Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego wraz z Warsaw Enterprise Institute były organizatorami 2 kwietnia br. w Świetlicy Wolności w Warszawie debaty „Co dalej z Zielonym Ładem: czy Europę i Polskę czeka korekta polityki energetycznej”.
Debata stanowiła okazję do dyskusji o tym, czy unijna polityka energetyczna faktycznie się zmieni i czy Polska ma szansę aktywnie walczyć o rozwiązania, które uratują jej gospodarkę.
Ma być jeszcze więcej Zielonego Ładu
– Nie widzimy głębokiej refleksji dotyczącej Zielonego Ładu – a Czysty Ład Przemysłowy sprowadza się do tego, iż ma być jeszcze więcej Zielonego Ładu i jeszcze szybciej – zaznaczył pos. Jacek Sasin, minister aktywów państwowych w rządzie PiS, członek sejmowej Komisji Finansów (PiS)
Jego zdaniem trzeba rozdzielić transformację energetyczną od Zielonego Ładu. – Europa nie może abstrahować od tego, iż Chiny, Indie i inne kraje, które produkują duże ilości energii z węgla i gazu, nie zamierzają tego zmieniać w najbliższym czasie – mówił dalej polityk PiS. – Czy uda się zmienić regulacje, które stworzyły Zielony Ład? Nie wiem, bo mamy do czynienia ze sferą ideologii oraz biznesem, który realizuje tu swoje interesy. W tym kontekście istotne są ceny prądu – w USA prąd jest prawie trzy razy tańszy, niż w Europie.
Nie da się złapać wszystkich srok za ogon
– Dzisiaj Europa ma różne potrzeby: nakłady na politykę przemysłową, zwiększenie wydatków na obronność i politykę klimatyczną. Czy da się łapać wszystkie sroki za ogon? Nie da się! pytał i zarazem odpowiadał Sebastian Stodolak, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute (WEI).
W jego opinii Zielony Ład jest absolutnie ślepą uliczką: choćby za prezydentury Bidena USA nie wprowadziło ETS na poziomie federalnym – stało się to jedynie w Kalifornii. – Mechanizm ETS uderza w mniej zamożne gospodarki, jak Polska czy inne państwa wschodniej flanki UE. ETS staje się mechanizmem spekulacyjnym i tworzy „bańkę”, na której cierpią najbiedniejsi. To celowy zabieg, mający zmusić biedniejsze kraje do zracjonalizowania swoich gospodarek – dodał wiceprezes WEI.
Czy Czysty Ład Przemysłowy nie przypomina bardziej wakacji kredytowych
Z kolei prowadzący debatę Piotr Maciążek, dziennikarz i ekspert energetyczny, zwracał uwagę na fakt, iż jednym z elementów umowy koalicyjnej w Niemczech jest przesunięcie terminu odejścia od węgla z 2030 na 2038 r. – Można zadać pytanie, czy Czysty Ład Przemysłowy nie przypomina bardziej wakacji kredytowych – czasowej przerwy, po której dalej realizujemy wcześniejszy plan.
Jeśli nic się nie zmieni, Europa będzie przegrywać globalny wyścig gospodarczy
– Mamy dzisiaj kryzys wszystkich gałęzi przemysłu w Europie: hutnictwo już zostało skutecznie wyeliminowane, teraz dogorywa przemysł chemiczny, czego przykładem jest los polskich Azotów – podkreślał Jacek Sasin. – W Europie dzisiaj produkcja nawozów azotowych praktycznie nie istnieje. Czysty Ład Przemysłowy, który ma być alternatywą dla Zielonego Ładu, zakłada jednocześnie przyspieszenie transformacji energetycznej bez określenia, jakimi środkami miałoby się to odbywać.
Według polityka PiS jeżeli nic się nie zmieni, Europa będzie przegrywać globalny wyścig gospodarczy. – Czy Polska twardo powinna się trzymać węgla i gazu? Nie możemy być ideologami w drugą stronę, tym bardziej, iż węgiel nam się w tradycyjnych obszarach kończy. jeżeli energetyka węglowa miałaby działać, to dodatkowo potrzebne byłyby ogromne nakłady modernizacyjne. Lepiej te pieniądze przeznaczyć na nowe źródła energii, przede wszystkim na energetykę jądrową – dodał Sasin.
Na Zielonym Ładzie nie da się daleko zajechać
Zdaniem Sebastiana Stodolaka warto zwrócić uwagę na rolę europejskiej klasy urzędniczej, ludzi wysoko wykształconych na liberalnych uczelniach. – Przez lata klasa urzędnicza i przemysł trwały w symbiozie, dopóki nie okazało się, iż na Zielonym Ładzie nie da się daleko zajechać. Ci urzędnicy, brukselski „deep state”, nie zmienią swojego zdania i dalej będą hamować zwrot polityczny. To przemysł i liberalni politycy wyhodowali taki aparat – podkreślał wiceprezes WEI.