Co naprawdę zalało Bodzanów? Potok był drożny, ale takiej ilości wody nie mógł przyjąć

opowiecie.info 1 godzina temu

38 litrów deszczu na metr kwadratowy, woda spływająca z pól i wzgórz oraz potok, który w krótkim czasie musiał przyjąć gwałtowny napływ z całej okolicy. Wody Polskie zapowiadają inwentaryzację i przygotowanie koncepcji przebudowy Potoku Bodzanowskiego. Urzędnicy przekonują jednak, iż sierpniowe zalanie nie było skutkiem niedrożności cieku ani remontu drogi.

Po sierpniowym oberwaniu chmury w Bodzanowie powróciły pytania o stan Potoku Bodzanowskiego, kanalizacji deszczowej i urządzeń melioracyjnych. Mieszkańcy chcieli wiedzieć, czy po powodzi z 2024 roku zrobiono wystarczająco dużo, aby chronić miejscowość przed następnym zalaniem.

Marcin Jarzyński, wiceprezes Wód Polskich, przekonuje, iż Potok Bodzanowski był drożny. Problemem okazała się ilość wody, która w bardzo krótkim czasie spłynęła z pól, rowów i wyżej położonych terenów.

Marcin Jarzyński, wiceprezes Wód Polskich:

„To był przykład powodzi błyskawicznej. Problemem nie był sam Potok Bodzanowski, ale ilość wody, która spłynęła z pól i rowów. Potok był drożny i przyjąłby normalny opad, ale takiej ilości wody fizycznie nie mógł odebrać”.

Po powodzi z 2024 roku ciek miał zostać gruntownie odmulony, udrożniony i ponownie wyprofilowany. Według Wód Polskich usunięto z niego masy ziemi i naniesionego materiału oraz zabezpieczono skarpy.

Część prac związanych z koszeniem roślinności mogła być prowadzona dopiero po 15 sierpnia ze względu na wymogi środowiskowe. Wody Polskie uzyskały jednak odstępstwo pozwalające wcześniej wykonać część robót.

Podczas sierpniowej nawałnicy z pól i rowów wraz z wodą spływały ziemia, gałęzie i inne zanieczyszczenia, które dodatkowo ograniczały przepływ.

Marcin Jarzyński:

„Po powodzi wykonano tam bardzo wiele prac. Potok był zamulony niemal do poziomu terenu, dlatego został odmulony, udrożniony i wyprofilowany. Zarzut, iż nic nie zrobiono, jest po prostu nieprawdziwy”.

Kanalizacja działała. Woda odpłynęła w kilkadziesiąt minut

Na miejscu był także wicewojewoda Piotr Pośpiech. Jak przyznał, początkowo sam brał pod uwagę możliwość, iż przyczyną zalania mogła być niedrożna kanalizacja burzowa związana z przebudową drogi krajowej.

Kontrola przeprowadzona z udziałem przedstawicieli Wód Polskich, straży pożarnej, władz gminy i zarządcy drogi nie potwierdziła jednak tej wersji.

Kanalizacja deszczowa pozostająca w zarządzie gminy oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad była drożna. Świadczy o tym fakt, iż po ustaniu opadu woda odpłynęła w ciągu kilkudziesięciu minut.

Piotr Pośpiech, wicewojewoda opolski:

„Ja również miałem wątpliwość, czy problem nie wynika z przebudowy drogi. Na miejscu sprawdziliśmy jednak, iż kanalizacja burzowa będąca w dyspozycji gminy i zarządcy drogi została odbudowana i działa. Najlepszym dowodem jest to, iż po ustaniu opadu woda spłynęła w ciągu kilkudziesięciu minut”.

Na rozmiar zalania wpłynęło również ukształtowanie terenu. Woda spływała ze wzgórz w kierunku miejscowości. Nasyp i linia kolejowa zatrzymywały jej naturalny przepływ, kierując ją pod wiadukt, który działał jak wielka rynna prowadząca wodę w stronę zabudowań.

Przy opadzie wynoszącym 38 litrów na metr kwadratowy lokalny system odwodnienia nie był w stanie natychmiast przyjąć całej masy wody.

Piotr Pośpiech:

„Gdyby taka ilość wody spadła w Opolu, przejazdy pod wiaduktami również znalazłyby się pod wodą. Lokalna kanalizacja nie była w stanie odebrać wszystkiego od razu, ale później wodę skutecznie odprowadziła”.

Będzie koncepcja przebudowy potoku

Wody Polskie prowadzą szczegółową inwentaryzację Potoku Bodzanowskiego. Analizowana jest możliwość jego przebudowy i modernizacji. Instytucja rozmawia również z gminą oraz powiatem nyskim o skoordynowaniu tych prac z przebudową drogi biegnącej wzdłuż cieku.

Osobnego rozwiązania wymagają rowy oraz urządzenia melioracyjne, które nie należą do Wód Polskich. Ich modernizacja musi zostać uzgodniona z właścicielami i samorządem.

Na przygotowanie dokumentacji i koncepcji zabezpieczono już kilkaset tysięcy złotych. Trwa postępowanie przetargowe. Specjaliści mają wykonać modelowanie i wskazać rozwiązanie, które rzeczywiście ograniczy zagrożenie.

Analizowana będzie między innymi możliwość budowy zbiornika. Dopiero dokumentacja odpowie, czy powinien to być zbiornik suchy, czy mokry, jaką powinien mieć pojemność i w jakim stopniu mógłby ograniczyć falę powodziową.

Marcin Jarzyński:

„Jesteśmy na etapie postępowania przetargowego. Powstanie koncepcja i modelowanie, które pokażą, jakie rozwiązania techniczne należy zastosować. Dopiero wtedy zapadnie decyzja, czy powinien tam powstać zbiornik suchy czy mokry, jakiej wielkości i jak skutecznie będzie redukował falę”.

Wody Polskie zastrzegają, iż nie da się zbudować infrastruktury gwarantującej pełną ochronę przed każdym możliwym opadem. Każdy potok, kanał, przepust czy zbiornik ma określoną przepustowość. Powódź błyskawiczna może przekroczyć choćby bardzo wysoko ustawione parametry bezpieczeństwa.

Nie oznacza to jednak, iż w Bodzanowie nic więcej nie można zrobić. Potrzebne są wspólne działania obejmujące sam potok, rowy melioracyjne, odpływ z pól, kanalizację oraz ukształtowanie terenu. Dopiero potraktowanie ich jako jednego systemu może ograniczyć skutki następnego oberwania chmury.

Fot. Kapitan

Idź do oryginalnego materiału