Poprzedni zarząd KGHM głośno mówił o potrzebie postawienia na naszym terenie małej elektrowni jądrowej. W zamyśle miały to być tzw. SMR-y, czyli modułowe reaktory o łącznej mocy 462 megawatów. Obecny zarząd Polskiej Miedzi dość ostrożnie podchodzi dzisiaj do tej inwestycji.
Polityka klimatyczna i energetyczna jest dla miedziowej spółki niezwykle ważna. Poprzedni zarząd skupił się na budowie farmy fotowoltaicznej na terenie Huty Miedzi Legnica. Za inwestycję odpowiadała spółka KGM ZANAM. Głośno było także o SMR-ach, małych reaktorach jądrowych. KGHM chciał postawić blok energetyczny wyposażony w sześć takich reaktorów, które mogłyby wytwarzać łącznie energię o mocy ponad 460 megawatów.
Obecny zarząd KGHM dość ostrożnie podchodzi do tej inwestycji.
– Gdy rozmawiamy o długoterminowym postrzeganiu takich firm górniczych, jak KGHM, 20-30 lat do przodu, tak samo energetyka jądrowa – to są projekty, które należy analizować na dłużej. Czy SMR-y są w stanie konkurować na polskim rynku w zakresie wytwarzania i dostarczania energii. Nie sądzę, by były konkurencyjne w stosunku do dużej energetyki jądrowej. KGHM potencjalnie jak będą SMR-y „ready to build” stanowi całkiem atrakcyjny obszar dla dostawców tej technologii. Jesteśmy otwarci i zaczniemy jak najszybciej jest to możliwe rozmowy, by poszukać efektów synergii. KGHM jest otwarty na wszelkie propozycje i rozmowy, by energetyka jądrowa miała szansę zaistnieć – mówił na ostatniej konferencji wynikowej prezes spółki KGHM, Andrzej Szydło.
SMR-y to modułowe reaktory jądrowe. Te, z pozoru niewinne bloki energetyczne, osiągające wysokość około 23 metrów, potrafią wytworzyć od 308 do 924 megawatów (MW) energii. Amerykański NuScale opracował dla KGHM projekt zakładający budowę sześciu takich reaktorów o łącznej mocy 462 megawatów.