejdą lub przejadą przez Wisłę. A tak naprawdę warte podkreślenia jest, iż w roku wielu zawieruch i klęsk w Krakowie coś poszło do przodu. Ta sama uwaga dotyczy tramwaju do Mistrzejowic. Jest, psuje się rzadko, linia jest popularna, choć ci, którzy do centrum jadą np. z Osiedla Piastów, jadą w zasadzie dokładnie tyle samo czasu, co przedtem. Gdzie różnica? Podobno odkąd otwarto trasę, samochody jadą wolniej. Ot, wariacja na temat zielonego ładu.
Stara strona KRK News
Na koniec pro domo sua. KRK News od dwunastu lat gości w domach Krakowian i Małopolan, przyzwyczajając ich do informacji rzetelnej, szybkiej, a przez lata podawanej w znanej szacie graficznej. Od lutego szata uległa zmianie na bardziej współczesną. Rzetelności i szybkości podawania informacji do warunków współczesności dostosować się trochę boimy.
Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

1 godzina temu










